Kierowca białego BMW M3 urządził sobie zawody na ulicach Warszawy - ścigał się z motocyklistami. Szalone wyczyny nagrał, a film wrzucił do sieci. Na wideo widać jak z dużą prędkością przejeżdża przez skrzyżowanie na czerwonym świetle i omija wysepki z lewej strony. Niewiele brakowało a potrąciłby rowerzystę.
Kiedy tylko o wideo zaczęło robić się głośno, internauci ruszyli z własnym śledztwem - ustalili nie tylko imię i nazwisko rzekomego właściciela, ale i dane jego firmy. Przy okazji oberwało się policji, która w mediach twierdziła, że pirata drogowego nadal poszukuje.
Rozmówca w KSP portalu gazeta.pl podaje nieco odmienną wersję dotyczącą działań policji.
mówi osoba znająca sprawę i przytacza historię z maja 2014 r.
opowiada.
Policjanci zatrzymali C., a ten wskazał im osobę, która przejmie jego BMW. - dodał.
Do przesłuchań w tej sprawie ma dojść jeszcze dziś.
- powiedział w TVN24 Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji. -
Sokołowski zaznaczył, że policja wspólnie z prokuraturą zastanawiają się, czy zachowania kierowcy BMW nie potraktować jako sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia i wtedy grozi do 3 lat więzienia. przyznał.
Kierowca, który szaleńczo pędził ulicami Warszawy to ten sam mężczyzna, którego w lutym zatrzymali po pościgu funkcjonariusze z Kielc - donosi tvn24.
potwierdził rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski.
Uciekał z prędkością dochodzącą do 220 km/h i popełnił ponad 80 wykroczeń. Mężczyzna już wtedy miał bogatą kartotekę - kilkadziesiąt mandatów i liczne wnioski do sądu o ukaranie. Nie ma prawa jazdy.
Na tym samym kanale YouTube jest też wideo z holowania białym BMW M3 z prędkością 180 km/h: