Tomasz Sewastianowicz:  To pierwszy krok do świata samochodów?

Karol Zarajczyk, prezes spółki Ursus S.A.:
Aktualnie pracujemy nad lekkim dostawczym pojazdem elektrycznym. Samochód marki Ursus został zaprojektowany tak, aby spełniał warunki homologacji L7e. Oznacza to, że masa pojazdu nie przekroczy 600 kg. Auto zostało stworzone w oparciu o lekką, aluminiową ramę, a do jego budowy wykorzystano materiały kompozytowe. Na pokład zabierze dwie osoby, a jego ładowność wyniesie około tony. To samochód z napędem na tylne koła, jednak w planach mamy również wprowadzenie modelu z układem 4x4.

Sądzi pan, że jest w Polsce miejsce na tego rodzaju samochód? Kto miałby go kupować?

Aktualnie jesteśmy na etapie analizy rynku. Chcemy zaoferować samochód, między innymi firmom transportowym oraz służbom komunalnym w miastach i gminach. Ze względu na to, że samochody elektryczne są bardzo ciche, nowy pojazd może być wykorzystywany do wykonywania nocnych dostaw. Dostawczy pojazd elektryczny o niskich kosztach eksploatacji, spełniający wymogi ograniczenia emisji CO2 może też być optymalnym rozwiązaniem na potrzeby władz lokalnych. Bardzo dobrze nadaje się również dla firm komunalnych. To bardzo ciekawy segment, który właściwie jest zmonopolizowany przez 2-3 producentów samochodów dostawczych, wielkich koncernów motoryzacyjnych. Tutaj upatrujemy szans na znalezienie niszy dla siebie.

Zasięg?

Jesteśmy na poziomie 140 km, a chcielibyśmy by na jednorazowym ładowaniu przejeżdżał 200 km. Ładowanie akumulatorów trwa 6 godzin.

Cena?

Prezentowany samochód to na razie jedynie prototyp. Trwa badanie rynku i prace związane z jego homologacją, po jej uzyskaniu ma wejść do produkcji. Planujemy, że cena będzie porównywalna do innych aut dostawczych, a nawet niższa.

Czy rozważacie inne produkty samochodowe?

Obecnie pracujemy nad nowym pojazdem dostawczym o ładowności do 3,5 tony (red. nowy volkswagen crafter z Wrześni jest tego rodzaju autem), kontynuując wieloletnie tradycje w produkcji samochodów ciężarowych lubelskiej fabryki. Zaprezentujemy też nowy autobus hybrydowy. Jest to szczególna hybryda - elektryczno-wodorowa. Ten autobus ma najdłuższy zasięg ze wszystkich autobusów elektrycznych dostępnych w tej chwili na rynku - może jeździć 400 km na jednym ładowaniu, ponieważ w międzyczasie wodór przetwarzany na parę napędza silniczek elektryczny, które doładowuje podczas jazdy autobus.

A obecnie w ofercie mamy także dwa elektryczne autobusy - Ursus City Smile i Ursus Ekovolt oraz pojazd opancerzony Storm 3.

Opancerzony? To coś w sam raz dla MON i polskiego wojska…

Storm 3 powstał w oparciu podzespoły Jeepa Wranglera. Opancerzona konstrukcja samochodu sprawdziła się w boju. Jej producentem jest izraelska firma Automotive Industries. Jeśli udałoby się nam uzyskać kontrakt na nie, pojazd - na licencji - produkowany byłyby w dawnej Fabryce Samochodów Ciężarowych w Lublinie, której znaczna część należy obecnie do Ursusa. Ze względu na ich specyfikę pod uwagę brane jest wyłącznie wojsko. Nie rozważamy możliwości sprzedaży tych pojazdów klientom indywidualnym.

W takim razie może pierwszy samochód osobowy Ursusa?

Cały czas badamy rynek samochodowy. Każdy projekt związany z elektromobilnością jest dla nas ciekawy. Samochód osobowy też bierzemy pod uwagę. Uważnie przyglądamy się temu, co robi amerykańska Tesla. Liczę na to, że za jakiś czas uda nam się stworzyć taki uniwersalny pojazd. Ursus już zainwestował w jedną z największych w Polsce drukarek 3D. Urządzenie pomoże nam nie tylko w projektowaniu aut, ale także ciągników.