Błękitny pocisk rozpędza widlasty dziesięciocylindrowy silnik 5,2 l. 560 KM nakręca cztery koła na raz i katapultuje radiowóz do setki w 3,7 sekundy. 200 km/h pęka po niecałych 12 sekundach. Prędkość maksymalna to 325 km/h.

Jednak auto nie tylko służy do pościgów, na pokładzie zapakowano specjalistyczny sprzęt do ratowania życia. Jest tam defibrylator, elektrokardiograf, aparat do pomiaru ciśnienia, zawartości tlenu i dwutlenku węgla we krwi. W bagażniku stoi nawet lodówka do transportu organów.

Satelitarne łącze pozawala na przesyłanie danych i zdjęć między policyjną bazą a komputerem pokładowym w lambo. GPS ustala pozycję radiowozu, kierunek w jakim jedzie i prędkość - wszystko po to by np. dokładnie zmierzyć prędkość ściganego auta.

Superradiowóz ma też założony wideorejestrator - dzięki temu w rzeczywistym czasie fotki mogą być wysyłane do komendy by zidentyfikować właściciela uciekającego samochodu. Filmy są też nagrywane na pokładowy twardy dysk.

>>>Naga Polka i włoska legenda

Żeby jeździć tą maszyną 30 policjantów, w tym trzy panie, przeszły specjalne szkolenie z jazdy i używania sprzętu medycznego. Kierowcy testowi Lamborghini przez kilka dni uczyli mundurowych jak wykorzystywać pełnię mocy oraz możliwości napędu na cztery koła.

To już kolejne lambo w garażu włoskich stróżów prawa. LP560-4 dołączy do "zwykłych" gallardo, które służą w mundurze rzymskiej policji od 2004 roku. Cóż, a nasza policja przesiada się do kii cee’d kombi z dieslem. Bez komentarza…

>>>Kia dopadnie piratów drogowych