Oficjalnie za "niemanie" świateł grozi mandat w wysokości stu złotych. Jednak nasi stróże prawa zapewniają, że początkowo patrole będą łaskawe dla tych, którzy będą jechać z wyłączonymi reflektorami. Niestety, okres ulgowy dla zapominalskich kierowców nie potrwa dłużej niż do końca kwietnia.

"Jeśli jazda bez włączonych świateł nie spowodowała niebezpieczeństwa w ruchu na drodze, to policjant po zatrzymaniu auta bez włączonych świateł może ograniczyć się do pouczenia kierowcy o nowym obowiązku" - tłumaczy dziennikowi.pl Marcin Szyndler z biura prasowego KGP.

Sytuacja wygląda inaczej, jeśli kierowca zostanie przyłapany, jadąc bez włączonych reflektorów w tunelu albo o zmierzchu - wtedy nie ma co liczyć na wyrozumiałość naszej drogówki.

Nowy obowiązek ma poprawić widoczność samochodów na drodze, a tym samym również bezpieczeństwo. Komenda Główna Policji przypomina, że jazda bez włączonych świateł mijania lub świateł do jazdy dziennej to wykroczenie.

Podobno, żeby uniknąć zgubnego i kosztownego w rezultacie roztargnienia, najlepiej przykleić w aucie kolorową karteczkę z napisem "włącz światła!". Cóż, każdy pewnie ma jakiś patent.