Analiza jednoznacznie kwestionuje jakość danych w Systemie Ewidencji Wypadków i Kolizji (SEWiK). Efekt? Niedoszacowanie liczby rannych i zbyt optymistyczny obraz tego, co się dzieje na polskich drogach.
To nie pierwsza taka sytuacja. Również w ubiegłym roku ukazała się publikacja Banku Światowego i Instytutu Zdrowia Uniwersytetu w Waszyngtonie stawiająca oficjalne informacje od policji pod dużym znakiem zapytania. Zawierała ona szacunkowe dane dotyczące liczby wypadków na świecie. Przyjęto zróżnicowaną metodologię - zamiast opierać się tylko na policji, wzięto pod uwagę m.in. dane szpitali, rejestry pogrzebowe, badania gospodarstw domowych i inne państwowe rejestry. Konkluzje również nie były korzystne dla policji.
W przypadku Polski oszacowano, że w 2010 r. liczba ofiar śmiertelnych na naszych drogach wyniosła od 4590 do 7152, a rannych - ponad 391 tys. Tymczasem nasze policyjne dane mówią o 3907 ofiarach śmiertelnych i ponad 46,1 tys. rannych. - zwraca uwagę Janusz Popiel, prezes Stowarzyszenia Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach i Kolizjach Drogowych "Alter Ego".
Policja zapewnia, że dochowuje staranności w raportowaniu danych. - odpiera zarzuty insp. Krzysztof Hajdas z Komendy Głównej Policji.
- mówi Radosław Czapski, starszy specjalista Banku Światowego ds. transportu i infrastruktury. - wyjaśnia Czapski.