Samochody elektryczne znowu stają się obiektem zainteresowania rządzących. Przynajmniej tak wynika z informacji, które resort klimatu przekazał po spotkaniu zorganizowanym przez Urząd Dozoru Technicznego oraz Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych.
– ogłosił Ireneusz Zyska, wiceminister klimatu i pełnomocnika rządu ds. OZE. Zapewnił też, że nabór wniosków o dopłaty do samochodów elektrycznych może ruszyć już w czerwcu, a będzie prowadzony przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Zdaniem przedstawiciela resortu rozwój elektromobilności to projekt, którego sukces jest uwarunkowany dokonaniem przeobrażeń w wielu sferach.
– stwierdził.
Jak podkreślił, resort podejmuje liczne działania, mające na celu stworzenie warunków i różnego rodzaju zachęt do jeszcze szybszego rozwoju tego obszaru. – dodał.
Koronawirus wyciągnął wtyczkę
A skąd poślizg? Tu przedstawiciel ministerstwa usprawiedliwił się sytuacją związaną z koronawirusem. – zaznaczył.
Przypomniał, że ustawa z 12 stycznia 2018 r. o elektromobilności i paliwach alternatywnych ma za zadanie stymulować rozwój elektromobilności oraz upowszechnić stosowanie innych paliw alternatywnych w sektorze transportowym w Polsce. Zdaniem wiceministra zestaw przepisów stworzył podstawy prawne do rozbudowy infrastruktury ładowania samochodów elektrycznych lub tankowania aut gazem ziemnym. – zauważył.
– powiedział wiceminister Zyska.
Planowane przez ministerstwo zmiany obejmą m.in.:
- złagodzenie przepisów dotyczących stref czystego powietrza;
- dookreślenie uprawnień Urzędu Dozoru Technicznego w zakresie przeprowadzania kontroli;
- wprowadzenie ułatwień w procedurach planowania i projektowania stacji ładowania w budynkach wielorodzinnych;
- zwolnienie pojazdów niskoemisyjnych z opłat drogowych;
- doprecyzowanie definicji stacji ładowania oraz ułatwienia w zakresie ich budowy;
- wprowadzenie ułatwień dla świadczenia usług w systemie wynajmu krótkoterminowego wynajmu samochodów (usługa współdzielenia, carsharing).
Kiedy dopłaty? W czerwcu? A kwota?
– powiedział dziennik.pl Maciej Mazur, dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych.– wyjaśnił.
Jego zdaniem, zgodnie z ostatnimi zapowiedziami przedstawicieli rządu, można się spodziewać, że w porównaniu do kwot przewidzianych w obecnie obowiązujących przepisach wykonawczych, wysokość wsparcia zostanie obniżona.
wyliczył szef PSPA.
Przypominamy, że pod koniec stycznia 2020 roku gruchnęła informacja, że dopłaty do samochodów elektrycznych dla klientów indywidualnych trafiły pod nóż zanim jeszcze weszły w życie. Zapowiedziana przez rząd dotacja miała wynosić 30 proc. ceny auta, ale nie więcej niż 37,5 tys. zł. Miała, ponieważ ministerstwo klimatu stwierdziło, że nie będzie tak hojne i zmniejszy dofinansowanie o połowę – do 18 750 zł. Nietknięta miała zostać graniczna cena auta, do jakiej będzie przysługiwać dopłata (125 tys. zł).
A ile kosztowałby najtańszy samochód elektryczny po ew. dopłacie? Od kiedy z oferty zniknęła Skoda CITIGOe iV, najtańszym autem na prąd w Polsce jest Volkswagen e-Up!, który cennikowo kosztuje od 97 990 zł. Ale po uwzględnieniu hipotetycznego rządowego wsparcia niemiecki model może ostatecznie wynieść 79 240 zł. Wyposażenie seryjne obejmuje m.in. automatyczną klimatyzację, radio Composition Phone, nawigację i system rozpoznawania znaków drogowych dzięki aplikacji Maps + More oraz We Connect App. Na elektryczny układ napędowy Volkswagen udziela gwarancji na 8 lat lub do przebiegu 160 tys. km.
"Zabawki dla ludzi zamożnych"
Po ogłoszeniu nagłej zmiany do sprawy odniósł się wtedy również wiceminister klimatu Ireneusz Zyska. poinformował. ocenił.
Jak wyjaśnił pod koniec stycznia, resort klimatu stara się tak wyważyć wysokość, by miała ona umocowanie, jakieś "ratio legis" w kontekście całej polityki rządu w obszarze społecznym, inwestycyjnym i technologicznym. Zyska stwierdził wówczas, że:
Nowa E-taryfa
Jednym z elementów rządowych planów jest wprowadzenie E-taryfy, o którą postulowało PSPA. Dziś liczba pojazdów elektrycznych nad Wisłą utrzymuje się na stosunkowo niskim poziomie. Z "Licznika Elektromobilności" prowadzonego przez PSPA i PZPM wynika, że pod koniec kwietnia 2020 r. po polskich drogach jeździło 11 132 osobówek z napędem elektrycznym, w efekcie popyt na usługi ładowania jest niewielki. Tymczasem operatorzy publicznie dostępnej infrastruktury ponoszą wysokie koszty stałe związane z zapewnieniem dostaw energii dla swoich stacji.
ocenił Maciej Mazur.