Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD) niczym Wielki Brat ma oko na kierowców. A w zasadzie coraz więcej oczu coraz gęściej ustawianych przy drogach. Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) finalizuje budowę wielkiej sieci, której zadaniem jest kontrola polskich dróg i kierowców. Wiadomo, że w najbliższych dniach CANARD odbierze ostatni z 400 fotoradarów, który będzie zarazem ostatnim tego typu urządzeniem zakupionym i zainstalowanym w ramach projektu "Budowa centralnego systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym". 

Jednak 400 fotoradarów to nie wszystko. Jak już informowaliśmy wcześniej, uzupełnieniem tej wielkiej sieci będzie 20 rejestratorów przejazdu na czerwonym świetle. GITD zakończyło procedurę odbioru wszystkich urządzeń.

Gdzie kierowcy muszą się pilnować? Lista miejsc

Co ważne miejsca/skrzyżowania, gdzie będzie działać nowy system nie będą oznakowane tak jak np. klasyczne fotoradary. Wiadomo, że 20 instalacji do monitorowania skrzyżowań i rejestracji wjazdu na czerwonym świetle ustawiono: w województwie dolnośląskim w Polkowicach; w województwie pomorskim w Luzinie, Miszewie i Mostach; w województwie wielkopolskim w Komornikach i Pile; w województwie kujawsko-pomorskim w Grębocinie, Kowalu oraz Nakle nad Notecią; w województwie śląskim w Pyskowicach i Łaziskach Górnych; w województwie małopolskim w Olkuszu i Łukanowicach; w województwie lubelskim w Anielinie u zbiegu ulicy Puławskiej z drogą krajową nr 12; w województwie mazowieckim w Markach, Mrokowie oraz Jabłonnie; w województwie łódzkim w Zgierzu; w województwie podkarpackim w Ropczycach i Stalowej Woli.

Poza tym wzdłuż szos instalowanych jest jeszcze 29 urządzeń do odcinkowego pomiaru prędkości (OPP). Wiadomo, że 14 z nich już zostało przekazanych w ręce GITD. Z danych, do których dotarł dziennik.pl, wynika, że OPP w sumie obejmie ponad 81 km dróg na terenie całego kraju. Najkrótszy odcinek wyznaczony do monitoringu mierzy niecałe 900 m (droga krajowa 78 - Gorzyce w Śląskiem). Najdłuższy przewidziano w biegu krajowej 61 (Kisielnica-Stawiski, Podlaskie) i tam ciągnie się przez ponad 6,2 km. Koszt budowy systemu to 9 mln zł.

Fragmenty dróg objęte odcinkowym pomiarem prędkości będą oznakowane podobnie jak w przypadku fotoradarów - znanym wszystkim kierowcom niebieskim znakiem D51 uzupełnionym o tabliczkę "Kontrola średniej prędkości na odcinku … km".

Jak działa odcinkowy pomiar średniej prędkości?

Na każdym z 29 odcinków dróg zostaną zainstalowane metalowe konstrukcje, a na nich kamery odczytujące numery rejestracyjne pojazdów (jeden zestaw na początku odcinka, drugi na końcu). Kiedy samochód lub motocykl opuści kontrolowany odcinek, system wyliczy jego średnią prędkość na całym dystansie na podstawie czasu przejazdu. Jeżeli trasa została pokonana zbyt szybko, kierowca zapłaci mandat.

psav

W tym przypadku także obowiązują nowe przepisy, w myśl których za przekroczenie dozwolonej prędkości o 50 km/h na obszarze zabudowanym prawo jazdy odbierane jest na 3 miesiące. Nowy system będzie bardziej bezwzględny niż fotoradary ustawiane na masztach - chodzi o mierzenie prędkości na długich odcinkach drogi, a nie punktowo.

Kierowcy nie mogą też zapomnieć o 29 samochodach uzbrojonych w fotoradary, które także mogą działać przy dowolnej drodze jak urządzenia stacjonarne. 

Dziś GITD potwierdziło nam, że wszystkie elementy tej ogólnopolskich sieci będą uruchomione do 31 grudnia 2015 roku.

Kierowcy boją się fotoradarów jak ognia?

Główny Inspektorat Transportu Drogowego twierdzi, że pomimo wzrastającej liczby fotoradarów na przestrzeni ostatnich 2 lat można zaobserwować znaczący spadek statystyk wykroczeń popełnianych w miejscach monitorowanych przez te urządzenia.

- Do końca trzeciego kwartału 2015 roku zweryfikowano łącznie 840 000 naruszeń, w wyniku czego wystawiono 480 000 wezwań (red. mandatów). Dla 12 miesięcy roku 2014 statystyki wyglądały zdecydowanie inaczej. Urządzenia zarejestrowały 1 519 000 wykroczeń, co skutkowało wysyłką do właścicieli pojazdów 875 000 wezwań. Pomimo tego, że w powyższym zestawieniu brany jest pod uwagę niepełny okres 2015 roku, należy pamiętać, iż w czerwcu 2014 roku podpisano umowy na zakup i instalację 100 nowych fotoradarów, z których aktualnie 99 zostało już podłączonych do CANARD - przyznaje w rozmowie z dziennik.pl Łukasz Majchrzak, naczelnik wydziału analiz Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym.

Wcześniej CANARD zarządzał siecią 300 urządzeń, z których 60 zostało zainstalowanych pomiędzy majem a wrześniem 2013 roku. Potencjalnie rozbudowa sieci fotoradarów mogła zaowocować więc większą liczbą zarejestrowanych wykroczeń, jednak zachowanie kierowców poruszających się w sąsiedztwie tych urządzeń przeczy temu założeniu.

- Celem działania CANARD jest poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego, a nie karanie kierowców mandatami. Fotoradary mają zapobiegać wykroczeniom, w szczególności polegającym na przekraczaniu dozwolonej prędkości. Tego typu naruszenia wciąż bowiem należą do jednych z najczęstszych przyczyn wypadków z udziałem zabitych i ciężko rannych. Cieszy coraz mniejsza liczba naruszeń, która oznacza, że system działa prewencyjnie, a tym samym realizowane jest jego podstawowe zadanie, jakim jest ochrona zdrowia i życia - mówi Marcin Flieger, Dyrektor Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym.

Przedstawiciele CANARD jako koleją przyczynę spadku wykroczeń wskazują zaostrzenie przepisów drogowych wprowadzone 18 maja 2015. Od wejścia w życie nowych regulacji do 17 września doszło do 11 843 wypadków, w których zginęło 936 osób. W analogicznym okresie 2014 roku miało miejsce 13 389 zdarzeń drogowych, w których życie straciło 1168 osób.