Pani prokurator to matka pirata z BMW z Warszawy? Sprawdziliśmy

| Aktualizacja:

Policja poszukuje kierowcy białego BMW M3, który ścigał się z motocyklami po ulicach Warszawy. Mundurowi wytypowali, że za kierownicą siedział właśnie Robert N., ps. Frog. - internauci szybko powiązali nazwisko poszukiwanego z prokurator Krystyną Nogal-Załuską.

wróć do artykułu
  • ~BAZ
    (2014-06-12 02:31)
    KLAUZULA WIARY??? CZY PIENIADZA???
  • ~arri
    (2014-06-11 19:39)
    rozwalić sukę i jej pomiot.
  • ~BAZZZZ
    (2014-06-12 02:36)
    KLAUZULA WIARY>>>> CZY PIENIADZA???
  • ~zico
    (2014-06-11 20:05)
    Re GoldmanSachs Idąc tropem twego sprytnego rozumowania można np powiedzieć że samolot pieeerdolnoł w WTC żeby odwrócić uwagę od jakiegoś głosowania
  • ~z sieci do sieci
    (2014-06-11 16:03)
    Ojciec podpalacza wpadł w szał w sądzie. Rzucał aktami


    (ciąg dalszy)
    Mec. Karolina Kocemba, wspólniczka Tomczaka, przez cały czas próbowała powstrzymać kolegę, namawiała, by się uspokoił i wyszedł, ale jej kolega nie reagował. W protokole zostało to tak opisane: "Przewodnicząca [składu sędziowskiego] obawiała się, że zostanie zaatakowana fizycznie. Odsunęła się więc od stołu sędziowskiego, by nie być w zasięgu rąk adw. Tomczaka, który jakby starał się znaleźć w bezpośredniej bliskości jej osoby. Na szczęście adw. Kocemba zagradzała mu swoim ciałem dojście, by nie znalazł się w bezpośredniej bliskości Przewodniczącej. (...) Przewodnicząca oświadcza, że czuła się zagrożona i obawiała się, że ze strony adw. Tomczaka, który według niej był w furii i nie panował nad swoimi emocjami, dojdzie do ataku fizycznego na jej osobę".

    Krewki adwokat opuścił salę niemal siłą wypchnięty z niej przez adw. Kocembę. W tym samym momencie na miejsce incydentu dotarła ochrona. Strażnicy pilnowali drzwi do sali aż do momentu, gdy mec. Tomczak opuścił korytarz.

    Mec. Karolina Kocemba przeprosiła sędzię za zajście.

    Trwa postępowanie

    Co dalej?

    - O całym zdarzeniu poinformowaliśmy Okręgową Radę Adwokacką - mówi sędzia Piotr Maksymowicz, przewodniczący X wydziału karnego w śródmiejskim sądzie i jednocześnie przełożony sędziów Jankowskiej i Ermicha. - Rada odpisała, że wszczęto postępowanie. Nie wiem jednak, jakie są jego wyniki - dodaje.

    - Postępowanie trwa - potwierdza mec. Jacek Brydak, rzecznik dyscyplinarny przy Okręgowej Radzie Adwokackiej. - O szczegółach będę mógł mówić dopiero wtedy, kiedy będę miał dostęp do akt, czyli najwcześniej w środę.

    Chcieliśmy też dowiedzieć się, jaka jest wersja wydarzeń mec. Tomczaka, ale wczoraj w krótkiej rozmowie telefonicznej oświadczył, że nie będzie się na ten temat wypowiadał.
  • ~GoldmanSachs
    (2014-06-11 19:39)
    Na dwa dni przed głosowaniem rozpętała się burza medialna w dwóch tematach – odmowa aborcji i szalony pirat drogowy. Trudno mi orzekać, czy obie sprawy były „zadaniowane” przez otoczenie Tuska za jego zgodą. Raczej skłaniałbym się do opinii, że ów pirat został celowo wyciągnięty jak królik z kapelusza. Dało to dobry pretekst do konferencji prasowej premiera w czasie, gdy ważyły się losy Kamińskiego. Cała sprawa z tym piratem drogowym jest o tyle kuriozalna, że nie znam przypadku, by jakikolwiek przywódca, jakiegokolwiek demokratycznego kraju wchodził na mównicę i postulował zmianę prawa z powodu wybryków jakiegoś bezmózgowca, a jak słyszymy – trudno tej osobie postawić jakiekolwiek zarzuty. To jest po prostu farsa. Zszokowany werdyktem Sejmu Tusk niezwłocznie pojawił się na Wiejskiej – to też wiele mówi.

    Gwarantowane chyba jest ,ze za dzień , dwa , temat ten zniknie jak kamfora !
  • ~gość
    (2014-06-11 19:10)
    Podobno to brat tego czuba co to podpalał samochody na Oleandrów.
  • ~gr
    (2014-06-11 18:20)
    I dlatego zapadła cisza w mediach na ten temat. Normalne Dziś się już o tym nie mówi.
  • ~OK.
    (2014-06-11 18:30)
    BLADŹ.
  • ~Donald
    (2014-06-11 16:34)
    Syn Tuska robił to samo i jeszcze dostał odszkodowanie.
  • ~z sieci do sieci
    (2014-06-11 16:08)
    Ojciec podpalacza wpadł w szał w sądzie. Rzucał aktami



    (oto ciąg dalszy):

    Mec. Karolina Kocemba, wspólniczka Tomczaka, przez cały czas próbowała powstrzymać kolegę, namawiała, by się uspokoił i wyszedł, ale jej kolega nie reagował. W protokole zostało to tak opisane: "Przewodnicząca [składu sędziowskiego] obawiała się, że zostanie zaatakowana fizycznie. Odsunęła się więc od stołu sędziowskiego, by nie być w zasięgu rąk adw. Tomczaka, który jakby starał się znaleźć w bezpośredniej bliskości jej osoby. Na szczęście adw. Kocemba zagradzała mu swoim ciałem dojście, by nie znalazł się w bezpośredniej bliskości Przewodniczącej. (...) Przewodnicząca oświadcza, że czuła się zagrożona i obawiała się, że ze strony adw. Tomczaka, który według niej był w furii i nie panował nad swoimi emocjami, dojdzie do ataku fizycznego na jej osobę".

    Krewki adwokat opuścił salę niemal siłą wypchnięty z niej przez adw. Kocembę. W tym samym momencie na miejsce incydentu dotarła ochrona. Strażnicy pilnowali drzwi do sali aż do momentu, gdy mec. Tomczak opuścił korytarz.

    Mec. Karolina Kocemba przeprosiła sędzię za zajście.

    Trwa postępowanie

    Co dalej?

    - O całym zdarzeniu poinformowaliśmy Okręgową Radę Adwokacką - mówi sędzia Piotr Maksymowicz, przewodniczący X wydziału karnego w śródmiejskim sądzie i jednocześnie przełożony sędziów Jankowskiej i Ermicha. - Rada odpisała, że wszczęto postępowanie. Nie wiem jednak, jakie są jego wyniki - dodaje.

    - Postępowanie trwa - potwierdza mec. Jacek Brydak, rzecznik dyscyplinarny przy Okręgowej Radzie Adwokackiej. - O szczegółach będę mógł mówić dopiero wtedy, kiedy będę miał dostęp do akt, czyli najwcześniej w środę.

    Chcieliśmy też dowiedzieć się, jaka jest wersja wydarzeń mec. Tomczaka, ale wczoraj w krótkiej rozmowie telefonicznej oświadczył, że nie będzie się na ten temat wypowiadał.
  • ~Car-ramba
    (2014-06-12 06:06)
    Do "nadawcy"! Pytasz, gdzie była policja ? W Komisariacie VI w Łodzi i być może w kilku podobnych mu miejscach. Najłatwiej jest szukać przyczyn różnych anomalii w przepisach - ich wadliwości lub braku. Tym czasem problem tkwi w ich wadliwym stosowaniu lub nie stosowaniu w ogóle, nie mówiąc już o ich nieznajomości. Operatywności i myślenia nie zapewnią żadne przepisy. Te mogą jedynie korygować.
    Tak czy owak pozostaje pytanie: czy mamy policję, która zapewnia nam bezpieczeństwo w miejscach publicznych ? Wątpliwe.
  • ~user_
    (2014-06-11 16:02)
    Tak wygląda sprawiedliwość po "Polsku", masz kogoś z rodziny w jakimś Urzędzie lub zasobny portfel to nic Ci nie zrobią, a taki zwykły szaraczek to już dawno by w pierdlu siedział... smutne ale prawdziwe
  • ~J-23
    (2014-06-11 15:56)
    temat zastępczy a żeby rozmydlić sukces Kamińskiego
  • ~kolejny obywatel
    (2014-06-11 15:35)
    Dlaczego nikt nic nie mówi o motocyklistach. To przeciez, dla mnie jest oczywiste, że oni sobie grali w teatr uliczny, a gdyby pojawiły sie trupy to w sieci zwiekszyłoby tylko zainteresowanie. Kiedyś za czasów tego obłędnego systemu (przez nich nazywanym "najlepszym systemem") dzieci tych co żyli na nasz koszt tez sobie urzadzali podobne zabawy i nikt ich za to nie ukarał. Ponieważ teraz w tych kręgach nastapiła zmiana pokoleń, to historia tylko sie powtarza. Możemy być spokojni nikt z obecnych "trzymajacych prawo w reku", im nic nie zrobi. Bajeczki typu "dura lex sed lex" to tylko dla nas.
  • ~z sieci do sieci
    (2014-06-11 16:10)
    Sąd wypuścił podejrzanego o podpalanie aut. Będzie zażalenie
    2012-02-22



    Prokuratura nie zamierza odpuścić. Złoży zażalenie na decyzję sądu, który zdecydował, że 23-latek podejrzany o podpalenie kilku aut w Warszawie nie musi być aresztowany. Zdaniem prokuratury istnieje ryzyko, że mężczyzna będzie mataczyć w śledztwie.



    We wtorek prokuratura postawiła Jackowi T. zarzut spowodowania pożaru, który zagrażał życiu i zdrowiu wielu osób oraz spowodował znaczne straty. Prokurator wystąpił też do sądu z wnioskiem o areszt, ten jednak uznał, że wystarczającym środkiem zapobiegawczym będzie dozór policyjny.

    Prokuratura zdecydowała, że złoży zażalenie na tę decyzję sądu. W naszej opinii istnieje bowiem ryzyko, że podejrzany będzie próbować wpływać na świadków, którzy złożyli zeznania w tej sprawie i mataczyć w śledztwie. Areszt uzasadniony jest też karą, która grozi za zarzucony Jackowi T. czyn - do 10 lat pozbawienia wolności - powiedział PAP Dariusz Ślepokura z warszawskiej prokuratury okręgowej.

    Policja bada zapis monitoringu miejskiego z centrum Warszawy, gdzie w nocy z soboty na niedzielę spłonęło kilka samochodów osobowych - poinformował st. sierż. Artur Chwiłka z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji. Jak wyjaśnił, w sobotę około godz. 22.40 policja odebrała zgłoszenie o płonącym samochodzie osobowym przy ul. Oleandrów
    Patrol udał się na miejsce, ale w tym czasie, to znaczy między godz. 22.40 a 23.20, okazało się, że na ulicach: Oleandrów, Natolińskiej i Nowowiejskiej paliło się siedem samochodów - powiedział st. sierż. Artur Chwiłka
    Na miejsce przybyła też straż pożarna, która poinformowała, że ogniem objętych było w sumie dziesięć pojazdów. Strażacy powątpiewają w możliwość samoistnego zapalenia się aż tylu aut i nie wykluczają umyślnego ich podpalenia

    Zobacz galerie »Podpalacz grasuje w Warszawie. Znów płoną auta

    Jak dodał, zażalenie powinno zostać przesłane do sądu w najbliższych dniach. Prokurator ma na to siedem dni - dodał.

    Chodzi o podpalenia, do których doszło w sobotni wieczór w śródmieściu Warszawy. Zniszczonych zostało w sumie siedem aut. Policja, po analizie m.in. zapisów z kamer z ulicznego monitoringu i przesłuchań świadków, zatrzymała Jacka T.

    23-latek nie przyznaje się do winy.

    Mężczyzna był w przeszłości notowany za podobne przestępstwa. W 2011 roku został zatrzymany po serii podpaleń kilku aut na terenie Warszawy.

    W zeszłym roku w Śródmieściu i Ursusie po dużej imprezie sportowej podpalił łącznie dziewięć pojazdów. Wtedy usłyszał zarzuty i został tymczasowo aresztowany - powiedział PAP rzecznik KSP Maciej Karczyński.

    Według nieoficjalnych informacji Jacek T., który jest związany ze środowiskiem pseudokibiców, wyszedł na wolność po wpłaceniu kaucji.
  • ~Wersja do wyboru...
    (2014-06-11 15:24)
    Wersja "policyjna":

    "Policja poszukuje kierowcy białego BMW M3, który ścigał się z motocyklami po ulicach Warszawy. Mundurowi wytypowali, że za kierownicą siedział właśnie Robert N., ps. Frog. - internauci szybko powiązali nazwisko poszukiwanego z prokurator Krystyną Nogal-Załuską."


    A teraz wersja "poprawna":

    "Policja poszukuje kierowcy białego BMW M3, który ścigał się z motocyklami po ulicach Warszawy. Mundurowi wytypowali, że za kierownicą siedział właśnie Robert Nogal., ps. Frog. - internauci szybko powiązali nazwisko poszukiwanego z prokurator Krystyną N.-Z."
  • ~warszawiak
    (2014-06-11 15:26)
    rowerzysta po piwie w ramach recydywy-wiezienie.dzisiaj sluchalem wypowiedzi rzecznika prokuratury,ktory wypowiadal sie w sprawie tego gnojka pirata;za malo dowodow na przestepstwo,tylko kilka wykroczen.jak zabije kilka osob,to wtedy bedzie areszt,pozniej wiezienie.no coz zyjemy w panstwie prawa.
  • ~mec. Prado
    (2014-06-12 05:43)
    nie są w stanie udowodnić Bogusiowi że to on prowadził. Wystarczy że powie ze samochód pożyczył swojemu koledze Mufatao Olabandżo z Nigerii i to on szalał po ulicach...
  • ~SOKULAR
    (2014-06-12 08:39)
    To już wiemy i wczoraj rzecznik prokuratury z dramatycznym grymasem na twarzy usilował uzasadnić niewinność pirata-wariata ale to było trudniejsze niż ZROBIENIE Z JAJECZNICY JAJA...małość i pokrętność niektórych stróżów prawa jest kosmiczna.

Może zainteresować Cię też: