Dziennik Gazeta Prawana logo

Mniej pieniędzy na autostrady i drogi ekspresowe

30 listopada 2010, 13:19
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
GDDKIA w tym roku wydała na drogi o 10 mld zł mniej, niż zapowiadała. Spadek tłumaczy... powodzią.

Przed rokiem Lech Witecki, szef GDDKiA, w wywiadzie dla „DGP” zadeklarował, że na budowę nowych dróg w 2010 r. wyda 31,3 mld zł. Wynik będzie o co najmniej 10 mld zł niższy. Z najświeższych danych GDDKiA wynika, że na razie wykonawcom wypłacono 14 mld zł.

I tak będzie rekord
– Na koniec roku wydatki przekroczą 20 mld zł. To i tak będzie rekord. Na początku 2010 roku otrzymaliśmy do dyspozycji na inwestycje nie 31 mld zł, ale 27 mld zł. W związku z intensywną zimą oraz trzema falami powodzi prognoza wydatków była modyfikowana. Niemniej jeśli spojrzeć na realne wydatki drogowe na inwestycje w ostatnich latach, to co roku są one większe. W 2006 r. sięgnęły 7,8 mld zł, w 2007 r. 10 mld zł. I dopiero lata 2008 – 2010 przyniosły większe kwoty – między 13 i 20 mld zł rocznie – mówi Lech Witecki, szef GDDKiA.

W 2009 r. drogowe inwestycje pochłonęły 18,4 mld zł, dwa lata wcześniej – 13,6 mld zł. Za każdym razem rząd obiecywał jednak, że wyda więcej. Przed rokiem 28 mld zł, a w 2008 r. blisko 18 mld zł.

W tym roku niższe od zakładanych wydatki GDDKiA tłumaczy przede wszystkim powodziami i ulewnymi deszczami, które kilka razy paraliżowały drogowe inwestycje.

– Trudno w to uwierzyć, ale tegoroczny sezon budowlany w praktyce rozpoczął się na dobre dopiero w sierpniu – mówi Lech Witecki.

Według naszych informacji na wysokość tegorocznych wydatków mają też wpływ okoliczności związane z długim rozstrzyganiem przetargów. Firmy skarżą się, że urzędnicy przeciągają procedury.

Z naszych informacji wynika, że niższe wydatki na drogi wynikają również z opóźnień w terminowym rozpoczynaniu prac budowlanych. Wykonawcy mają kłopoty z kompletowaniem sprzętu potrzebnego do budowy.

Brakuje maszyn
Towarem najbardziej rozchwytywanym w ostatnich tygodniach są palownice, które służą do wykonywania fundamentów pod obiekty inżynieryjne. Między innymi z tego powodu Poldim realizujący jeden z południowych odcinków A1 oraz irlandzka firma Siac pracująca na ponad 30-km fragmencie A4 zawalają terminy. Poldim zamiast na 34 obiektach inżynierskich, np. wiaduktach, prowadzi prace tylko na sześciu.

Opóźnienia w realizacji programu przekładają się na wydatki. Bank Gospodarstwa Krajowego, który sprzedaje obligacje drogowe, odwołał ostatnią tegoroczną transzę o wartości ok. 2,5 mld zł. – Generalna Dyrekcja nie zgłosiła zapotrzebowania na finansowanie – usłyszeliśmy w banku.

Mimo kłopotów GDDKiA zapewnia, że terminy oddania nowych dróg nie są zagrożone.

– Jesteśmy w stałym kontakcie z wykonawcami. Monitorujemy wszystkie opóźnienia. W każdym takim przypadku opracowywany jest plan nadrobienia zaległości. Co ważne, wprowadziliśmy specjalne procedury odbioru, które zakładają, że pieniądze są przelewane wykonawcy dopiero po przedstawieniu wyników prac laboratoriów drogowych i pomiarów geodezyjnych – po to, aby nasze inwestycje miały najlepszą jakość. I tu przykład – Budimex budujący odcinek autostrady A4 ma zaległe płatności na 100 mln zł, bo nie przedstawił jeszcze wyników badań – zapewnia Lech Witecki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj