Rynek samochodów używanych w czasach koronawirusa kwitnie w internecie. Kierowcy coraz chętniej kupią auta z drugiej ręki bez wychodzenia z domu. Ten nowy trend i zmiana przyzwyczajeń stały się pożywką dla nieuczciwych handlarzy.

Reklama

– Ofiarami oszustów padają często osoby, które tak bardzo chcą uniknąć problemów, że w końcu wpadają w pułapkę, od której tak uciekali. Są to często ludzie lękliwi, którzy poszukują "idealnych okazji" – powiedział Jacek Fijołek z CarForFriend.pl, firmy zajmującej się doradztwem oraz dostawą aut używanych w Polsce, Niemczech i Czechach. – A oszuści wiedzą, że jeżeli taka osoba ma im wysłać pieniądze, to ich oferta musi być wręcz nieskazitelna – z doskonałym samochodem, jego opisem, zdjęciami oraz samą ceną. Jeżeli zatem widzimy tego typu ogłoszenie, natychmiast powinna zapalić się nam czerwona lampka. Pamiętajmy, że jeżeli coś jest zbyt idealne w internecie, to najprawdopodobniej jest to całkowicie nieprawdziwe – przestrzegł.

Passat, stan igła? Nie kupuj w weekend

Zdaniem eksperta prawdziwą okazją będzie samochód, w którym można dostrzec potencjał – na przykład 8- czy 10-letnie auto, którego nie wyróżnia stan salonowy, tylko ten, wynikający z eksploatacji.

– Dzięki wiedzy i doświadczeniu, fachowcy mogą łatwo oszacować jego wygląd po naprawie oraz jej koszty, czego przeciętny konsument niestety nie będzie potrafił – stwierdził Fijołek. – Przeciętny Nowak czy Kowalski zawsze szuka idealnej oferty, przez co zaczynają powoli wpadać w sidła oszustów. Na prośby klientów tego typu "okazje" często weryfikujemy w weekendy, kiedy są nieczynne banki. Niestety jeszcze nie zdarzyło się, aby któraś z tych ofert okazała się być w porządku. Pamiętajmy, że niemal wszystkie bardzo atrakcyjne ogłoszenia aut pojawiające się w weekend to oszustwa – wskazał.

Nowa sztuczka na podatek VAT. Śmierdzące jajo z Niemiec

Fijołek przestrzegł przed też przed nową sztuczką stosowaną przez oszustów. A chodzi importowanie samochodów bez zapłaconego VAT. Jaki jest mechanizm?

– Tego typu oszustwa polegają na tym, że dany handlarz z Niemiec kupuje samochód z Belgii bez zapłaconego podatku. Następnie auto sprzedaje w cenie netto przez swoją nową działalność jednak wciąż bez uiszczenia niemieckiego VAT-u. Potem takie auto kupowane jest przez Polaków lub Rumunów, którzy po jego zarejestrowaniu dostają informację z Urzędu Skarbowego o konieczności zapłaty nieuregulowanego podatku w Niemczech – wyjaśnił ekspert.

– W świetle tych informacji, odradzam więc samodzielny zakup takich samochodów okazyjnych, gdyż działanie to stało się ryzykowne podatkowo i transakcyjnie, prowadząc do tzw. "pułapki podatkowej" – skwitował Fijołek.

Samochód używany / Materiały prasowe