Na początek krótka powtórka z przepisów, bowiem w ostatnich latach sporo działo się właśnie w kontekście walki z cofaniem liczników. Pierwsza ważna data to 2014 r. – od tej chwili diagności przeprowadzający badanie techniczne mają obowiązek wpisać do Centralnej Ewidencji Pojazdów (CEP; często zbiorczo określana jako CEPiK – Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców) przebieg każdego kontrolowanego pojazdu.

Reklama

Z kolei w 2019 r. zaostrzono przepisy związane ze zlecaniem oraz cofaniem stanu licznika. Obecnie kluczowe zapisy (art. 306a k.k.) brzmią tak:

Kto zmienia wskazanie drogomierza pojazdu mechanicznego lub ingeruje w prawidłowość jego pomiaru, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Tej samej karze podlega, kto zleca innej osobie wykonanie tego czynu.

W myśl obecnych przepisów cofanie i zlecanie cofania licznika to przestępstwa zagrożone karą więzienia. / Skoda

Cofnięty licznik? Przebieg w bazie CEPiK: kto i kiedy wpisuje?

Natomiast od początku 2020 r. w życie weszły przepisy znowelizowane w 2019 r.: policja oraz inne służby uprawnione do przeprowadzania kontroli drogowej (np. ITD) mają obowiązek spisać przebieg każdego pojazdu, porównać go z ostatnim widniejącym w bazie CEP i wprowadzić do bazy najnowsze dane.

Uwaga: od tej zasady istnieją wyjątki, funkcjonariusz może bowiem odstąpić od spisywania przebiegu np. wówczas, gdy chodzi jedynie o rutynową/przesiewową kontrolę trzeźwości kierowców. Z kolei w przypadku pojazdu holowanego/znajdującego się na lawecie decyzja o przeprowadzeniu kontroli stanu licznika należy do policjanta, poza tym nigdzie nie jest powiedziane, że kierowca prowadzący zestaw będzie akurat miał klucze do przewożonych aut. Na zdrowy rozum – powinien, ale...

Policja to jedna ze służb uprawniona do wpisywania przebiegu do bazy CEP. / dziennik.pl / Konrad Żelazowski
Reklama

Cofnięty przebieg w CEPiK-u: tak działają oszuści

Warto też w tym miejscu przypomnieć, że swego czasu służby prowadziły akcje polegające na wyrywkowym zatrzymywaniu lawet wiozących do Polski auta z importu. Spisywano numer VIN oraz stan licznika transportowanych pojazdów, a następnie owe dane umieszczano w bazie CEP. Gdyby potem komuś przyszło do głowy majstrować przy przebiegu, prawda szybko wyszłaby na jaw, bo w CEP widniałby przecież już stan licznika, który dane auto miało w chwili przyjazdu do Polski.

W zamyśle pomysł bardzo dobry, bo eliminuje najsłabszy punkt nowych przepisów. Gdy bowiem ktoś przywiezie auto z zagranicy (i nie zostanie nigdzie po drodze zatrzymany!), następnie cofnie w nim przebieg, a potem podstawi pojazd do badania na SKP, to w ten prosty sposób zalegalizuje oszustwo. Bo diagnosta umieszcza dane w bazie, a pierwsze badanie techniczne w Polsce to też zazwyczaj pierwsza chwila, gdy dane o pojeździe (w tym - przebieg) trafiają do CEP.

I właśnie stąd wspomniane wyrywkowe kontrole autolawet na granicach. Niestety, nieuczciwi sprzedawcy i z tym radzą sobie dość łatwo, bo mogą przecież swobodnie skorygować wskazania drogomierza jeszcze w kraju, z którego auto pochodzi. Czasem jest więc tak, że pierwszy raz licznik cofa zuchwały handlarz za granicą, osoba sprowadzająca auto do Polski dodaje jeszcze coś od siebie i mamy tzw. kumulację. Na szczęście dziś, w dobie internetu i dużej liczby różnorakich baz danych oraz aut zapisujących przebieg w różnych elektronicznych modułach często tak łatwo już z tym "cofaniem szafy" nie jest. Ale o tym w osobnym materiale.

O tym, czy spisywać przebieg auta transportowanego lawetą lub holowanego, decyduje funkcjonariusz. / Straż miejska

Kontrola policyjna i rozbieżność przebiegu w CEPiK-u

A co w sytuacji, gdy np. podczas kontroli drogowej policjant odkryje rozbieżność między wskazaniami licznika, a danymi z CEP? To dopiero początek kłopotów. Dobra wiadomość jest natomiast taka, że akurat korzystanie z auta, w którym ktoś cofnął licznik samo w sobie karalne nie jest. Przestępstwo stanowi – jak wspomnieliśmy – proceder ingerencji we wskazania drogomierza, a także zlecanie takiego procederu. I gdy służby podczas kontroli wykryją nieprawidłowość, to właściciel/użytkownik pojazdu będzie musiał złożyć zeznania wyjaśniające. Albo na miejscu, albo na komendzie.

Sprawa może trafić do sądu, ale zazwyczaj dopiero w przypadku podejrzenia popełnienia przestępstwa. Ale kto wtedy odpowiada? Właśnie.

Z kolei jeśli błąd wyjdzie na jaw w trakcie wizyty na SKP, to - jakpowiedział w rozmowie z dziennik.pl właściciel jednej z warszawskich SKP - diagnosta na tej podstawie nie powinien wystawić wyniku negatywnego. Aktualnie widniejący na zegarach przebieg po prostu trafia do bazy i formalnie tak długo nie będzie stanowił problemu, dopóki dane auto nie zostanie zatrzymane do kontroli.

Niezgodność przebiegu odczytanego z zegarów i z tym zapisanym w bazie CEP nie oznacza automatycznie negatywnego wyniku badania. / Media

Zły przebieg w CEPiK-u: jak poprawić?

No dobrze, ale co w sytuacji, gdy niewłaściwy przebieg znalazł się w bazie przez pomyłkę? Przecież diagnosta i funkcjonariusz to też ludzie, zawsze mogą popełnić błąd i często nawet jedna cyfra może wprowadzić sporo zamieszania. W takiej sytuacji, gdy tylko wykryjemy nieścisłość (lub gdy zrobi to za nas policja), mamy możliwość poprawienia przebiegu w bazie CEPiK. Niestety, aby to zrobić, musimy zwrócić się do instytucji, która błąd popełniła.

Należy więc namierzyć tę konkretną stację kontroli lub policjanta, który wpisał do CEP niewłaściwy przebieg. Gdy to się uda i reklamacja zostanie uznana, to odpowiedzialny podmiot skorzysta z tzw. komunikatu modyfikującego (typu "M"). Ów komunikatmusi następnie zostać wysłany do Centralnej Ewidencji pojazdów (CEP), co będzie równoznaczne z poprawieniem błędu. Brzmi prosto, ale może być trudne w sytuacji, gdy np. pomyłka wyszła na jaw w świeżo zakupionym aucie, a SKP, która popełniła "literówkę", znajduje się akurat na drugim końcu Polski.

Błąd w CEPiK-u może poprawić jedynie jego autor. / Policja / KWP GORZOW

Zły przebieg w CEPiK: lepiej przeciwdziałać

Naszym zdaniem jednak zdecydowanie lepiej błędom przeciwdziałać niż je potem odkręcać. W przypadku badań technicznych jest to o tyle łatwe, że na koniec powinniśmy dostać wydruk z decyzją (wynik pozytywny/negatywny), na którym dodatkowo widnieje przebieg wprowadzony do bazy przez diagnostę. Wystarczy go porównać z tym, co widać na zegarach naszego auta. I jeśli pojawi się rozbieżność, od razu można interweniować.

W przypadku kontroli policyjnej radzimy jak najszybciej (czyli wtedy, gdy już odświeżą się dane!) wejść na historiapojazdu.gov.pl i zweryfikować dane, które funkcjonariusz umieścił w bazie. Jeśli jest błąd, to mniej więcej wiadomo, kogo i gdzie szukać.

Ciekawostka: w niektórych starszych autach licznik kilometrów po pewnym przebiegu po prostu się zeruje, albo dane przestają być wyświetlane. To także może stanowić źródło nieporozumień i kłopotów.

W niektórych starszych autach może dojść np. do… wyzerowania licznika kilometrów. / Ardor Auctions

Zakup auta używanego z cofniętym licznikiem - co dalej?

A co w sytuacji, gdy weryfikując auto przed zakupem trafimy w bazie CEP na informację o cofniętym przebiegu? Jeśli ewidentnie widać, że doszło do pomyłki na SKP lub podczas kontroli policyjnej, to chyba najlepiej będzie dogadać się ze sprzedającym, by to on zajął się odkręceniem błędu. Bo kupowanie samochodu z "bałaganem w papierach" to proszenie się o kłopoty. No chyba, że błędu odkręcić się nie da, bo ktoś celowo odmłodził wskazania drogomierza.

Gdy auto z cofniętym licznikiem kupisz nieświadomie i błąd zauważysz po jakimś czasie, powinna przysługiwać ci rękojmia, w ramach której możesz domagać się np. odstąpienia od umowy i zwrotu towaru. Gdyby z kolei miało się okazać, że chodzi jedynie o drobną pomyłkę/literówkę popełnioną przez diagnostę lub funkcjonariusza (np. pozostałe dane w bazie CEP układają się w logiczny ciąg, a jeden wpis ewidentnie odstaje ze względu na niezgodność jednej cyfry), to kwestię powinno dać się odkręcić. Jednak do takich przypadków zawsze dobrze pochodzić ostrożnie.

Rękojmia przysługuje zarówno w przypadku zakupu auta od firmy (komisu), jak i wtedy, gdy sprzedającym jest osoba fizyczna. Chyba że w umowie zawarto zapis o jej wyłączeniu. / Shutterstock

Na koniec inna ważna kwestia – co w przypadku, gdy w aucie doszło do wymiany licznika (zestawu zegarów), na przykład ze względu na awarię? W myśl obecnych przepisów w takim wypadku należy w ciągu 14 dni od modyfikacji zgłosić się do SKP, a diagnosta następnie dokona odczytu przebiegu, potwierdzi prawidłowe działanie wymienionego elementu i skoryguje przebieg w bazie danych. Właściciel lub posiadacz pojazdu muszą też złożyć wniosek o wymianę drogomierza w danym pojeździe i podać powód, dlaczego do takiej modyfikacji doszło.