Prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego Jakub Faryś uważa, że potrzebny jest system zachęt, by firmy działające w tej branży nie myślały o ucieczce z naszego kraju.

Po nowym roku w Tychach straci pracę 1,5 tys. osób spośród 4,6 tys. zatrudnionych przez Fiat Auto Poland. Bez zajęcia może też zostać kolejnych 5 tys. osób pracujących w firmach-podwykonawcach tyskiej fabryki. Szefowie koncernu motywują swoją decyzję sytuacją na rynku i przeniesieniem produkcji głównego modelu – Fiata Pandy – do zakładu w Neapolu.

– Mamy do czynienia z nadprodukcją mocy produkcyjnych. Mamy też do czynienia z taką sytuacją, kiedy producenci lokują produkcję w tych najbardziej atrakcyjnych z punktu widzenia biznesowego krajach. Tak dzieje się w Czechach, na Słowacji, w Rumunii i trzeba zrobić wszystko, żeby tak działo się również w Polsce – mówi Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

Dziś problemami firm motoryzacyjnych w Polsce zajmie się rząd. Nowy wicepremier i minister gospodarki Janusz Piechociński zapowiedział, że przedstawi propozycje rozwiązań, które poprawią kondycję branży.

Jakub Faryś sugeruje, że powinny być to kroki w stronę zwiększenia popytu krajowego na nowe samochody. Może to być trudne, bo od stycznia do końca listopada Polacy zarejestrowali tylko 249 tys. 728 nowych aut, czyli o prawie 10 proc. mniej niż przed rokiem. Zdaniem prezesa PZPM, by wyjść z kryzysu ta liczba powinna sięgać 600 tys. nowych aut rocznie.

Polski rząd powinien podjąć działania, które spowodują, ze zwiększy się rynek wewnętrzny. Jeśli zwiększy się rynek wewnętrzny, mam na myśli sprzedaż i rejestrację samochodów, wtedy inwestorzy znacznie chętniej będą do Polski przychodzili – twierdzi Faryś. – Obecny okres jest chyba jednym z najgorszych, jeśli chodzi o branżę motoryzacyjną. Bardzo ważne jest, żeby rząd o nią zadbał, ale w taki sposób, żeby do Polski trafiali inwestorzy, żeby produkcja w Polsce była utrzymywana, żeby ludzie mieli pracę i żeby płacili podatki.

Prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego sugeruje konkretne rozwiązania, które mogłyby poprawić sytuację zakładów produkujących samochody oraz części do nich.

– Nie oczekujemy tego, żeby podatnik dopłacał do branży motoryzacyjnej. Oczekujemy rozwiązań, które będą korzystne z punktu widzenia branży – wyjaśnia. – Oczekujemy wprowadzenia pełnego odliczenia podatku VAT od samochodów osobowych nabywanych przez firmy, likwidacji akcyzy i zastąpienia jej podatkiem uzależnionym od parametrów ekologicznych. Chcemy też wprowadzenie elastycznego czasu pracy, bo właściwie już wszystkie kraje europejskie to wprowadziły.

Polska nie jest liderem ani w sprzedaży, ani w produkcji samochodów. Ale – jak podkreśla Jakub Faryś – polskie zakłady mają bardzo dobre oceny ze względu na dobrze wykwalifikowaną i niedrogą kadrę. Przy produkcji samochodów pracuje bezpośrednio około 140 tys. osób, a z branżą motoryzacyjną związanych jest około 300 tys. czynnych pracowników. Zdaniem eksperta upadek tej branży oznaczałby ogromne problemy dla całej gospodarki.

– Jedna osoba zatrudniona bezpośrednio w zakładzie produkującym samochody oznacza pracę dla czterech, czasem pięciu osób w innych branżach. Jeżeli wzięlibyśmy szeroko branże motoryzacyjną, to możemy śmiało powiedzieć, że co najmniej 600-700 tysięcy osób jest z nią w jakiś sposób związanych – mówi szef PZPM. – To pokazuje, jak ważna jest branża motoryzacyjna.

Program restrukturyzacji i wsparcia całej branży chce stworzyć Komisja Europejska. Miałby on być konsultowany ze wszystkimi członkami UE. Bo problemy ma przemysł motoryzacyjny w całej Europie. Zwolnienia, oprócz Fiata, zapowiedział też Ford – dotkną one pracowników fabryk w Belgii i Wielkiej Brytanii. Z kryzysem walczy również PSA Peugeot Citroen, który z prośbą o pomoc skierował się do Paryża.

– Ta sytuacja, z którą teraz mamy do czynienia, to jest sytuacja spektakularna. Nigdy wcześniej nie zdarzył się taki spadek sprzedaży i rejestracji w Europie, bo w porównaniu z rokiem 2006 czy 2007 to jest spadek o 30 procent, czyli o około 5 milionów samochodów. To jest bardzo dużo – wyjaśnia Faryś.

Prognozy dotyczące rynku motoryzacyjnego są bezlitosne: rynek europejski w dalszym ciągu się kurczy. Analitycy Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar twierdzą, że w przyszłym roku Polacy kupią od 5 do 7 proc. nowych samochodów mniej, a rynek europejski zmniejszy się o około 3-4 proc.