– twierdzi prezes Izby Gospodarczej Drogownictwa Wojciech Malusi. – pyta.
A wicedyrektor GDDKiA Tomasz Rudnicki odpowiada, że dyrekcja dysponuje opinią projektantów, według której samochody mogą jeździć bez uszczerbku dla A2 nawet po podbudowie (czyli drodze bez bitumicznych wierzchnich warstw). – mówi Rudnicki. – ujawnia.
Według dyrektora departamentu technologii w GDDKiA Wacława Michalskiego jeden załadowany tir może obciążyć drogę jak 160 tys. samochodów osobowych. Wyeliminowanie ruchu ciężkiego powinno wystarczyć, ale wykonawców to nie uspokaja. Według naszych informacji firmy przygotowują w tej sprawie ekspertyzy prawne przeciwko GDDKiA.
To ważna próba sił w autostradowej wojnie. Bo GDDKiA nie tylko nie bierze pod uwagę możliwości utraty gwarancji, ale domaga się wydłużenia jej do siedmiu lat. Powód? Pęknięcia na drogach, które pojawiły się po zimie na A1, A2 i A4. Według GDDKiA większość z nich to efekt ewidentnych błędów w sztuce budowlanej. Wykonawcy są innego zdania. Według Wojciecha Malusiego to GDDKiA wymusiła na nich rozwiązania technologiczne, których efektem są usterki.
Firmy budujące drogi nie pozostają dłużne, domagając się od GDDKiA dopłat do kontraktów zawieranych w latach 2008 – 2010, kiedy ceny surowców potrzebnych do budowy dróg były niższe średnio o 30 proc. Roszczenia opiewają na łączną kwotę ponad 3 mld zł. Obie strony wzajemnie się szachują, a do Euro 2012 zostało już tylko 65 dni.
W tle tego konfliktu Sejm przegłosował ustawę umożliwiającą skierowanie ruchu podczas Euro 2012 na niedokończone drogi. Zostało jeszcze senackie „tak” i podpis prezydenta. Jeśli przepisy wejdą w życie, auta będą mogły wjechać na drogę, na której brakuje ostatniej warstwy asfaltu i ekranów akustycznych, a prace na jezdniach serwisowych wciąż trwają.
– docieka Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.
– twierdzi kierownik kontraktu A2 Łukasz Lendner z GDDKiA.