Tomaszów Mazowiecki, rondo u zbiegu ulic Legionów i Zielonej – to tam 40 minut po północy policjanci zaczęli spisywać historię, której raczej próżno szukać w przeszłości. Na miejscu zastali dwie niemal identyczne Skody i kobietę. 35-latka przyznała się do prowadzenia pod wpływem alkoholu, co później potwierdziło badanie alkomatem (2 promile).

Reklama

Gdzie podział się kierowca drugiej Fabii? Policjanci z innego patrolu zatrzymali go chwilę później. Okazało się, że 31-letni uciekinier także był pijany (1,5 promila alkoholu). To on kierował Skodą, która dachowała na rondzie po uderzeniu w wysepkę. Żeby było jeszcze bardziej abstrakcyjnie: mężczyzna był właścicielem obu samochodów, a 35-latka to jego partnerka.

Pijani kierujący to para

Para trafiła do aresztu. Po wytrzeźwieniu usłyszeli zarzut kierowania pojazdami mechanicznymi pod wpływem alkoholu w ruchu lądowym, za który kodeks karny przewiduje karę nawet do dwóch lat pozbawienia wolności. O ich losie zdecyduje sąd.

– Osobie, która popełnia przestępstwo kierowania pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości, w myśl obowiązujących przepisów grozi kara ograniczenia wolności lub kara pozbawienia wolności do 2 lat – wskazał st.asp. Grzegorz Stasiak, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Mazowieckim. –Ponadto musi liczyć się również z zakazem prowadzenia pojazdów na okres od roku do nawet 15 lat. Grozi jej również kara grzywny w wysokości od 5 do 60 tysięcy złotych, która przekazywana jest na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej oraz 10 punktów karnych w statusie kierowcy – skwitował policjant.

Do tego właściciel może zapomnieć o odszkodowaniu. Obie Skody należały do 31-latka, a w takich sytuacjach OC nie obowiązuje, ponieważ jedna osoba nie może równocześnie być sprawcą i poszkodowanym w ramach jednej szkody.