Nieoznakowane radiowozy z wideorejestratorami to najskuteczniejsza broń policji. Wyglądają niepozornie, patrolują drogi incognito, wtapiają się w tłum innych aut na drodze. Nigdy nie wiadomo, gdzie łowią, a ich ofiarą najczęściej jest kierowca, który przekracza prędkość dwu- czy nawet trzykrotnie. Wideorejestratorem można również dokumentować inne wykroczenia – rozmowę przez telefon komórkowy bez zestawu głośnomówiącego, jazdę bez zapiętych pasów, przejazd na czerwonym świetle czy wyprzedzanie w niedozwolonych miejscach.

W 2018 roku policja postawiła na 140 sztuk nieoznakowanych BMW serii 3 sedan. Bawarskie auto z silnikiem benzynowym o mocy ponad 250 KM i napędem 4x4 okrzyknięto flagowym nieznakowanym radiowozem polskiej drogówki i… postrachem kierowców (niektóre z nich zostały uszkodzone, był nawet przypadek pożaru). Oczywiście mundurowi nie zrezygnowali z użytkowania m.in. takich modeli jak opel insignia, volkswagen passat, skoda superb czy octavia RS. Za ciekawostkę można uznać nieoznakowane BMW serii 5 (E60) świętokrzyskiej policji, czy mitsubishi lancera evo X w służbie podlaskiej drogówki.

Uwaga na BMW serii 3 Gran Turismo

I o ile niektórzy kierowcy nauczyli się już identyfikować nieoznakowane bawarskie sedany, to teraz muszą również uważać na 31 niewinnie (i rodzinnie) wyglądających pięciodrzwiowych BMW serii 3 Gran Turismo służących za tajne auta drogówki. To liftbacki (klapa bagażnika unosi się razem z szybą) wersje 330i xDrive z silnikami 2.0 Turbo o mocy 252 KM i napędem na cztery koła. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h trwa 6,2 s, a prędkość maksymalna to 250 km/h.

Jeśli ktoś sądzi, że policyjne BMW 3 GT rozpozna ot tak, to może się przeliczyć. Na polskich drogach - jeszcze przed zakupem przez drogówkę - często spotykało się te auta (za sprawą firm leasingowych). Pod względem liczebności serii 3 Gran Turismo daleko do passata czy insigni, ale i tak modeli jest wystarczająco dużo, by wśród nich mógł "zaczaić się" nieoznakowany radiowóz. Szczególnie, że mundurowi postawili głównie na tak popularne czarne i srebrne kolory karoserii.

Jednak bystre oko – poza duetem skupionych ludzi w ciemnych ubraniach – powinno zauważyć za przednią szybą BMW wystającą z kokpitu po stronie kierowcy kamerkę i dodatkowe lampy diodowe przy lusterku wewnętrznym oraz za osłoną chłodnicy. Kiedy błyskają na niebiesko, w uproszczeniu oznacza to, że policjanci mają już gotowy film z wyczynem kierowcy. Zza kratek wygląda też okrągły głośnik policyjnej syreny…

Nieoznakowane BMW 3 GT drogówki potrafią również nagrywać sytuację za plecami. Spostrzegawczy kierowca za wielką (większą niż w przypadku sedna) tylną szybą "zamaskowanego" auta powinien wypatrzyć drugą kamerkę (z lewej strony) i wyświetlacz – kiedy błyskają niebieskie lampki i widać napis "POLICJA", wtedy także jest już za późno...

Przed głupimi zachowaniami na drodze powinny też odstraszać emblematy na klapie bagażnika – wielkie litery GT w lewym rogu i mniejsze logo xDrive niżej oraz oznaczenie 330i po prawej to sygnał, że przed nami może jechać patrol policji w jeszcze pachnącym nowością aucie.

Policjanci w nowych BMW 3 GT do pomiaru prędkości namierzonego auta używają wideorejestratorów Videorapid 2a polskiej firmy Zdrad, czyli sprzętu tożsamego z tym stosowanym w sedanach. Urządzenia te są pozbawione bolączki znanej ze starszych radiowozów (passat czy insignia) – tam w nocy kamera jest oślepiana przez światła aut jadących z przeciwka. W urządzeniach zastosowanych w 31 nowych BMW producent przewidział "tryb nocny" i wyposażył je w "system antyolśnieniowy" – tak, by obraz był ostry i czytelny.

Kamerami pokładowymi oraz "nagrywarką" steruje przy pomocy przewodowego pilota policjant, który siedzi obok kierowcy radiowozu. Jednak "złapane" osoby siedzące na tylnej kanapie radiowozu najczęściej skupiają się na monitorze, który wyświetla dowód winy. Pewną "osłodą" może być, to że sprawca wykroczenia zaproszony do policyjnej "trójki" GT poczuje się bardziej komfortowo niż w sedanie - będzie miał większą swobodę na wysokości nóg. A to za sprawą dodatkowych 8 cm, które przybyły w drugim rzędzie. 

Sam wideorejestrator (fachowo: prędkościomierz kontrolny) poza uwiecznianiem obrazu, liczy czas przejazdu policyjnego samochodu i długość odcinka drogi (odczyt najczęściej z czujników ABS radiowozu). Na tej postawie wyliczana jest średnia prędkość, jednak nie nagrywanego auta, a nieoznakowanego radiowozu. Taka metoda wymaga od kierowcy policyjnego pojazdu utrzymywania stałej odległości na początku i na końcu odcinka pomiarowego. Nowe modele BMW zapisują w swoich sterownikach tyle informacji, że przebieg każdego wypadku da się precyzyjnie odtworzyć.

Wbrew twierdzeniom sprzedawców antyradarów, wideorejestrator nie emituje żadnych fal, które mogłyby go zdradzić. Jedynym sposobem jest zachowanie czujności - jeżeli zobaczymy, że "na ogonie" pojawił się samochód (BMW, VW passat czy opel insignia), który zrównał prędkość do naszej, lepiej zwolnić i ustąpić mu drogi. W takiej sytuacji policjanci zazwyczaj dają spokój.

Błędy pomiaru - kiedy policyjny samochód zbliża się do nagrywanego auta, wówczas prędkość zostaje zawyżona. Wideorejestrator nie sprawdza, czy policjant zachowywał stały dystans i w efekcie "zmierzona" prędkość może być zafałszowana. W przypadku błędnego pomiaru trzeba wskazać, że na początku i na końcu odcinka pomiarowego radiowóz nie znajdował się w takiej samej odległości od ściganego pojazdu.