Dziennik Gazeta Prawana logo

Krzysztof Hołowczyc stracił prawo jazdy. Rajdowiec: To metoda pomiaru prędkości, którą łatwo zafałszować

2 marca 2018, 12:51
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Krzysztof Hołowczyc
Krzysztof Hołowczyc/Media
Krzysztof Hołowczyc stracił prawo jazdy. Nie przyjął mandatu. Nieoficjalnie usłyszeliśmy, że słynny rajdowiec po zatrzymaniu za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym był opryskliwy w stosunku do kontrolujących policjantów.  

Krzysztof Hołowczyc stracił prawo jazdy na trzy miesiące. Policja zatrzymała go na Dolnym Śląsku, na terenie gminy Nowa Ruda. Słynny rajdowiec miał w terenie zabudowanym jechać z prędkością 113 km/h – to oznacza przekroczenie o 63 km/h. Olsztyński kierowca i tym razem został nagrany wideorejestratorem, jak to było w głośnej sprawie z 2013 roku na krajowej siódemce (CZYTAJ WIĘCEJ>>).

Policjanci zatrzymując samochód nie wiedzieli, że kierowcą jest Hołowczyc. Dopiero po podejściu do auta okazało się kogo zatrzymali.

Nieoficjalnie usłyszeliśmy, że Hołowczyc w trakcie kontroli był opryskliwy w stosunku do funkcjonariuszy patrolu drogówki. Miał też stwierdzić, że spieszył się na konferencję o bezpieczeństwie na drogach.

W myśl przepisów policjanci zatrzymali rajdowcowi dokument. Hołowczyc ma prawo do odwołania, ale nie zmienia to faktu, że przez najbliższe trzy miesiące nie będzie mógł kierować samochodem.

Jak to widzi Krzysztof Hołowczyc?

Rajdowiec skomentował całą sytuację na swoim profilu facebookowym. Oto jego wersja wydarzeń:

relacjonuje Krzysztof Hołowczyc. 

twierdzi kierowca z Olsztyna.

ocenił Krzysztof Hołowczyc.

Hołek lubi przycisnąć?

To już kolejny raz, kiedy Krzysztof Hołowczyc wpadł w sidła drogówki. Przypominamy, że jesienią 2013 roku patrol policji na krajowej siódemce w okolicach Żurominka w gminie Wiśniewo zarejestrował nissana GT-R jadącego z dużą prędkością w stronę Warszawy. Za kierownicą siedział słynny "Hołek". Drogówka na podstawie pomiaru wideorejestratorem stwierdziła, że na drodze przy ograniczeniu do 90 km/h przekroczył on prędkość o 114 km/h. Rajdowiec nie przyjął mandatu i sprawa trafiła do sądu.

Jednak w analizie przygotowanej na zlecenie sądu biegły wykazał, że "za wynik pomiaru prędkości należy uznać 161 km/h". To oznacza, że Hołowczyc na ograniczeniu do 90 km/h jechał o 71 km/h za szybko, a nie tak, jak twierdziła drogówka, o 114 km/h.

Ostatecznie sąd nie uznał jego apelacji i potwierdził, że rajdowiec złamał przepisy ruchu drogowego, sprawę umorzył ze względu na przedawnienie. I podkreślił, że jest ono winą kierowcy i jego adwokata. Dodatkowo obciążył Hołowczyca kosztami sądowymi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj