Rząd w 2016 roku postanowił przesadzić Polaków do samochodów na prąd i przystąpił do elektrycznego pościgu za resztą świata. Zadanie wdrożenia w życie planu stworzenia "narodowego elektryka" powierzono nowej spółce ElectroMobility Poland (EMP), powołanej do życia przez cztery państwowe koncerny energetyczne – PGE Polska Grupa Energetyczna, Energa, Enea i Tauron Polska Energia. Pod koniec marca na Motor Show w Poznaniu minister energii Krzysztof Tchórzewski ogłosił, że na ukończeniu jest wybór miejsca pod nową fabrykę e-samochodów. Budowa zakładu ma kosztować 2 mld zł i potrwa 2-3 lata; pod uwagę branych jest 17 lokalizacji. Pierwsze samochody trafią do klientów pod koniec 2022 roku. Nowa inwestycja ma stworzyć ok. 3 tys. miejsc pracy. Polskie auto na prąd powstanie we współpracy z firmą EDAG Engineering, która ma cztery oddziały w Polsce.

Czego oczekują Polacy po pierwszym narodowym "elektryku"?

A jakie samochody będą produkowane w nowej fabryce? Dziennik.pl ustalił, że spółka EMP zabezpieczyła się przed strzałem w stopę i zleciła badania, które miały sprawdzić, czego oczekują Polacy po pierwszym narodowym "elektryku". Przepytano blisko 1500 osób z całego kraju, na grupie, określanej przez EMP jako docelowa.

– Badanie powiedziało nam, jakiego samochodu oczekują kierowcy jeśli chodzi o jego wygląd zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz. I pomogło nam w wyborze designu samochodu, by możliwie jak najpełniej odpowiadał gustom przyszłych klientów – powiedział dziennik.pl Piotr Zaremba, prezes EMP.

Plan spółki przewiduje uruchomienie produkcji trzech modeli kompaktowych bazujących na tej samej platformie. A z sześciu projektów, do których dotarł dziennik.pl, a które firma brała pod uwagę w procesie wyboru stylistyki aut do seryjnej produkcji wynika, że wśród typów nadwozi będzie m.in. SUV i pięciodrzwiowy kompakt.

Dziennik.pl otrzymał sześć projektów, które spółka ElectroMobility Poland brała pod uwagę przy wyborze stylistyki aut do seryjnej produkcji.

Respondenci pytani przez EMP o stylistykę nowego auta – zarówno w segmencie kompaktów jak i SUV – wymagali, by samochód przykuwał uwagę, wyróżniał się na ulicy i wyglądał modnie.

– Aktualne preferencje kierowców w Polsce nakierowane są na auta, które są oryginalne lecz nie ekstrawaganckie. Linie aktualnych modeli marek VW i Skoda już się opatrzyły i kierowcy chętnie wskazują modele np. marek Toyota, Nissan, Honda, które mają bardziej nowoczesne, nieoczywiste linie nadwozia – wyjaśnia nam Zaremba.

Prezes EMP wskazał, że w koncepcji polskiego auta elektrycznego główne oczekiwania dotyczą jakości wykonania samochodu i polskiego zaangażowania w ten projekt.

– Pomysł powstania polskiego samochodu elektrycznego wzbudził pozytywne emocje, ale towarzyszyło im wiele obaw i rozbudowane oczekiwania – podkreślił Zaremba.

Kierowcy przebadani przez EMP oczekują, że razem z narodowym "elektrykiem" narodzi się nowa polska marka motoryzacyjna, której dumą będą auta dobrej jakości. Ankietowani chcą też wykorzystania potencjału polskich inżynierów i aby samo auto było produkowane w Polsce. Taką deklarację składa również EMP.

Kiedy już e-samochód pojawi się na rynku to poza atrakcyjnym designem powinien mieć konkurencyjną cenę i oczekiwany przez kierowców zasięg na poziomie 300-400 km. Plusem będzie też możliwość personalizacji wyposażenia. Dodatkowo kierowcy marzą o przedłużonej gwarancji (zapewnienie sprawności i wsparcia w przypadku problemów z autem) oraz rozbudowanej sieci serwisowej i dilerskiej.

Z badania wynika również, że Polacy w pakiecie z wprowadzeniem e-auta oczekują od państwa dofinansowania zakupu, wprowadzenia ulg podatkowych zachęcających do zmiany samochodu spalinowego na elektryczny i rozbudowy sieci stacji ładowania. Wskazują też na konieczność budowania świadomości ekologicznej, w tym wiedzy o samochodach elektrycznych.

– Główny wniosek płynący z badania jest prosty: auto elektryczne powinno spełniać analogiczne wymogi jakie stawiane są samochodowi spalinowemu – powiedział nam szef EMP. – Generalnie, koncepcja polskiego samochodu elektrycznego budzi wiele emocji. Na jej odbiór wpływa wiele czynników – stosunek do historii polskiej motoryzacji, wiek, miejsce zamieszkania czy zamożność. Osoby, które mają sentyment do polskiej motoryzacji z przychylnością zareagowały na tę koncepcję. Dla młodszych osób jest to czynnik bez znaczenia, bo nie pamiętają one czasów, kiedy w Polsce produkowano samochody – wyjaśnił.

W jego ocenie, sytuacja na rynkach europejskich pokazuje, że konsumenci wykazują duży patriotyzm lokalny w zakresie zakupu samochodów, a udział marki rodzimej często osiąga poziom nawet 30 proc. Dlatego Zaremba spodziewa się, że polska marka ma wszelkie szanse osiągnąć sukces wśród polskich kierowców. Mają to potwierdzać również wyniki przeprowadzonych przez EMP badań rynkowych, z których wynika, że około połowa ankietowanych wyraziła zainteresowanie samochodami polskiej marki.

– Niemcy kupują niemieckie samochody, Francuzi - francuskie, Włosi – Fiata, a Rumuni – Dacię. W każdym kraju, który ma swoja markę liderami sprzedaży są właśnie rodzime marki. Mamy nadzieję, że podobnie będzie w Polsce – stwierdził prezes ElectroMobility Poland.

Cena

Zaremba pytany o koszt zakupu najtańszej wersji polskiego e-auta stwierdził, że finalna cena pojazdu uzależniona będzie od wielu czynników i na tym etapie realizacji projektu nie może udzielić takiej informacji.

– Dążeniem EMP jest jednak opracowanie samochodu elektrycznego, który będzie stanowił atrakcyjną cenowo alternatywę dla pojazdów dostępnych obecnie na rynku i oferował produkt finalny wysokiej jakości i w rozsądnej cenie – skwitował szef spółki.