Trwają pracę nad nowelizacją ustawy o drogach publicznych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 260 z późn. zm.), która ma zmienić zasady odpowiedzialności za przejazd drogą płatną bez wniesienia e-myta. Projekt, nad którym pracuje Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, modyfikuje odpowiedzialność za naruszenie (przenosi ją z kierującego na posiadacza pojazdu), zmniejsza kary (z 3 tys. do 1,5 tys. zł za brak opłaty) oraz wprowadza zasadę jedna doba – jedna kara. Ma to wyeliminować wielokrotne nakładanie kar za to samo naruszenie.
Uzasadnione wątpliwości
Ale przy okazji rząd planuje wykreślenie z ustawy przepisów, które umożliwiają zapłacenie za przejazd w inny sposób niż za pośrednictwem elektronicznego urządzenia pokładowego (viaBOX). Zniknie m.in. art. 13k ust. 3 stanowiący, że kar pieniężnych nie wymierza się, gdy kierujący uiścił opłatę elektroniczną w inny sposób. Dotyczy to tylko czterech sytuacji: gdy przejazd odbywał się z wyłączonym urządzeniem, gdy wprowadzono nieprawidłowe dane do urządzenia, używano je niezgodnie z przeznaczeniem albo kontynuowano przejazd pomimo stwierdzenia niesprawności urządzenia (wbrew obowiązkowi niezwłocznego zjechania wówczas z drogi płatnej).
Zdaniem resortu tylko do tego ostatniego naruszenia art. 13k ust. 3 mógłby mieć ewentualne zastosowanie.
– mówi Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu. I akcentuje:
Nie ma innej drogi
Jak podkreśla rzecznik, zgodnie z art. 13hc ust. 1 ustawy o drogach publicznych uiszczenie opłaty elektronicznej następuje w systemie elektronicznego poboru opłat. Jest to też jedyny sposób przewidziany w rozporządzeniu ministra infrastruktury z 30 kwietnia 2011 r. w sprawie wnoszenia opłat elektronicznych i ich rozliczania oraz przekazywania opłat elektronicznych i kar pieniężnych na rachunek Krajowego Funduszu Drogowego (Dz.U. nr 91, poz. 524). Jak ma się do tego przepis o uniknięciu kary, jeśli opłatę wniesie się inaczej?
– uważa rzecznik ministerstwa.
– mówi Mikołaj Karpiński.
– przyznaje rzecznik resortu.
Innymi słowy ustawa dopuszcza możliwości, które przy wdrażaniu systemu pobierania e-myta (viaTOLL) zostały całkowicie pominięte. A jeżeli w praktyce przewidziane w ustawie "uiszczanie opłaty w inny sposób" nie funkcjonuje, to trzeba ten przepis wykreślić. Czy na pewno?
– mówi Jerzy Kwaśniewski, adwokat z kancelarii Parchimowicz & Kwaśniewski.
Jego zdaniem racjonalny ustawodawca nie umieszczałby w ustawie postanowień, które nie mogą być w żaden praktyczny sposób zrealizowane.
dodaje adwokat.
Możliwość na papierze
Wygląda więc na to, że to wybrany przez GDDKiA system poboru opłat będzie determinował przepisy ustawy o nim traktujące, a nie na odwrót. Resort słusznie zauważa, że art. 13hc ust. 1 mówi o elektronicznym sposobie pobierania e-myta. Jednocześnie zapomina o ust. 2 tego przepisu, który stanowi, że podmioty pobierające opłaty z wykorzystaniem elektronicznego systemu mogą – ale nie muszą – umożliwić użytkownikom uiszczanie tych opłat bez konieczności instalacji viaBOX-a.
Z tego przepisu nie wynika jednak, że w obecnej sytuacji przedsiębiorca może, korzystając z dróg płatnych, wnieść opłatę w inny sposób.
– uważa mec. Kwaśniewski.
Wystarczyłoby, aby GDDKiA zleciła wykonanie tego firmie Kapsch, operatoratorowi systemu, choć równie dobrze może to zrobić sama. O wykorzystanie możliwości, jakie ustawa o drogach publicznych daje w tym względzie, od dłuższego czasu apelują środowiska transportowe. Zamiast uwzględnienia tych postulatów, resort transportu zmierza w kierunku przeciwnym: wykreślenia również ust. 2 z art. 13hc ustawy o drogach publicznych.
mówi Maciej Wroński, dyrektor biura prawnego Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Transportu Drogowego. I pyta, komu przeszkadza istnienie tego przepisu.
– irytuje się prawnik.
Prawo nie dla ludzi
Jak podkreślają prawnicy, ożywienie martwych przepisów ustawy byłoby korzystne nie tylko dla przedsiębiorców, którzy mogliby np. wyrównać należność, gdyby z jakiegoś powodu nie została pobrana (chwilowy brak środków na koncie, awaria urządzenia). Zachęciłoby to również do korzystania z dróg płatnych okazjonalnych użytkowników.
– tłumaczy Maciej Wroński i podaje przykład przedsiębiorcy, który działa lokalnie, bo ma np. piekarnię, i nie korzysta z dróg płatnych.
Kiedy nagle pojawia się konieczność przywiezienia np. jakiejś maszyny z drugiego końca kraju, zmusza się go najpierw, by jechał x kilometrów do punktu, w którym podpisze umowę, dopełnił mnóstwa formalności, tylko po to, by pojechać w tę i z powrotem drogą płatną.
– krytykuje Maciej Wroński.
Zdaniem mec. Kwaśniewskiego źródłem tego stanu rzeczy jest przebieg procesu wprowadzającego w Polsce system poboru e-myta.
– przypomina mec. Kwaśniewski.
pointuje adwokat.
Etap legislacyjny
Projekt w konsultacjach