Jak informował „DGP”, przyczyną był sprzeciw jednego z członków komisji przetargowej. Alarmował, że radar sprzężony z wideorejestratorem nie ma homologacji. Problem rozwiązał komendant główny policji Andrzej Matejuk, który po prostu zmienił skład komisji. Dziś już kilkadziesiąt alf pracuje na drogach.

"Każdy z egzemplarzy, który do nas dotarł, zamiast nadkoli ma od wewnątrz karoserię pociągniętą smołą. Nie wiem, co za geniusz to wymyślił – mówi oficer jeden z komend wojewódzkich. Usunięcie nadkoli było konieczne, gdyż... nie mieściły się w nich zimowe opony. To efekt kuriozalnej decyzji podjętej podczas pisania specyfikacji istotnych warunków zamówienia pod nadzorem zastępcy komendanta głównego Andrzeja Treli. Policyjni logistycy zażądali, by zimowe opony były zakładane na stalowe, niealuminiowe felgi. Alfa Romeo, która wygrała przetarg, nie produkuje do modelu 159 stalowych felg, więc za pomocą tzw. pierścieni dystansujących dobrano felgi od citroena.

"Za bezpieczeństwo tego rozwiązania odpowiada producent. Dostarczył nam opinię biegłego" – wyjaśnia Krzysztof Hajdas z zespołu prasowego KGP.


Gdy policjanci zaczęli przeprowadzać próby, okazało się, że gdy w aucie siedzą trzy osoby, opony obcierają o nadkola. Dlatego je usunęli. Innym ubocznym efektem zastosowania stalowych felg są wystające poza obrys karoserii opony – o 53 milimetry. Rzecznik Krzysztof Hajdas nie potrafił odpowiedzieć, czy radiowozy przechodziły badanie diagnostyczne w wersji z wystającymi, zimowymi oponami – ze względów bezpieczeństwa zabrania tego prawo i nie powinny zostać dopuszczone do ruchu.

– Docierają do nas różne sygnały o tym przetargu, przyglądamy mu się dokładnie. Sprawdzamy, czy to tylko głupota, czy ktoś manipulował przetargiem – usłyszeliśmy w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralnym Biurze Antykorupcyjnym.

– My nie prowadzimy żadnego postępowania wewnętrznego w tej sprawie. Nie mamy żadnych sygnałów, aby wystąpiły nieprawidłowości – mówi z kolei Hajdas.

Problemem jest również radar Iskra zainstalowany w radiowozie. To rewolucyjne rozwiązanie, gdyż pozwala mierzyć prędkość samochodom jadącym z naprzeciwka.

Ale producent w instrukcji obsługi napisał, aby policjanci nie włączali nawiewu ciepłego lub zimnego powietrza (powyżej 50 procent siły), bo mogą zostać zafałszowane wyniki pomiaru prędkości.

Zakup alf romeo sfinansowała Unia Europejska. Za jeden egzemplarz policja zapłaciła ponad 130 tysięcy złotych. Konkurentem był m.in Opel z modelem Insignia oraz Renault.