Lew pokazał pazury i błysnął kłami! Nowy Peugeot 208 szpanuje wyglądem oraz systemami wspomagania kierowcy rodem z droższych samochodów. Do tego popisuje się również trzema rodzajami napędu, tym wersją elektryczną. A jak jeździ?

Na początek jednak szczypta historii. Peugeot z numerem 2 z przodu od kilku dekad napędza biznes francuskiego producenta. Model 205 był prawdziwym bestsellerem i przez wiele lat numerem jeden z Europie. Z powodzeniem startował też w rajdach samochodowych. Obecnie ma status youngtimera, a rzadkie wersje – jak np. 205 GTi – powoli zyskują na wartości. Kolejne generacje z cyfrą 6, 7 i 8 na końcu, wprowadzały sporo świeżości do tego masowego segmentu. Nie inaczej jest z najnowszym wcieleniem. Nowy Peugeot 208 wygląda jak francuski amant w trakcie polowania na plaży w Saint-Tropez. Urodą i rzeźbą sylwetki deklasuje rywali z Niemiec, Korei czy Japonii. 

Auto powstało na nowej platformie modułowej CMP przystosowanej do pojazdów spalinowych i elektrycznych. To pozwoliło zaoszczędzić Francuzom mnóstwo pieniędzy. Nie dziwi też wykorzystanie jej przez Opla w Corsie. To w końcu techniczny bliźniak z 208. W stosunku do poprzednika, Peugeot stracił 3 cm wzrostu i zyskał aż 8 cm długości. Zwarta sylwetka delikatnie nawiązuje do 508. Na świat patrzy przez przymrużone niczym kocie oczy wąskie reflektory w technice LED. Drapieżny styl karoserii podkreślają dwa białe kły świateł do jazdy dziennej. Projektanci nie poskąpili rozmachu także z tyłu. Tu mamy do czynienia z diodami wkomponowanymi w czarny pas przechodzący przez całą pokrywę bagażnika. Biorąc pod uwagę gabaryty, 208 nie wyróżnia się na tle segmentu. Ma 405,5 cm długości, 174,5 cm szerokości i 143 cm wysokości.

Diesel na pierwszy ogień

Przygodę z 208 zaczęliśmy od wersji wysokoprężnej. W tym segmencie niewiele zostało już aut z dieslami, ale Francuzi mają własną filozofię. Uważają, że ten napęd może i nie będzie trzonem sprzedaży, ale na pewno ciekawą alternatywą. I mają rację. Jednostka 1.5 BlueHDi generuje 100 KM i 250 Nm dostępnych przy 1750 obr./min. Dostępna jest w wielu innych modelach koncernu – to dobrze, ponieważ przekonuje wysoką kulturą pracy i niskim zużyciem paliwa. A jak funkcjonuje w małym Peugeocie?

Diesel 1.5 występuje tylko w duecie z 6-biegową skrzynią manualną. Lewarek nie jest zbyt precyzyjny, a droga prowadzenia między poszczególnymi przełożeniami mogłaby być krótsza. Taka uroda francuskich samochodów od wielu lat. Szkoda. Z drugiej strony, Peugeot nie zachęca do pokonywania łuków na granicy przyczepności. Układ kierowniczy działa trochę zbyt sztucznie, nie przekazując kierowcy odpowiednich informacji dotyczących aktualnego położenia kół. Sytuacja nieznacznie się poprawia, jeśli samochód zostanie wyposażony w możliwość zmiany trybów jazdy.

Dużo dobrego trzeba natomiast powiedzieć o samym dieslu. Mimo, że jego osiągi na papierze nie przedstawiają się imponująco – 11,7 sekundy do setki, to w praktyce wydaje się znacznie żwawszy od mocniejszych wariantów benzynowych. Pracuje kulturalnie i nie przenosi za dużo nieprzyjemnych wibracji do kabiny. Żwawo przyspiesza nie tylko od startu, lecz również przy wyższych prędkościach autostradowych. Ochoczo reaguje na gaz i jest oszczędny. Osiągnięcie 4,5 l/100 km w spokojnej trasie to nic nadzwyczajnego dla 1130-kg auta znad Sekwany. Przy prędkościach autostradowych komputer wskazał ok. 6 l na "setkę".

Warto postawić na najmocniejszą benzynę?

W tabelce z benzynowcami Peugeot oferuje wielokrotnie nagradzany silnik 1.2 Puretech. Mogłoby się wydawać, że ten wariant idealnie pasuje do miejskiego 208. Rzeczywistość pokazuje, że nie w każdej wersji.

Zdecydowanie warto postawić na podstawowy, wolnossący 1.2 o mocy 75 KM. Co prawda do setki przyspiesza niemal 15 s, ale w typowo miejskiej eksploatacji w zupełności wystarczy. Wbrew pozorom, jest całkiem żwawy i ekonomiczny. Spalanie na poziomie 6-7 l/100 km w mieście i 5 l poza to wartości przyzwoite. W trasie czasem trzeba redukować z 5. biegu na trójkę, żeby wyprzedzić ciężarówkę. Przy kilku osobach na pokładzie warto dać sobie większy margines bezpieczeństwa lub odpuścić podobne manewry.

Mocniejszy dzięki turbo silnik 1.2 PureTech/100 KM połączony z 6-stopniową skrzynią ręczną jest głosem rozsądku. Co prawda, praca mechanizmu pozostawia wiele do życzenia, ale dynamika w mieście i na trasie poprawia humor. Niezłe są też osiągi. Doładowany, trzycylindrowy silnik rozpędza się do setki w 10,9 sekundy. Chwilę dłużej trwa przyspieszanie w odmianie z 8-stopniowym automatem sygnowanym przez japońską firmę Aisin. Prędkość maksymalna w obu przypadkach wynosi 188 km/h. Mało? Możecie zdecydować się na topowy i jednocześnie najdroższy wariant o mocy 130 KM. Ten występuje tylko z 8-biegowym automatem i rozczarowuje. Na papierze wszystko wygląda dobrze. Sprint do 100 km/h zajmuje rozsądne 8,7 sekundy, a wskazówka prędkościomierza zapędza się aż do 208 km/h. To osiągi zbliżone do oferowanych przez Suzuki Swift Sport (1.4/140 KM) i Seata Ibizę FR (1.5/150 KM).

Niestety, rzeczywistość okazuje się brutalna. Być może to kwestia niedotartych jeszcze egzemplarzy z minimalnym przebiegiem. Niemniej, najsilniejszy Peugeot 208 GT wcale nie zachęca do mocnego dociskania gazu. Przejechaliśmy nim ponad 100 km w rozmaitych warunkach. Reakcja silnika nie jest zbyt żywiołowa, a układ kierowniczy po przełączeniu w tryb Sport nie zapewnia tak bezpośredniego czucia, jakiego byśmy oczekiwali. Auto nie wykazuje też przesadnego wigoru przy prędkościach autostradowych. Niby wskazówka dość szybko wspina się po kolejnych szczeblach szybkościomierza, ale mogłaby robić to bardziej dziarsko. Nie przekonuje również zużycie paliwa. Na autostradzie francuski maluch skonsumował niecałe 8 litrów. Podobnie w mieście, a w spokojnej trasie trudno mu zejść poniżej 6,8 l.

Peugeot e-208. A może wersja elektryczna?

W związku z nowymi restrykcjami i przewidywanymi karami za nadmierną emisję szkodliwych substancji, każdy z producentów wdraża powoli do oferty hybrydy lub w pełni elektryczne pojazdy. Nie inaczej jest z Peugeotem. Do gamy 3008 właśnie dołączyła 300-konna odmiana hybrydowa. Model e-208 jest pierwszym zeroemisyjnym autem w gamie. Został wyposażony w silnik o mocy 136 KM. A dzięki akumulatorowi o pojemności 50 kWh oferuje 340 km zasięgu (wg WLTP). Sporo, jak na miejskie auto i najwięcej w segmencie. Obok Corsy, która wykorzystuje ten sam elektryczny zestaw. Poza ekologią, to najszybsza odmiana nowego modelu. Przyspiesza do setki w 8,1 sekundy. Prędkość maksymalną ograniczono elektronicznie do 150 km/h – to nie powala, ale w miejskim aucie da się z tym żyć. Do silniejszego hamowania silnikiem przydaje się tryb "B".

Akumulator istotnie wpłynął na masę własną pojazdu – 1455 kg. Obniżony środek ciężkości przynosi jednak wiele pozytywów. Elektryk jest naprawdę żwawy i bardzo stabilny przy wysokich prędkościach. 260 Nm jest dostępne w całym zakresie obrotów, dlatego kierowca zawsze może liczyć na spontaniczną reakcję po wdepnięciu prawego pedału. Krótka trasa testowa nie pozwoliła zweryfikować większości parametrów. Dała natomiast ogólny obraz nowej ery proponowanej przez Francuzów. W rzeczywistości odpowiednio traktowany Peugeot powinien przejechać około 250 km między ładowaniami. Jest też tak samo praktyczny jak pozostałe wersje. Ma identyczny bagażnik i wnętrze. Do tego cechuje się dobrą elastycznością i skutecznym wyciszeniem kabiny. Nie mieliśmy wrażenia obcowania z tramwajem rozwijającym zawrotną prędkość. Nieźle skalkulowana cena wraz z rządowymi bonifikatami może wpłynąć na popularność tego modelu.

Magnifique! Wnętrze 208 porywa

Sporo słów zostało wylanych na temat wrażeń z jazdy. Większość czasu spędzamy jednak w kabinie, a ta w 208 swoim zwariowanym rozmachem porywa do jazdy jak filmowy Driss do tańca we francuskiej produkcji "Nietykalni" (zagrał go fenomenalny Omar Sy). W wyższych wersjach wyposażeniowych możemy liczyć na 10-calowy ekran na środku kokpitu, a także 12,3-calowy wyświetlacz 3D przed oczami kierowcy. Przedstawia się bardzo ciekawie i pozwala zmieniać grafikę. To pierwsze tego typu rozwiązanie na rynku. Dobrze współgra z młodzieżowym duchem małego Peugeota. Materiały wykończeniowe są dobrej jakości. Auto można doposażyć w panoramiczne okno dachowe, aktywny tempomat oraz asystenta pasa ruchu. Ten ostatni nie jest szczególnie skuteczny. Aktywuje się powyżej 65 km/h i nie utrzymuje auta między liniami, a odbija się od nich. Dokładnie tak samo działa w 508.

W 208 dobrze poczują się fani atrakcyjnego wzornictwa. Rozbudowany kokpit podświetlają listwy LED, joystick znany z innych modeli koncernu, a także udanie wkomponowane w deskę przyciski nawiązujące do lotnictwa. Całość jest skierowana na to by kierowca był dopieszczony, nawet spłaszczona dwukrotnie kierownica o niewielkiej średnicy sama pcha się w ręce. Przydałoby się kilka dodatkowych centymetrów przestronności z tyłu. Znacznie lepsza atmosfera panuje w pierwszym rzędzie. Fotele wersji GT są dobrze wyprofilowane i nisko zamocowane nad asfaltem. Peugeot 208 pod względem bagażnika (265 l) nigdy nie wypadał korzystnie na tle Volkswagena Polo czy Skody Fabii.

Ile kosztuje nowy Peugeot 208?

Seria 200 to jedna z najważniejszych w koncernie PSA. Od kilku dekad intensywnie zalewa nie tylko francuskie ulice, lecz również inne europejskie krainy. Nie dziwi więc, że ludzie z Peugeota przyłożyli się do projektu. Stworzyli wyrazistego, nieźle jeżdżącego i przytulnego malucha o długości dorównującej kompaktom sprzed 15-20 lat. Poza finezyjnym opakowaniem, przekonuje nowoczesnymi multimediami, bogatym wyposażeniem z zakresu bezpieczeństwa i elektryczną wersją, której jak na razie próżno szukać u konkurencji (poza Oplem).

Za podstawową wersję z 75-konnym wolnossącym silnikiem trzeba zapłacić 53 900 zł. Turbodoładowane 1.2/100 KM z manualną przekładnią to wydatek na poziomie 63 400 zł. Dopłata do 8-stopniowego automatu - 8 tys. zł. Najmocniejszą w gamie jednostkę benzynową w bogatej specyfikacji Allure wyceniono na 86 tys. zł. Na diesla trzeba wyłożyć z kieszeni minimum 67 900 zł. Najdroższa, elektryczna odmiana to już 124 900 zł. Korzystając z rządowych ulg, jej cena spadnie o 30 proc. Być może to właśnie Peugeot e-208 zelektryfikuje polskie drogi…