Zimą Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad planowała, że do końca roku powstanie ok. 500 km dróg. To już nierealne. Lista odcinków skreślonych z planów wydłuża się. Wszystko przez zrywane przez GDDKiA kontrakty.

Na te drogi poczekamy

Do ośmiu rozwiązanych do wyborów umów, doszło niedawno wyrzucenie z dwóch inwestycji firmy Energopol Szczecin. Chodzi o budowę 18-km obwodnicy Wałcza w ciągu drogi S10, która docelowo ma połączyć Warszawę przez Bydgoszcz ze Szczecinem. I przebudowę wielkiego węzła pod Szczecinem, gdzie A6 krzyżuje się z trasą S10. Firma wpadła w kłopoty finansowe i w praktyce zaprzestała większości robót przy tych inwestycjach. GDDKiA zapowiada ogłoszenie nowych przetargów, ale oddanie tras mocno się opóźni. Wśród potrzebnych dróg, których w tym roku nie uda się dokończyć, jest też m.in. 15-km odcinek trasy S3 koło Lubina. To ostatni brakujący fragment ekspresówki na długim 350-km ciągu ze Szczecina do Bolkowa na Dolnym Śląsku. Wiosną z tej budowy wyrzucono włoską firmę Salini. We wrześniu GDDKiA otworzyła oferty na dokończenie drogi, ale na finisz prac kierowcy poczekają przynajmniej do przełomu lat 2020/2021.

Jak informują drogowcy, w tym roku udało się już otworzyć 247 km nowych tras. Kierowcy najbardziej zyskali dzięki oddaniu długich odcinków drogi S6 ze Szczecina do Koszalina czy S17 z Lublina do Warszawy.

Wiele zależy od aury

Rzecznik GDDKiA Jan Krynicki przekazał DGP, że przed końcem roku ma być udostępnionych jeszcze 201 km dróg. Wyścig z czasem trwa m.in. na budowie autostrady A1 wokół Częstochowy. Tu też w tym roku z powodu opóźnień wyrzucono z placu robót wykonawcę (firmę Salini). Jednocześnie tylko w tym przypadku drogowcy zdecydowali się na ekspresowe tempo wyboru nowego wykonawcy. Zastosowano tryb negocjacji bez ogłoszenia, w którym drogowcy rozmawiali z kilkoma wybranymi przez siebie firmami. Spośród zgłoszonych ofert najtańsza aż o 200 mln zł przekraczała kosztorys drogowców. Mimo to Ministerstwo Infrastruktury zdecydowało się dołożyć brakującą kwotę, bo uznało, że kolejne opóźnienie z trasą będzie dla kierowców bardziej kosztowne. 21-km odcinek autostrady A1 ma dopełnić obwodnicę wokół Częstochowy. Dzięki temu tranzyt będzie mógł ominąć to miasto. To jednak w dużej mierze od pogody w następnych tygodniach zależy, czy drogę uda się otworzyć przed zimą. Dodatkowo dotrzymanie terminu może utrudnić to, że część prac wykończeniowych, np. oznakowanie czy stawianie barier, GDDKiA zdecydowała się zlecić w osobnych przetargach. Oferty na wykonanie tych robót otwarto dopiero w minionym tygodniu. Drogowcy chcą podpisać umowy w październiku, a firmy będą miały dwa miesiące na wykonanie prac.

– Robimy wszystko, żeby ten odcinek A1 otworzyć przed końcem roku – zapowiada Jan Krynicki.

Kolejna część zakopianki

Wśród innych ważnych dróg, które mają być skończone przed zimą, są brakujące fragmenty trasy S5 z Poznania do Wrocławia. To 50 km drogi na południe od stolicy Wielkopolski. Ekspresowa, bezkolizyjna trasa zastąpi wąską drogę, na której dochodziło do wypadków. Według GDDKiA cała ekspresówka z Poznania do Wrocławia będzie gotowa w grudniu. W tym samym czasie trasa S5 wydłuży się o 25 km między Poznaniem a Bydgoszczą.

Przed końcem roku ma być też otwarty ważny 7-km odcinek trasy S7 koło Skarżyska-Kamiennej. Dzięki temu dwujezdniową drogą będzie można przejechać nieprzerwanie z Warszawy do granicy województwa świętokrzyskiego i małopolskiego. Przed zimą drogowcy chcą też otworzyć kolejny odcinek ekspresowej zakopianki – od miejscowości Lubień, gdzie teraz urywa się trasa S7, do Naprawy. Na kolejne usprawnienie przejazdu na tej trasie trzeba będzie poczekać do wiosny 2021 r., kiedy zakończy się budowa tunelu o długości 2 km pod górą Luboń.

Do Grójca znów z opóźnieniem

Jeśli ostatnie zapowiedzi GDDKiA w sprawie nowych dróg sprawdzą się, to ten rok mimo zrywania kontraktów i opóźnień może się zamknąć wynikiem prawie 450 km nowych tras. Tym samym padnie rekord od 2012 r., kiedy to otwarto prawie 600 km szybkich tras. Tak dobrego rezultatu drogowcy mogą nie powtórzyć przez kolejne kilka lat. Po rozwiązaniu umów GDDKiA często ma problemy ze sprawnym wyłonieniem nowego wykonawcy. Tak jest choćby w przypadku nowego przetargu na budowę trasy S7 na południe od Warszawy. Termin otwarcia kopert był przesuwany o kilka tygodni z powodu zgłaszania setek pytań przez firmy. Kiedy w zeszłym tygodniu w końcu doszło do ujawnienia ofert, okazało się, że najtańsza z nich o prawie 130 mln zł przewyższa kosztorys. GDDKiA wspólnie z resortem infrastruktury musi teraz podjąć trudną decyzję – powtarzać przetarg czy znaleźć dodatkowe środki. Wiadomo już, że droga S7 z Warszawy w stronę Grójca zamiast wiosną 2021 r. zostanie ukończona przynajmniej półtora roku później.