Dziennik Gazeta Prawana logo

Rząd szuka pieniędzy na domknięcie ważnej autostrady. "Prywaciarze" na ratunek?

16 marca 2017, 07:18
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Autostrada
Autostrada/Shutterstock
Może się pojawić kolejny koncesjonariusz, który sfinansuje budowę fragmentu A1. Rząd chce utrzymać kontrolę nad cenami za przejazd.

W rządowym programie budowy dróg jest spore manko. Inwestycje wyceniane są na ok. 200 mld zł, natomiast finansowanie zapewnione jest na niewiele ponad połowę tej kwoty. Sama optymalizacja kosztów i oszczędności na etapie przetargów może zmniejszyć dziurę w budżecie, ale jej nie zasypie. Szacuje się, że będzie to ok. 50 mld zł. Trzeba znaleźć jakieś rozwiązania.

Z naszych ustaleń wynika, że trwa cichy spór na linii Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa (MIB) – Ministerstwo Rozwoju (MR) o to, w jaki sposób domknąć autostradę A1, żeby dało się nią przejechać przez cały kraj z północy na południe. Do szczęścia brakuje ostatniego odcinka: od Częstochowy do Piotrkowa Trybunalskiego. Planowano, że droga ta zostanie sfinansowana ze środków budżetowych. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad chciałaby zacząć budować, a przynajmniej ogłosić przetarg. Ale do gry weszło Ministerstwo Rozwoju, które zastanawia się, czy nie lepszym rozwiązaniem byłoby budowanie części autostrad w formule partnerstwa publiczno-prywatnego (PPP).

Żeby "rozhuśtać" ten model finansowania, nie najlepiej sprawdzający się w naszym kraju, MR planuje zupełną nowość – negatywny test PPP. Założenie jest proste: jeśli inwestycja warta będzie ponad 300 mln zł, nie będzie finansowana ze środków unijnych i nie będzie dotyczyła obronności, wówczas podmiot prowadzący przedsięwzięcie musi przyjąć, że PPP jest dla niego pierwszym wyborem. W innym przypadku będzie musiał udowodnić, że PPP może nie być najlepszą metodą. Tak samo będzie w przypadku Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa, które będzie musiało dokonać analizy, czy w konkretne przedsięwzięcia zaangażować środki prywatne, stosując PPP. tłumaczy wiceminister rozwoju Witold Słowik.

Przedstawiciele MR nie wskazują wprost odcinka A1, ale to murowany kandydat do PPP. Z kosztorysów GDDKiA wynika, że odcinek A1 między Piotrkowem i Częstochową kosztowałby ponad 3,5 mld zł. Nie będzie też na niego dofinansowania unijnego, bo rząd chce tam zarabiać na opłatach od kierowców. A na to Bruksela nie pozwala, dopóki działa tzw. okres trwałości projektu, wynoszący zazwyczaj pięć lat od jego rozliczenia.

wyjaśnia wiceminister Słowik.

Następnie wylicza warianty. dodaje.

Wiemy nieoficjalnie, że rząd wyklucza współpracę z potencjalnym nowym koncesjonariuszem na zasadach podobnych jak ze Stalexportem na autostradzie A4 albo z Autostradą Wielkopolską na jednym z odcinków A2 – tzn. taką, że Skarb Państwa nie ma wpływu na wysokość opłat dla kierowców. usłyszeliśmy od osoby zaangażowanej w przygotowanie wariantów.

Ten zwrot akcji może zaskakiwać, bo minister infrastruktury Adamczyk nie jest fanem umów koncesyjnych zawieranych w ostatnich latach przez państwo i, jak zapewnia jego resort, wciąż dąży do odtajnienia postanowień dotychczas zawartych kontraktów. Adamczyk zapowiedział też w październiku ubiegłego roku, że odcinek A1 będzie budowany ze środków budżetowych, a w połowie stycznia jego zastępca Jerzy Szmit powiedział DGP, że przetarg na A1 ruszy "w ciągu miesiąca – dwóch". Dzisiaj z MIB płyną bardziej ostrożne oświadczenia, że stanie się to jeszcze w 2017 r.

W GDDKiA usłyszeliśmy jedynie, że kończy się proces "aktualizacji dokumentacji" dla brakującego odcinka A1, a na wiosnę 2019 r. zaplanowane jest otwieranie części trasy między Częstochową i Katowicami. Gotowe są projekty dotyczące połączenia Częstochowy z Piotrkowem. Gdyby pospieszyć się z przetargiem, to na przełomie 2019 i 2020 r. kierowcy mogliby mieć do dyspozycji całą A1 od Trójmiasta aż do granicy z Czechami.

powiedział we wtorek w Radiu Zet minister Andrzej Adamczyk. MF blokuje ogłoszenie przetargu, chcąc wygospodarować jak najwięcej pieniędzy na drogi.

Negatywny test PPP ma być sposobem na znalezienie pieniędzy, bo program drogowy trzeszczy w szwach. Jak napisaliśmy w DGP przed tygodniem, doszło już do pierwszych cięć w inwestycjach. Wiceminister infrastruktury Jerzy Szmit przyznał, że w Krajowym Funduszu Drogowym może zabraknąć środków na budowę S6 od Koszalina do Trójmiasta. MIB unieważnił przetarg na trasę S14, czyli zachodnią obwodnicę Łodzi. Możliwe, że z planów wypadną kolejne trasy. W resorcie infrastruktury trwają prace nad aktualizacją Programu Budowy Dróg Krajowych, czyli drogowych planów do 2025 r. Wyniki mają być ogłoszone "na dniach".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj