Pięciodrzwiowy mitsubishi lancer sportback dotarł do Polski. To przystojniak jakich mało - samochód pulsuje genami gorącego evo, dlatego wpada w oko. Sportback mierzy dokładnie 4585 mm - to o 15 mm więcej od sports sedana. Kabina? Przypomina tę znaną z lancera już sprzedawanego. Prosto i ze smakiem.

Tył? Szeroka klapa zgrabnie zamyka auto. Bagażnik - regulowana wysokość podłogi plus dziecinnie prosty system składania tylnych siedzeń. Jedno pociągnięcie za "spust" na ścianie kufra, a kanapa składa się i powiększa jego pojemność - taki sam patent ma outlander.

>>>(R)evolucja na torze…

Pojemność? Mitsubishi od razu zaznacza, że nie zamierza ścigać się w tej konkurencji. Auto zmieści od 288 l - lub 344 l z podłogą w dolnej pozycji - do niemal 1400 litrów. Wystarczy…

Między przednimi kołami silniki, takie jak w lancerze sports sedan. Motor benzynowy to 1.8/143 KM. W tabelce jest też wariant wysokoprężny - 140-konne 2.0 z magazynu VW. Na życzenie założą sportowy pakiet zawieszenia.

Na finał o pieniądzach. Menedżerowie japońskiej marki chcą, by sportback był najważniejszym wcieleniem rodziny lancera w Europie. Plan zakłada, że na 10 sprzedanych lancerów aż 7 będzie sportbackiem. Cóż, patrząc na popularność sedana, pójdzie jak z płatka…

>>>Zmiana biegów po japońsku

W Polsce sportback jest dostępny w pięciu bogatych pakietach wyposażenia: Inform, Invite, Intense, Instyle i Instyle z seryjnie montowaną nawigacją. Standard obejmie m.in.: 7 poduszek powietrznych (w tym airbag chroniący kolana kierowcy), centralny zamek, komputer pokładowy i klimatyzację.

Ceny? Od 60 tys. zł za auto w wersji Inform z silnikiem 1.8. Po 105 tys. zł za wypasiony wariant Instyle Navi napędzany 140 konnym turbodieslem - w środku dostajemy wysokiej jakości sprzęt audio Rockford Fosgate ze zmieniarką i 9 głośnikami, twardy dysk (30 GB), nawigację, sportowo wyprofilowane fotele i reflektory z funkcją doświetlania zakrętów. Rywale wymiękają…