Temat uprawnień rowerzystów oraz ich zachowań na drodze i chodnikach od lat budzi ogromne emocje. Niewykluczone, że już niedługo rząd wprowadzi istotne zmiany w prawie, które dotkną użytkowników jednośladów. Dlatego tym zagadnieniem rozpoczynamy cykl DGP poświęcony bezpieczeństwu w ruchu drogowym.
Eksperci zwracają uwagę, że istniejące przepisy odnoszące się do jednośladów wymagają zmian, choćby w kontekście zwiększającej się popularności rowerów. Zjawisko sprzyja zdrowiu Polaków, ale ma też ciemne strony. – – zwraca uwagę dr hab. inż. Marcin Ślęzak, dyrektor Instytutu Transportu Samochodowego (ITS).
Nie bez powodu rząd myśli o wprowadzeniu obowiązku posiadania kart rowerowych (o ile nie ma się innego dokumentu potwierdzającego znajomość przepisów). – – tłumaczył w wywiadzie dla DGP wiceminister transportu Jerzy Szmit.
Eksperci uważają, że zmiany nie powinny polegać jedynie na przywróceniu karty rowerowej. – – przekonuje Wojciech Pasieczny, były policjant i biegły sądowy z zakresu rekonstrukcji wypadków. Jak dodaje, należałoby także przywrócić usunięty niegdyś przepis, który zabraniał wjeżdżania bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd, a także postawić na uświadamianie lub – jeśli to nie odniesie skutku – karanie wjeżdżających na chodnik w sytuacji, gdy nie są do tego uprawnieni.
Z tym ostatnim argumentem nie zgadza się Marcin Ślęzak z ITS. – – wskazuje.
Zdaniem przedstawicieli środowisk rowerowych od jakiegoś czasu próbuje im się przypinać łatkę ludzi, którzy się panoszą. A to utrudnia prowadzenie dyskusji o ewentualnych zmianach w przepisach. – – uważa Jakub Furkal ze Stowarzyszenia Rowerowa Gdynia.
Co ciekawe, wbrew obiegowym opiniom to nie dzieci są najbardziej zagrożone. Według danych Polskiego Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (działającego przy ITS) ok. 80 proc. wszystkich ofiar śmiertelnych wśród rowerzystów to osoby w wieku co najmniej 45 lat.