Początek roku w sieci Volkswagena w Polsce wbrew pogodzie ma być gorący. 3 i 4 stycznia w Poznaniu nowe władze spółki odkryją dilerom szczegóły wielkiej akcji promocyjnej, która ma zapewnić marce przejęcie prymatu na polskim rynku.

Wszystko zależy od indeksu

Z nieoficjalnych informacji wynika, że podstawą kampanii promocyjnej ma być nowa polityka cenowa. Od 2012 r. samochody niemieckiej marki mają być nawet o 10 proc. tańsze w salonach. Ma to związek ze zmianą tzw. indeksu cenowego niemieckich samochodów. Do tej pory na polskim rynku przyjmowano wartość tego indeksu na poziomie 130. To oznaczało, że volkswageny były droższe o 30 proc. od konkurencji, czyli Opla, Toyoty czy Forda. Takie dysproporcje nie zawsze były widoczne w salonach. Polscy sprzedawcy celowo rezygnowali z marż, by sprzedać cokolwiek i wykonać plan. Żyli tylko z rocznych premii wypłacanych przez koncern. Efekt jest taki, że w sieci aż wrze, a większość dilerów balansuje na krawędzi bankructwa.

Teraz ma być zupełnie inaczej. Mają być i premie, i godziwa marża. Z naszych informacji wynika, że władze niemieckiego koncernu chcą, aby od nowego roku indeks cenowy wyniósł 105 – 107. Z części obniżki skorzysta klient, resztę zatrzymają dilerzy.

Wielkie plany

– Przy nowych cenach jesteśmy w stanie sprzedawać dwa, trzy razy więcej samochodów niż dotąd – zapowiada Tadeusz Szewczyk, największy diler Volkswagena w Polsce.

To plan na cztery, pięć lat, ale już w przyszłym roku koncern może zwiększyć sprzedaż w Polsce o ponad 50 proc. Taki wynik spokojnie wystarczy, żeby firma już za kilka miesięcy stanęła na najwyższym podium i zepchnęła z niego inną markę koncernu – Skodę.


Eksperci zastrzegają, że na zwiększenie sprzedaży potrzeba czasu. – Nie ma wątpliwości, że Volkswagen przejął biznes samochodowy w naszym kraju, bo widzi potencjał wzrostu. Ja jednak nie widzę możliwości skokowego wzrostu sprzedaży. Efekty nowej polityki handlowej zobaczymy za jakiś czas – mówi Andrzej Halarewicz, szef polskiego oddziału JATO Dynamics, firmy monitorującej rynek motoryzacyjny.

W opinii Szewczyka Volkswagen musi pójść do przodu, bo tylko ceny blokowały jego przewodzenie na polskim rynku. Firma od dawna jest przecież wiodącym sprzedawcą na rynku niemieckim i europejskim. Z danych europejskiego stowarzyszenia producentów samochodów ACEA wynika, że od stycznia do końca listopada 2011 r. koncern sprzedał 1,5 mln samochodów. Najgroźniejszy rywal – Opel – o 600 tys. aut mniej. O ponad jedną trzecią mniej samochodów od Volkswagena sprzedają też Peugeot, Renault i Fiat, które w Polsce ocierają się o poziomy wypracowywane w salonach niemieckiej firmy.

Inni będą podwyższać ceny

Planom Volkswagena sprzyja też otoczenie rynkowe. Inne marki myślą raczej o zwiększeniu cen niż o ich obniżkach. Ma to związek z osłabieniem kursu złotego wobec euro. Większość importerów kalkulowała ceny w oparciu o kurs 4 zł za euro. Przez ostatnie tygodnie waha się on natomiast w okolicach 4,5 zł.

– Na rynku daje się odczuć atmosferę wyczekiwania na to, który z importerów podniesie ceny jako pierwszy – przyznaje Wojciech Szyszko, szef Kia Motors Polska.

Taki ruch, przy spodziewanym spadku sprzedaży nowych aut w przyszłym roku, musi uderzyć w wyniki firm. Z drugiej strony na sprzedawanie samochodów ze stratą po latach kryzysu już nikogo praktycznie nie stać.

Inni producenci aut myślą o zwiększaniu cen


Porsche, Bentley, Skoda. A Seat?

Niemiecki koncern stanie się nie tylko właścicielem spółki KPI Polska, która sprzedaje samochody marki Volkswagen, Bentley i Porsche, ale i spółki Skoda Auto Polska, zajmującej się importem i dystrybucją aut czeskiej marki.

Dotąd niewyjaśniona jest sprawa importera Seata, czyli kontrolowanej przez Krystiana Poloczka Iberii Motor Poland. Nieoficjalnie mówi się, że Volkswagen przejmie również sprzedaż tej marki. Za to na pewno wiadomo, że zmiany właścicielskie obejmą nie tylko samochody. Niemiecka firma uzyska kontrolę także nad udziałami w dwóch spółkach świadczących usługi finansowe i ubezpieczeniowe. Chodzi o Volkswagen Bank Polska oraz Volkswagen Leasing Polska.

W zeszły poniedziałek na transakcję wyraziła zgodę Komisja Europejska. Urząd doszedł do wniosku, że nie prowadzi ona do znacznej zmiany w strukturze polskiego rynku i w związku z tym nie zaburzy efektywnej konkurencji w Europie.