– przekonuje Rafał Zywert, analityk BM Reflex.
Ceny na stacjach spadają systematycznie od połowy września. Za diesla płacimy najmniej od grudnia 2011 r. Zdaniem Jakuba Boguckiego, analityka e-petrol, wszystko wskazuje na to, że podwyżki ominą nas co najmniej przez pierwszą połowę 2013 roku. Eksperci sądzą, że w tym roku w ogóle ceny paliw nie zbliżą się – jak to miało miejsce w roku 2012 – do poziomu 6 zł/l.
Wszystko za sprawą taniej ropy. Na giełdzie w Londynie baryłka kosztuje ok. 111 dol. Według prognoz amerykańskiej Agencji ds. Energetyki (EIA) w 2015 r. surowiec ma kosztować już 96 dol.
Branżowy Oilprice.com twierdzi, że ze spadkiem cen surowca będziemy mieć do czynienia do 2020 roku. Potwierdza to brytyjska firma analityczna Capital Economics, według której za siedem lat ropa ma kosztować już 70 dol./b.
O ile taka sytuacja zdecydowanie sprzyja kierowcom, to nie jest korzystna dla przemysłu rafineryjnego zwłaszcza w Europie, gdzie od siedmiu lat spada popyt na paliwo.
– wylicza Rafał Zywert.
Sytuację wykorzystują Rosjanie i Arabowie. Europejskie aktywa produkcyjne od wielu miesięcy już przejmują związane z Moskwą: Łukoil, Gunvor i Rosneft. Analitycy twierdzą, że w portach Rotterdamu pojawiło się wiele nowych spółek paliwowych, w których jest kapitał z Bliskiego Wschodu.
twierdzi Tomasz Chmal, ekspert Instytutu Sobieskiego.
Paliwa miałyby być produkowane w krajach arabskich. podkreśla Chmal. Jak wynika z najnowszego raportu AT Kearney, do 2021 r. co piąta z europejskich rafinerii zostanie zamknięta. Moce rafineryjne na kontynencie spadną o 20 proc.
Polska jest w bardziej komfortowej sytuacji niż reszta Europy. Eksperci podkreślają, że nasze rafinerie są stosunkowo młode, nowoczesne i choć cierpią na spadek marż rafineryjnych, to mają rynek zbytu na swoje produkty.