W Polsce mamy teraz 1161 km autostrad i ok. 817 km dróg ekspresowych. A 382 km spóźnionych odcinków autostrad A1 i A4, które były obiecywane na Euro 2012, jest w budowie. Jak wynika z danych GPS, przez zły wybór trasy z Gdańska do Ustrzyk Dolnych albo z Warszawy do Kołobrzegu możemy stracić godzinę. Pomiary zostały dokonane 28 czerwca. W pełni sezonu wakacyjnego, kiedy główne trasy będą oblegane, różnice mogą się okazać jeszcze większe.

Optymalną trasę możemy za darmo sprawdzić w internetowych serwisach nawigacyjnych – np. Korkosfera, Navigo, Targeo, Janosik i Google Maps – albo na oficjalnej stronie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Korzystanie z GPS w aucie nie daje gwarancji, że pojedziemy optymalną trasą, jeśli urządzenie nie jest odpowiednio często aktualizowane.

Dłużej i szybciej

Autostradę A2 między Łodzią a Warszawą drogowcy otworzyli rzutem na taśmę dzień przed pierwszym meczem Euro 2012. Co najmniej do połowy 2013 r. będzie bezpłatna. Mimo że do jesieni będą jeszcze na niej trwały prace, jak wynika z analiz NaviExpert, ten odcinek to błogosławieństwo dla mieszkańców Poznania chcących odpocząć np. na Mazurach. Na mapie dojazd wygląda najkrócej w wersji przez Toruń i Olsztyn. Ale wybierając w drodze do Giżycka przejazd A2 przez Stryków do Warszawy (a dalej przez Ostrołękę i Nowogród), można zyskać 40 minut.

Badania czasów przejazdów wykazują jednak, że nie zawsze opłaca się korzystać z nowej autostrady (nawet jeśli jest darmowa). Kierowcy z Warszawy próbują czasami pokonywać trasę do Kołobrzegu A2 przez Łódź i Poznań, a dalej krajową jedenastką przez Piłę i Szczecinek. Przepustowość tej ostatniej drogi jest jednak na tyle słaba, że do nadmorskiego kurortu szybciej o godzinę docierają warszawiacy przebijający się pełną wąskich gardeł starą trasą: przez Nowy Dwór, Toruń, Chojnice i Białogard. Z tych samych powodów A2 powinni omijać jadący z Lublina do Kołobrzegu, bo zjazd na A2 kosztuje ich średnio 31 minut.

Południe odcięte bez A1

Spektakularną różnicę czasów przejazdów widać na trasie z Gdańska do Ustrzyk Dolnych. Systemy GPS we wszystkich wariantach polecają kierowcy skorzystanie ze 150 km autostrady A1 – z Trójmiasta do Torunia. Niestety, dalszy odcinek do Strykowa jest wciąż w budowie. Po zjeździe z A1 nie opłaca się jechać krajową jedynką, czyli przez Włocławek, Zgierz, Piotrków Trybunalski i Kielce – to zajmuje blisko 11 godzin i kwadrans. Prawie o godzinę mniej spędzą w aucie kierowcy podróżujący przez Płock, Radom i Tarnobrzeg.

Mieszkaniec Krakowa wyjeżdżający do Trójmiasta spędzi w samochodzie od 7 godz. 22 min do ponad 8 godz. Mogło być inaczej, bo od kwietnia miała być gotowa trasa A1 z Łodzi do Torunia (nowy termin oddania to przełom 2012 i 2013 r.). Po zjeździe w Sosnowcu z A4 na krajową jedynkę zaczynają się więc schody. Jak sobie radzić w tej sytuacji? Prawie trzy kwadranse zyskają kierowcy podróżujący bocznymi drogami przez Łask i Ciechocinek, zapominając o trasie wiodącej przez Piotrków Trybunalski, Łódź i Włocławek.

Żeby dotrzeć do celu najszybciej, nie zawsze trzeba wybierać trasy najkrótsze i nie zawsze z najwyższymi dozwolonymi prędkościami. Poza tym raz przetestowanych tras nie należy uczyć się na pamięć. Sytuacja na drogach zmienia się z tygodnia na tydzień – twierdzi Paweł Kozłowski z serwisu Korkosfera.pl.