Inspektorzy z Pomorskiego ITD widzieli już różne sytuacje, ale to co wykryli po sprawdzeniu tachografu pewnej ciężarówki w Gdańsku wprawiło ich w osłupienie.
czy też jazdę bez przerwy wynoszącą 16 godzin bez odebrania 45 minut odpoczynku (po każdych 4,5 godz. ciągłej jazdy). Mało tego, inspektorzy stwierdzili, że w ciągu 2 tygodni kierowca ten spędził w trasie ponad 140 godzin przy dopuszczalnych 90 godzinach.
"Taki niewyspany, zmęczony kierowca wielkiej ciężarówki to ogromne niebezpieczeństwo na drodze. . Pamiętajmy, że rozpędzony tir to tony żelastwa, które kiedy wymkną się spod kontroli niczym czołg niszczą wszystko na swojej drodze. Właściwie
żaden samochód osobowy nie ma szans w starciu z ciężarówką." - powiedział DZIENNIKOWI Marek Kąkolewski z Komendy Głównej Policji.
. Karę taką miałby zapłacić pracodawca (właściciel przedsiębiorstwa do którego
należy ciężarówka). Jednak jej nie zapłaci bowiem na mocy ustawy o transporcie drogowym maksymalna wysokość kary jest ograniczona do 15 tys. zł.
"Jeśli w czasie kontroli trafiamy na firmę, która notorycznie łamie przepisy dotyczące czasu jazdy, przerw i odpoczynków, a wiemy o tym dzięki Centralnej Ewidencji Naruszeń do której trafiają raporty z każdej kontroli, wtedy możemy zarządzić kontrolę w firmie do której należy ciężarówka. Skutkiem takiej kontroli może być nawet cofnięcie licencji dla przewoźnika". - mówi DZIENNIKOWI Alvin Gajadhur rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego.