Jednym z pierwszych egzemplarzy jeździł porucznik Borewicz, który w serialu "07 zgłoś się" tropił i brawurowo ścigał rzezimieszków najróżniejszego kalibru. Dziś policja w całym kraju żegna się z wysłużonymi polonezami. . Jak przyznają policjanci niebieskie "poldki" były wytrwałe, ale miały też swoje humory - potrafiły stanąć bez powodu na środku ulicy.
pod maską miały 2-litrowe silniki fiata. Później stosowano także silniki 1.5 Turbo, 2.0 forda, standardowe silniki 1.6, a także 1.4 i 1.6 16V rovera.
Właśnie polonezem z silnikiem forda jeździł nadkom. Piotr Kostkiewicz, obecnie naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego KMP w Radomiu. "Dostać na
stan taki samochód, to była ogromna nobilitacja dla młodego policjanta, którym byłem. Szczególnie, gdy przesiadło się z nysy. To był całkiem inny komfort jazdy. i zatrzymywani kierowcy w zachodnich samochodach nie kryli zdziwienia, że właśnie obok nich znalazł się polonez" - wspomina Kostkiewicz.
>>>Zobacz koniec policyjnych polonezów
Jak podkreśla naczelnik radomskiej drogówki polonez był też bardzo wytrzymały. "W czasie obsługi wypadku drogowego kierowca dostawczego mercedesa uderzył w tył mojego radiowozu. " - dodaje.
". Można nim było pojechać w każdych warunkach, nie myśląc, czy się zepsuje, czy nie. A jak się zepsuł, to jeszcze jakoś sam dojechał do warsztatu." - wspomina st. asp. Pawła Molika z KMP w Radomiu.
Polonez potrafił też wjechać niemal wszędzie "Złodzieje uciekali nam kradzionym fordem. Wjechaliśmy za nimi do lasu, a " - wspomina jeden z policjantów pionu kryminalnego.
Przez 30 lat w policji służyła większość wersji poloneza produkowanego na warszawskim Żeraniu.
>>>Cichy koniec poloneza w policji
Następcą wycofywanych polonezów jest koreańska kia cee'd ze 140-konnym silnikim. Cóż, raczej nie dosłuży się takiej kroniki jak poldek…