Kia XCeed w Polsce powinna grać w totka. Za pierwszym razem trafiłby szóstkę. Dlaczego? Znaki na niebie i ziemi oraz najróżniejsi analitycy mówią, że klimat jest przyjazny, bo segment kompaktowych crossoverów rozwija się dynamicznie. Ludzie szukają modnych samochodów, ale powoli brzydną im masywne SUV-y. Pożądają czegoś mniej oczywistego. I tu na scenę wkracza nowy model koreańskiej marki określany jako CUV (od Crossover Utility Vehicle). Wystylizowany z polotem trafia na polski rynek we właściwym miejscu i czasie?

– W kategorii aut mainstreamowych brak na rynku bezpośrednich konkurentów dla tego auta – powiedział dziennik.pl Wojciech Szyszko, dyrektor zarządzający Kia Motors Polska. – Podobnie jak w przypadku modelu ProCeed, żeby znaleźć konkurenta dla XCeeda trzeba sięgnąć o półkę wyżej – nasz model najczęściej jest porównywany do Mercedesa GLA, BMW X2 oraz Audi Q2 Sportback. Można oczywiście wyróżnić kilka podobnych modeli z kategorii crossover, czyli Toyota C-HR, Mazda CX-30, Volkswagen T-Roc, jednak żaden z nich nie wygląda równie ciekawie, jak ekscytujący XCeed – stwierdził.

Aktualny język stylistyczny Kii, który przynosi jej wiele nagród – w tym prestiżowe wyróżnienia Red Dot – pozwala nowym modelom błyszczeć na ulicy. Nie inaczej jest z XCeed. Świeży owoc uniesień designerów z europejskiego centrum projektowego we Frankfurcie wygląda spójnie, to smukły samochód o wyważonych proporcjach i z detalami, od których nie można oderwać wzroku. Szpanerski przód z nowym grillem w kształcie tygrysiego nosa, seryjne światła LED, napakowane błotniki z 18-calowymi kołami, chromowane dodatki, wydłużona maska plus linia coupe – to musi się spodobać. Przewaga karoserii nad powierzchnią szyb zbliża XCeeda do samochodów z wyższej półki. A ze zwykłym Ceedem łączą go jedynie przednie drzwi. I pomyśleć, że tego auta w ogóle nie było w planach...

– Gdy zaczęliśmy projektować nową rodzinę modeli Ceed, nie przewidywaliśmy wśród nich crossovera – powiedział Gregory Guillaume, wiceprezesa ds. designu w Kia Motors Europe. – Ale kiedy opracowaliśmy wygląd pozostałych wersji nadwoziowych z tej serii, zdaliśmy sobie sprawę, że crossover mógłby oddać emocje i sportowy charakter ProCeeda, jednocześnie oferując coś nowego. Miejski crossover wydawał się idealnie pasować do tej wizji – ocenił.

A za popisami projektantów kryją się ciekawe liczby. Karoseria XCeed mierzy 4,4 m długości, czyli o 8,5 cm więcej od Ceeda hatchback, a do modelu Sportage brakuje jej 9 cm. Jednocześnie przy wysokości 1,5 m wierzchołek linii dachu XCeed przebiega odpowiednio o 4,8 cm wyżej i 14 cm niżej. Takie parametry przekładają się na wyższą pozycję za kierownicą oraz lepszą widoczność niż w hatchbacku i niżej – w porównaniu do Sportage – położony środek ciężkości. Każdy z tych czynników ma kapitalne znaczenie dla komfortu i właściwości jezdnych. Jednak zanim zamruczy silnik, warto dłużej rozejrzeć się po kabinie.

Tu Kii udało się połączyć ogień z wodą, ponieważ pod usportowioną sylwetką kryje się obszerne wnętrze, które użytkownicy z pewnością docenią bardziej niż 18 cm prześwitu. Układ kokpitu i uporządkowanie elementów obsługi mogą służyć za wzór ergonomii – w końcu miejsce pracy kierowcy jest bliźniacze do "zwykłych" modeli Ceed. XCeed sprawia jednak wrażenie najbardziej dopracowanego ze wszystkich przedstawicieli rodziny kompaktów, w dodatku stawia na nowocześniejsze rozwiązania.

Pierwszym z brzegu jest system multimedialny UVO Connect, którego nowy 10,25-calowy ekran dotykowy cieszy szybką reakcją i daje się podzielić na trzy mniejsze pola, tak by np. kierowca mógł śledzić nawigację, a pasażer jednocześnie sprawdzać pogodę czy przeglądać listy muzyczne. Stacja połączy się z internetem dzięki modemowi z kartą eSIM, dlatego nie ma potrzeby udostępniania hotspotu z telefonu. System wymiany danych Kia Live w czasie rzeczywistym pobiera informacje o ruchu drogowym, celach specjalnych, dostępności miejsc parkingowych czy wysokości opłat za postój. Nowa nawigacja reaguje zdecydowanie lepiej od tej stosowanej np. w ProCeed. Za to z telefonu można się połączyć z samochodem by sprawdzić m.in. lokalizację auta, przebieg podróży lub dane diagnostyczne, a niebawem aplikacja pozwoli także na zdalne ryglowanie zamków drzwi.

Do cyfrowego wnętrza pasuje wysokiej jakości opcjonalne audio JBL z funkcją Clari-Fi (w czasie rzeczywistym analizuje i ulepsza jakość skompresowanych plików muzycznych). Tym bardziej, że Kia niskim poziomem hałasu i wibracji stwarza sprzyjające warunki do delektowania się ulubionymi utworami. Świetne wrażenie robi także nowy wirtualny kokpit, czyli 12,3-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 1920x720 pikseli, który zastępuje analogowy prędkościomierz i obrotomierz. Pod względem klasy wyświetlanych grafik nie odbiega zbytnio od ekranów oferowanych przez marki premium. Dane pokazuje w dwóch atrakcyjnych widokach – tryb "Sport" stawia na duże cyfry obrotomierza. Kia jest na czasie również w dziedzinie układów wspomagających człowieka za kółkiem. Dzięki takim rozwiązaniom jak np. monitorowanie zmęczenia kierowcy, funkcji samoczynnego przełączania świateł drogowych i mijania czy systemowi utrzymania pasa ruchu XCeeda można uznać za samochód bezpieczny. Na dokładkę nowa Kia potrafi automatycznie zahamować, kiedy prowadzący nie zauważy pieszego lub zagapi się w korku.

Z podwyższonego pokładu XCeed ogląda się świat z góry. W porównaniu do zwykłego Ceeda wygodniej też siadać na wyżej zamocowanych fotelach oraz kanapie. Takie rozwiązanie docenią rodzice, którzy muszą walczyć z zapinaniem dzieci w fotelikach. W upalnie dni kierowca i pasażer obok podziękują za bardzo sprawnie działające chłodzenie foteli. Standardowa pojemność foremnego bagażnika to 426 l (o 31 l więcej niż w hatchbacku), a maksymalna sięga 1378 l. Przewidziano też haczyki do mocowania siatek z zakupami i elektryczny napęd klapy. A jeśli ktoś ma coś do ukrycia, to szybko schowa skarb pod podwójną podłogą.

Silniki z turbo i… hybrydy

Kia Xceed w Polsce jest oferowana z czterema turbodoładowanymi silnikami do wyboru: trzema benzynowymi i dieslem. Najmniejszy to trzycylindrowy 1.0/120 KM (172 Nm), który zdaniem przedstawicieli marki wybierze 1 proc. kupujących. Za to niemal połowa polskich kierowców ma postawić na czterocylindrowy silnik 1.4/140 KM (242 Nm). Usportowionych osiągów pozwoli skosztować 204-konny 1.6, który służy już do napędu najmocniejszej wersji Ceeda i ProCeeda – GT. Producent przewidział też turbodiesla 1.6/136 KM – ten ma być najoszczędniejszym i najczystszym silnikiem wysokoprężnym kiedykolwiek produkowanym przez markę Kia.

Elektryfikacja nastąpi w 2020 roku. Wtedy pojawi się XCeed z napędem hybrydowym typu plug-in (ładowanie z gniazdka). W tym przypadku inżynierowie stworzyli duet benzynowego silnika 1.6 z jednostką elektryczną o mocy 44,5 kW. W sumie kierowca dostanie pod nogę 141 KM i 265 Nm, a ich przeniesieniem na koła zajmie się 6-biegowy dwusprzęgłowy automat. Prąd dostarczy i zmagazynuje z rekuperacji akumulator o pojemności 8,9 kWh. Kia zakłada, że XCeed Plug-in Hybrid będzie oferować zasięg do 60 km wyłącznie na energii elektrycznej.

Tyle przyszłość, a jak dziś jeździ Xceed? Sprawdziliśmy silnik 1.4 T-GDI/140 KM sparowany z dwusprzęgłowym automatem. Do tej klasy auta to idealne połączenie na co dzień. Jednostka pracuje kulturalnie, bez wibracji, a skrzynia dziarsko sortuje biegi, dodatkowo poprawiając osiągi i obniżając spalanie. Naciśnięcie pedału przyspieszenia – szczególnie w trybie jazdy Sport – imponuje sprawną reakcją i płynnym nabieraniem prędkości (0-100 km/h – 9,5 s i ok. 7 s od 80 do 120 km/h). W dodatku takie źródło napędu okazuje się niespecjalnie paliwożerne. W cyklu mieszanym komputer wyświetlał 7,8 l/100 km. To przyzwoity rezultat, który tylko potwierdza, że to optymalny wybór do tego samochodu.

Co więcej, XCeed dobrze jeździ – prowadzi się pewnie i przewidywalnie, jest stabilny, szybciej niż Ceed hatchback reaguje na zmianę kierunku. Zawieszenie nie jest przesadnie miękkie, ani zbyt twarde, więc szybki zakręt ucieszy, a podniszczony odcinek drogi nie przerazi łoskotem spod kół. To z pewnością zasługa nowinki, czyli seryjnie montowanych odbojników amortyzatorów przedniej osi. Tak skomponowane podwozie powinno przypaść do gustu większości kierowców.

W kabinie przy prędkościach autostradowych jest też zdecydowanie ciszej niż we wnętrzu starszego rodzeństwa XCeed, a to m.in. dzięki lepszemu wygłuszeniu podłogi, okolic słupka A, kilku poprawkom w tylnym zawieszeniu oraz zastosowaniu nowego układu wydechowego. Michael Laugert, szef zespołu odpowiedzialnego za to, jak jeżdżą koreańskie auta, przyznał że te rozwiązania zostaną zaaplikowane także do Ceeda 5d, kombi i ProCeeda.

Ceny? Kia XCeed jest oferowana w trzech wersjach wyposażenia. Już najtańszy wariant M daje zacne wyposażenie, które w wielu innych kompaktach wymaga dopłaty. Seryjnie samochód oferuje m.in. światła do jazdy dziennej, mijania, drogowe oraz tylne wykonane w technologii LED, systemy – utrzymania pasa ruchu, ostrzegania o zmęczeniu kierowcy, automatycznej zmiany świateł z mijania na drogowe i odwrotnie, autonomicznego hamowania z trybami: miejskim, pozamiejskim i wykrywaniem przechodniów, tempomat z ogranicznikiem prędkości, czujniki parkowania z tyłu wraz z kamerą cofania, sprzęt audio z 8-calowym ekranem dotykowym i zestawem głośnomówiącym z Bluetooth, relingi dachowe, 16-calowe alufelgi, skórzaną kierownicę, zdalnie sterowany centralny zamek, elektrycznie regulowane i podgrzewane lusterka oraz elektrycznie sterowane szyby w drzwiach przednich i tylnych. Taki XCeed z silnikiem 1.0/120 KM kosztuje od 79 990 zł. Dla porównania Toyota CH-R to wydatek ok. 84 tys. zł.

W środkowej i droższej o 11 tys. zł wersji L dodatkowo znajdują się: automatyczna, dwustrefowa klimatyzacja, 18-calowe alufelgi z oponami w rozmiarze 235/45, elektryczny hamulec postojowy, automatyczne wycieraczki z czujnikiem deszczu, elektrochromatyczne lusterko wsteczne, fotele przednie z elektryczną regulacją odcinka lędźwiowego, przyciemniane szyby, tapicerka z elementami skóry ekologicznej i oparcie tylnej kanapy dzielone w proporcji 40:20:40. Kia XCeed w wersji L z silnikiem 1.0/120-konna kosztuje 90 990 zł. Tyle samo trzeba zapłacić za najtańszą odmianę M z jednostką 1.4 T-GDI/140 KM i 7-biegowym automatem. Taki mocniejszy XCeed w porównaniu do wersji 1.0 T-GDI jest o blisko 2 s szybszy w sprincie od 0 do 100 km/h i o ok. 5 s lepszy w próbie elastyczności z 80 do 120 km/h.

Do wersji M i L producent oferuje pakiety wyposażenia, odpowiednio Smart (klimatyzacja automatyczna, przyciemniane szyby, czujnik deszczu, elektrochromatyczne lusterko wewnętrzne; 2500 zł) i Business Line (system bezkluczykowy, system nawigacji z 10.25-claowym ekran dotykowym, audio JBL, system automatycznego parkowania, podgrzewane przednie fotele i kierownica, podgrzewane dysze spryskiwaczy i przednia szyba; 8 tys. zł).

Szanse? Trzy odmiany nadwoziowe nowego Ceeda, który w wersji hatchback debiutował w maju ubiegłego roku, jako kombi we wrześniu 2018 r. i jako shooting brake ProCeed w styczniu tego roku, przyczyniły się do blisko 12 proc. wzrostu sprzedaży Kia od stycznia do lipca 2019 roku w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku (z 15 tys. sztuk do ponad 17 tys. egz.). Tylko dzięki nowemu Ceedowi koreańska marka zwiększyła w tym czasie udział w polskim rynku z 4,8 proc. do 5,3 proc. Popyt na różne odmiany Ceeda nowej generacji wzrósł o 30 proc. – do końca lipca zarejestrowano 4900 aut. Dla porównania przed rokiem o tej porze było ich 3781, a w całym 2018 roku – 5854.

Plany Kia nad Wisłą na 2019 rok zakładają sprzedaż 8 tys. sztuk Ceeda i 500 XCeeda. Ktoś powie, że ten ostatni model to nisza? W życiu! Koreańska marka twierdzi, że w 2020 roku pojawi się ich na drogach nawet pięć razy tyle. A w kolejnych latach biznes napędzi się jak kula śnieżna i tylko będzie przybywać ludzi chcących zapłacić więcej za unikalny design.