Samochód ma silnik elektryczny w każdym z kół. Motory dają niezależny napęd 4x4. Zasilanie pochodzi z litowo-polimerowych akumulatorów, które mogą być ładowane najzwyklejszym prądem z domowego gniazdka. Maksymalne uzupełnienie trwa trzy godziny. Na pełnych bateriach samochód przejedzie 100 km, to znaczy że na "setkę" nie spali nawet kropli paliwa.

Kiedy moc baterii spadnie do 30 proc., automatycznie włącza się pokładowy generator, który uzupełnia prądem zasobniki. Prądnica jest napędzana 100-konnym silnikiem 1.6 na biopaliwo. Mało tego, także energia z hamowania doładowuje baterie.

Podobne rozwiązania zastosował GM w swoim chevrolecie volt. Propozycja Volvo ma dodatkowo guzik, którym kierowca w dowolnej chwili może przełączyć samochód na silnik spalinowy, by doładować akumulatory. Prototyp General Motors nie daje takiego wyboru.

Debiut C30 ReCharge na show we Frankfurcie. Volvo chce nim zelektryzować publiczność. Mają czym, podobno samochód może prądem zasilić duży dom.