Dziennik Gazeta Prawana logo

Czarne chmury nad autami elektrycznymi. Oto paliwo przyszłości lepsze niż... prąd

27 listopada 2018, 16:13
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Elektryczny samochód
Elektryczny samochód/Shutterstock
"Sprzedamy ponad milion samochodów elektrycznych rocznie począwszy od 2025 roku" – zapowiada jeden z największych koncernów motoryzacyjnych. "Od aut na prąd nie ma odwrotu" – przekonuje inny gigant. Problem w tym, że elektryczna przyszłość motoryzacji – przynajmniej w Polsce – jest zasnuta… chmurami. Co będzie paliwem przyszłości?

Razem z zimą wraca temat smogu, który ma być również "zasługą" zdezelowanych samochodów emitujących spaliny o nadmiernej toksyczności. Policja organizuje akcje odławiania kopcących aut. Kierowcy tracą dowody rejestracyjne, sypią się mandaty i… na drugi dzień jest po staremu. Jako receptę na kiepskie powietrze lansuje się od pewnego czasu pojazdy elektryczne. Nawet rząd ogłosił plan elektromobilności przewidujący wprowadzenie na rynek narodowego auta na baterie. Okazuje się jednak, że postawienie wszystkiego na e-auta nie musi wyjść na zdrowie…

– mówi dziennik.pl prof. Marcin Ślęzak, dyrektor Instytutu Transportu Samochodowego. Zdaniem naukowca w jeździe miejskiej zarówno pojazdy hybrydowe jak i elektryczne będą spisywały się podobnie, ale z racji obecności silnika spalinowego w pierwszym przypadku samochód będzie dodatkowo zużywał paliwo, podnosząc koszty eksploatacji. Mimo to hybryda – z punktu widzenia użytkowego – ma pewną przewagę…

wskazuje Ślęzak. Ekspert zauważa jednocześnie, że zużycie paliwa przez hybrydę np. podczas jazdy autostradą może być wyższe niż w przypadku konwencjonalnego samochodu, a to z racji masy układu hybrydowego.

"Brudny prąd"

Osobną kwestią jest emisja dwutlenku węgla dla obu typów napędu. W przypadku Polski, której energetyka bazuje głównie na węglu, samochód elektryczny pod względem ekologii okazuje się być "zasnuty brudną, czarną chmurą".

– mówi dyrektor ITS.

W ocenie eksperta ślad węglowy, czyli całkowita suma emisji gazów cieplarnianych wywołanych bezpośrednio przy produkcji pojazdu elektrycznego w stosunku do wyprodukowania i wieloletniej eksploatacji auta z silnikiem spalinowym może być porównywalna i często przemawia na niekorzyść pierwszego. – – wyjaśnia Ślęzak.

To jak brudny jest prąd do aut elektrycznych w polskich realiach mogą obrazować wyliczenia firmy doradczej A.T. Kearney. Jej analitycy twierdzą, że wytworzenie 1 kWh energii elektrycznej z węgla skutkuje emisją 650 g CO2. I teraz, jeśli przeciętny elektryk na przejechanie 100 km zużywa 16 kWh prądu, to na tym dystansie realnie do atmosfery "emituje" przeszło 10 kg dwutlenku węgla. Na każdy kilometr przypada ponad 100 g CO2 – podobną emisją legitymuje się wiele aut benzynowych. Eksperci A.T. Kearney wskazują nawet, że w ekstremalnych przypadkach nowoczesne silniki spalinowe mogą okazać się bardziej ekologiczne niż auta na baterie. I jest to też wartość większa (czyt. bardziej szkodliwa dla środowiska) niż w przypadku klasycznego napędu hybrydowego.

Uciążliwa produkcja

Ale nie tylko w "śladzie węglowym" produkcji prądu do "elektryka" tkwi problem. Instytut Fraunhofera Fizyki Budowli wyliczył, że na wyprodukowanie e-auta potrzeba dwa razy więcej energii niż w przypadku samochodu konwencjonalnego. W ocenie niemieckich naukowców sam proces powstawania akumulatorów do elektrycznego BMW i3 wiąże się z emisją trzech ton CO2. Podobną ilość na dystansie 30 tys. km produkuje przeciętny benzyniak.

Mało stacji ładowania i czas ładowania

Kolejny problem to infrastruktura ładowania. Sieć ładowarek do pojazdów elektrycznych jest cały czas rozbudowywana.

– zauważa Ślęzak z ITS.

I tu jako eko-alternatywa pojawiają się klasyczne hybrydy z układem spalinowo-elektrycznym – te samochody nie wymagają ładowania z gniazdka. Ich akumulatory (o pojemności 1-1,5 kWh) są znacznie mniejsze niż w autach elektrycznych i ładują się dzięki rekuperacji (podczas hamowania, zwalniania czy zjeżdżania z górki). Tak odzyskana energia później wspomaga np. start spod świateł lub wykorzystywana jest przy jeździe z niską prędkością w mieście (podjeżdżanie w korku) lub manewrowaniu na parkingu.

Wodór paliwem przyszłości

Jeśli więc w ocenie naukowców samochody elektryczne nie są wcale takie ekologiczne jak je malują koncerny, a w polskich realiach hybrydy można traktować jako optymalne rozwiązanie na okres przejściowy, to co będzie niewinnym i czystym paliwem jutra?

wskazuje przedstawiciel ITS.

Dlaczego? W ocenie eksperta zasięg pojazdu wyposażonego w ogniwa paliwowe jest większy niż zasięg auta o napędzie elektrycznym zasilanym z akumulatorów. Kolejna zaleta to "czysty prąd".

Jak tłumaczy Ślęzak, wodór używany jako paliwo w ogniwach paliwowych do zamiany energii chemicznej na energię elektryczną znajduje idealne zastosowanie w samochodach, gdyż pochodną jego utleniania jest para wodna ulatująca z układu wydechowego. Tym samym auta wodorowe nie emitują żadnych szkodliwych substancji do atmosfery, a ich eksploatacja przyczyni się do zmniejszenia zanieczyszczenia środowiska.

– kwituje dyrektor Instytutu Transportu Samochodowego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj