Grupa Volkswagen szykuje się do e-rewolucji. Już jesienią 2019 roku ruszy seryjna produkcja i sprzedaż pierwszego elektrycznego samochodu z prawdziwego zdarzenia – na drogi wyjedzie Volkswagen ID.3. Stąd chęć inżynierów niemieckiego koncernu do dialogu z kierowcami.

Reklama
Volkswagen

Kogo na to stać? To pytanie należy do najczęściej zadawanych. Zdaniem ludzi z VW atrakcyjne samochody z napędem elektrycznym stają się coraz bardziej dostępne finansowo. Na przykład koszt akumulatorów w ciągu ostatnich 10 lat zmniejszył się o 80 proc. Niemiecki producent deklaruje, że ID.3 kosztować będzie tyle, ile porównywalny Golf TDI. W wielu krajach klienci mogą też liczyć na dofinansowanie ze strony państwa. Zmniejszyły się również bieżące koszty utrzymania elektrycznego auta. To dlatego, że energia elektryczna jest tańsza niż benzyna czy olej napędowy, niższe są także podatki, a koszty serwisowania wynoszą tylko około jednej trzeciej kosztów serwisu konwencjonalnych samochodów. – Gdy spojrzeć na TCO (Total Cost of Ownership), czyli na wszystkie koszty związane z posiadaniem samochodu, okaże się, że elektryki znajdują się w zasięgu możliwości finansowych coraz większej liczby ludzi – twierdzą analitycy marki z Wolfsburga.

Volkswagen

A co z siecią ładowania? – Liczba publicznie dostępnych stacji, na których można zasilić akumulator elektrycznego samochodu rośnie bardzo szybko – podkreśla VW. Dzisiaj w Niemczech jest ich ponad 17,4 tys. i każdego dnia przybywają kolejne. Supermarkety, hotele, właściciele parkingów instalują dla swoich klientów punkty zasilania, to samo robią firmy dla swoich pracowników. Kierowca z kartą We Charge Volkswagena będzie mógł w przyszłości korzystać z energii elektrycznej na 100 tys. stacji zasilania w całej Europie. Samochód elektryczny można również naładować prądem o niskiej mocy z domowego gniazdka.

Plany związane z rozwojem infrastruktury dotyczą też Polski – ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych nakłada na gminy obowiązek stworzenia do końca 2020 roku rozbudowanej infrastruktury – od 60 punktów ładowania w gminach liczących do 100 tys. mieszkańców, aż po 1000 stacji w ponad milionowych.

Reklama
Volkswagen / Ingo Barenschee

Ładowanie trwa za długo? Tak naprawdę elektrycznego samochodu wcale nie trzeba ładować tak często, jak się zdaje. Około 70 proc. tych czynności odbywa się w domu albo w miejscu pracy, co oznacza, że kierowca wyrusza w drogę autem z w pełni naładowanym akumulatorem. A jeśli w czasie dalszej podróży rzeczywiście musi pojechać szybciej, także nie będzie to problemem – zauważają inżynierowie VW i wskazują, że dzięki możliwości szybkiego ładowania model ID.3 można zasilić prądem o mocy 100 do 125 kilowatów. – Podczas jazdy autostradą oznacza to półgodzinną przerwę "na tankowanie" co 260 km – wyliczają.

Proces zasilania akumulatora ma być bardzo prosty – odpowiednia aplikacja i sam samochód nie tylko wskażą drogę do najbliższej stacji, ale też poinformują o dostępnych na niej formach ładowania.

dziennik.pl

Samochód elektryczny to krótkodystansowiec? Problem zasięgu rozwiązano już dawno. Nowe samochody elektryczne po jednokrotnym ładowaniu mogą pokonać odległość nawet 550 km – takim zasięgiem będzie mógł pochwalić się także ID.3 – podkreślają konstruktorzy z Volkswagena.

Także infrastruktura – zwłaszcza wzdłuż autostrad i dróg szybkiego ruchu – staje się coraz lepsza. W całych Niemczech już dzisiaj znajduje się 2 tys. publicznych stacji szybkiego ładowania, na których w ciągu kilku minut można zasilić akumulator energią elektryczną. IONITY, spółka niemieckich producentów aut, buduje wzdłuż europejskich autostrad, co 120 km, kolejne tzw. High Power Charging Station. Oczywiście, w ciągu najbliższych lat ta sieć będzie nadal rosnąć. Jak podkreśla Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych, plany operatorów punktów ładowania są bardzo ambitne i możemy spodziewać się szybkiego wzrostu liczby stacji, w tym także stacji szybkiego ładowania.

Zresztą niedawno koncern Volkswagen ogłosił, że w całej Europie wybuduje do 2025 roku łącznie 36 tys. punktów ładowania. Lwią część bo aż 11 tys. z nich stworzy marka Volkswagen.

– Polska także ujęta jest w planie, przy autostradach A1, A2 i A4 w 12 miejscach zbudowane zostaną szybkie ładowarki – powiedział dziennik.pl Tomasz Tonder, dyrektor PR Grupy Volkswagen. – W Polsce w ciągu najbliższych 10 miesięcy Grupa VW zbuduje 350 publicznych ładowarek – dodał.

A to oznacza duży wkład w polską e-sieć. Z licznika elektromobilności przez uruchomionego przez Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA) oraz Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego wynika, że na koniec maja w Polsce funkcjonowały 694 stacje ładowania pojazdów elektrycznych (1259 punktów), w tym najwięcej w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Katowicach, Poznaniu, Gdańsku i Szczecinie. Szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC) stanowiły 35 proc., a 65 proc. wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW.

dziennik.pl

Elektryczne samochody są niebezpieczne? W ocenie VW elektryki zapewniają wysoki poziom bezpieczeństwa – tak jak wszystkie auta dopuszczone do ruchu w Europie. Do zapobiegania ryzyku powstania pożaru czy porażenia prądem służą specjalne systemy. W razie wypadku przepływ prądu w akumulatorze jest natychmiast przerywany.

– Akumulator w autach Volkswagena znajduje się w odpornej na zderzenia obudowie umieszczonej w podłodze pojazdu, gdzie jest chroniony przed uszkodzeniem. Testy przeprowadzone przez ADAC po raz kolejny pokazały, że ryzyko powstania pożaru w samochodzie elektrycznym jest znacznie niższe niż w wypadku aut z silnikiem spalinowym. Proces zasilania auta energią elektryczną jest również całkowicie bezpieczny i może się odbywać także podczas deszczu – wskazują eksperci niemieckiej marki.

Zabraknie surowców do produkcji akumulatorów? Volkswagen twierdzi, że przy dzisiejszej technice pokłady litu wystarczą do wyprodukowania miliardów elektrycznych samochodów.

– Poza tym akumulatory są stale udoskonalane. Na przykład udział kobaltu zmniejszył się w nich z 12 do około 6 procent. Zaopatrzenie w surowce nie stanowi więc problemu, tym bardziej że zużyte akumulatory będą wykorzystywane ponownie. W dłuższym okresie akumulatory będą poddawane recyklingowi nawet w 97 procentach. Rzadkie metale staną się więc coraz mniej potrzebne – zapowiadają inżynierowie koncernu.

Elektryk nie ma znaczenia dla ochrony klimatu? Volkswagen twierdzi, że auta elektryczne w porównaniu z modelami z silnikiem Diesla czy benzynowym przyczyniają się do powstania znacznie mniejszej ilości dwutlenku węgla. Na dowód przedstawiają wyliczenia, z których wynika, że Golf TDI w ciągu całego cyklu życia emituje średnio 140 g CO2/km, a e-Golf – 119 gram. – Również w porównaniu z modelami zasilanymi wodorem przedstawianym jako paliwo przyszłości lub tzw. eFuel (paliwem syntetycznym), auto elektryczne wypada bardzo dobrze – podkreślają.

Producent spodziewa się, że elektryki w najbliższych latach będą jeszcze bardziej neutralne dla klimatu, ponieważ na wszystkich dużych rynkach do sieci trafia coraz więcej energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych. W efekcie e-samochody będą w coraz większym stopniu zasilane "zielonym prądem".

Czy sieć energetyczna sprosta dużej liczbie elektrycznych samochodów? Odpowiedź VW brzmi: tak. Roczny pobór prądu np. w Niemczech wynosi 520 terawatogodzin. Milion samochodów zużywa w ciągu roku 2,4 terawatogodziny, czyli 0,5 procent ogólnego zapotrzebowania.

– Zagrożenia nie ma także w Polsce. Nawet natychmiastowe pojawienie się w naszym kraju miliona elektrycznych Golfów, nie spowodowałoby zwiększenia zapotrzebowania na energię elektryczną o więcej niż 1 procent. Warto dodać, że wg danych Polskich Sieci Elektroenergetycznych krajowe zużycie energii elektrycznej wzrosło w 2018 r. względem 2017 r. o 1,66 proc. – powiedział dziennik.pl Hubert Niedzielski, kierownik PR marki Volkswagen i wskazał na kraje, w których samochody elektryczne są bardzo popularne. W Norwegii co drugi sprzedany w 2018 roku samochód ładowany był z gniazdka – zauważył.

Volkswagen

Przez e-auta ludzie stracą pracę? Elektryczny samochód można wyprodukować przy nakładach niższych o 30 procent niż w wypadku aut z silnikami spalinowymi. Na dłuższą metę w przemyśle samochodowym liczba miejsc pracy może się więc zmniejszyć. – Tym ważniejsze jest, żeby od samego początku zdobyć na rynku dobrą pozycję. Volkswagen wdraża program transformacji, a dzięki ofensywie w dziedzinie elektrycznych aut tworzy nowe, trwałe perspektywy dla tysięcy pracowników – podkreślają przedstawiciele firmy. Z planów koncernu wynika, że prawie wszystkie zakłady Volkswagena w Niemczech są zaangażowane w produkcję aut z nowej rodziny ID. W samej fabryce w Zwickau przy produkcji modeli ID. będzie zatrudnionych 8 tys. pracowników.

Bezszelestny elektryk niebezpieczny dla pieszych? W odróżnieniu od tradycyjnych samochodów, auta elektryczne nie mają silnika spalinowego i dlatego są bardzo ciche. – ID.3 do prędkości około 30 km/h będzie emitował swój własny dźwięk. Podczas szybszej jazdy wystarczy sam odgłos opon toczących się po nawierzchni – zapowiadają inżynierowie. W myśl przepisów UE od tego lata wszystkie elektryczne samochody będą musiały obowiązkowo generować dźwięki.

Samochód elektryczny to nuda podczas jazdy? Siła powstająca po wciśnięciu pedału przyspieszenia może wcisnąć kierowcę w fotel – prawie jak w samolocie. To dlatego, że silniki elektryczne już od samego startu rozwijają maksymalny moment obrotowy. – Do tego dochodzi konstrukcja sprzyjająca dynamicznej jeździe – akumulator w modelu ID.3 znajduje się w podłodze i wręcz dociska pojazd do podłoża, przez co elektryczny Volkswagen porusza się jak samochód sportowy. O wielkich technicznych możliwościach świadczy Volkswagen ID. R – model bijący światowe rekordy przyspiesza od 0 do 100 km/h w ciągu 2,25 sekundy – zauważają konstruktorzy z VW. Dodatkowo kierowca i pasażerowie mają więcej miejsca na nogi, ponieważ w elektrycznym aucie nie ma ani silnika spalinowego, ani mechanicznej skrzyni biegów, ani tunelu pośrodku podłogi.

Volkswagen

Elektryczny samochód jest atrakcyjny niczym czajnik w kuchni? Fakt, dotychczas e-auta raczej nie rzucały się w oczy. Różnice pomiędzy e-Golfem, a Golfem z silnikiem spalinowym zauważali na przykład tylko znawcy. Ale to się zmienia. Samochody z rodziny ID. Volkswagena będą miały niemal futurystyczny design z punktami świetlnymi i wyraźnie zaakcentowanymi liniami nadwozia. Rewolucja dotknie także wnętrza: ponieważ silnik elektryczny zajmuje znacznie mniej miejsca niż spalinowy, można całkowicie zmienić proporcje elektrycznych aut – wyszło to na dobre ich stylistyce i sprawiło, że wnętrza stały się dużo bardziej przestronne. W przyszłości do rodziny ID. będą należeć modele od kompaktowych przez SUV-y po stylowego busika Bulli.

Volkswagen