Sierakowice Prawe w powiecie skierniewickim – to niebezpieczna lokalizacja. Często dochodzi tam do śmiertelnych wypadków. W pobliżu znajdują się przejście dla pieszych, wyjazd ze stacji paliw, zatoka autobusowa i skrzyżowania. Dlatego stoi tam fotoradar – tylko w pierwszej połowie 2019 roku urządzenie zarejestrowało 1,5 tys. przekroczeń prędkości. Na niechlubnej liście sfotografowanych znalazł się kierowca Porsche, który zignorował ograniczenie do 50 km/h i pędził 193 km/h.

Do właściciela pojazdu (najpewniej firmy leasingowej) skierowano wezwanie do wskazania osoby, która wówczas użytkowała samochód. Ten "na tacy" podał kierowcę Porsche i w tym momencie zaczęły się schody. Mimo wielokrotnie nadawanej korespondencji szofer nie odesłał wypełnionego oświadczenia, wskazującego sprawcę wykroczenia.

– Po próbach ustalenia kierującego z wykorzystaniem dostępnych baz danych, skierowano przeciwko "milczącemu użytkownikowi" wniosek o ukaranie do sądu, w związku z niewskazaniem, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie – wyjaśnia GITD.

Efekt? Sąd na warszawskim Mokotowie nie przebierał w środkach i wymierzył kierowcy SUV-a najwyższą z możliwych grzywnę, czyli 5 tys. zł. Do tego dodano jeszcze 570 zł kosztów sądowych. Wyrok jest prawomocny.