Reklama

- Sprawa jest już zamknięta, faktura zapłacona, a klient zadowolony - przyznaje Krzysztof Madej, prezes Obligo Sp. z o.o. Firma dostała zlecenie ściągnięcia należności dla jednego z warszawskich podwykonawców autostrady A2. Dostawca wziął sprawy w swoje ręce i nie czekał, aż Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zapłaci za Chińczyków. Nie ujawniono kwoty transakcji, firmy mówią jedynie, że były to "środki znacznej wartości".

Windykacja należności od chińskiego konsorcjum zakończona sukcesem. Podwykonawca dostał zaległe pieniądze, ale dla wszystkich na pewno nie wystarczy

Dotychczas podwykonawcy nawet nie myśleli o windykacji, bo powszechnie wiadomo było, że COVEC pieniędzy nie ma. Dlatego informacja o udanym zajęciu konta jest dla nich dużym zaskoczeniem. - Nie spodziewaliśmy się, że COVEC ma jeszcze jakiekolwiek pieniądze - dziwi się Radosław Rybak z firmy dostarczającej na plac budowy materiały sypkie.

Można spodziewać się, że do firm windykacyjnych ruszą teraz pozostali pokrzywdzeni. - Kilka kolejnych podmiotów już zwróciło się do nas o pomoc w odzyskaniu pieniędzy - przyznaje Madej. Ale środków dla wszystkich na pewno nie wystarczy. Nie wiadomo też, ile pieniędzy jeszcze zostało na koncie COVEC, z którego udało się odzyskać należność.

To promyk nadziei dla podwykonawców, którym Chińczycy winni są w sumie 120 mln zł. Część z nich śpi spokojnie, bo ich zobowiązania pokryje GDDKiA. Ale firmy niezgłoszone w generalnej dyrekcji miały nie być brane pod uwagę przy dzieleniu pieniędzy. A tych jest 25. - Za ich należności nie odpowiadamy - mówiła na początku lipca Urszula Nelken, rzeczniczka GDDKiA. - To jest kwestia rozliczenia tych firm z COVEC - potwierdzał Radosław Stępień, wiceminister infrastruktury.

Zdesperowani podwykonawcy zagrozili blokadą dróg wjazdowych na budowę autostrady, jeśli nie dostaną należnych im pieniędzy. - Zablokujemy drogi krajowe w kilku miejscach, aby nie można było zorganizować objazdów. Na wjazdach na teren budowy ustawimy koparki, aby nowy wykonawca nie mógł wjechać i kontynuować prac. A jeśli będą chcieli nas usunąć, przykujemy się do maszyn - mówił Piotr Ochnio, którego firmie COVEC jest winien 20 mln zł.

Reklama

Po tych groźbach GDDKiA zgodziła się usiąść do rozmów. - Będziemy starać się pomóc dostawcom i usługodawcom, którzy nie zostali do nas zgłoszeni. Oczywiście, w ramach obowiązujących procedur prawnych - informowała Nelken. GDDKiA przedłużyło do 11 sierpnia czas na składanie udokumentowanych wniosków potwierdzających wykonanie i odbiór fakturowanych robót, dostaw lub usług w stosunku do COVEC, ale wciąż nie wiadomo, kiedy podwykonawcy otrzymają zaległe pieniądze.