mówi dziennik.pl Monika Rejmer.
Po krótkiej wymianie zdań mężczyzna odjechał kawałek i zatrzymał się, a kobieta swoim samochodem stanęła przed nim. relacjonuje nasz bohaterka i dodaje, że prawnik poradził jej by ostatecznie spisać oświadczenie.
Kierowca VW także gdzieś zadzwonił. - opisuje Rejmer.
Wtedy nasza bohaterka za szybą passata zauważyła kartkę. - pyta i dodaje, że dla pewności numer rejestracyjny samochodu uciekiniera zapisała… szminką.
Kolizja została zgłoszona policji. opowiada właścicielka citroena.
Co ciekawe, miała też telefony z Kancelarii Sejmu, ale żaden z jej rozmówców się nie przedstawił. - ucina Monika Rejmer.
Komenda Stołeczna Policji potwierdziła nam zgłoszenie takiej kolizji. - powiedział nam asp. Rafał Retmaniak z biura prasowego KSP.
Dodał, że jeśli do zdarzenia doszło w trakcie cofania na drodze publicznej to kierowca za spowodowanie zagrożenia w ruchu lądowym może zostać ukarany 6 punktami karnymi i mandatem od 220 zł do 500 zł.
A jak wygląda wersja drugiej strony sporu? Dziennik.pl poprosił Kancelarię Sejmu o komentarz tego zajścia. Czekamy na odpowiedź.