Kamery na S7, S6 i S5 już odliczają czas. Gdzie uważać na odcinkowy pomiar prędkości?
Odcinkowy pomiar prędkości, fotoradary, nieoznakowane radiowozy i system RedLight, którego kamery wyłapują przejazd na czerwonym świetle – to cztery typy rozwiązań wykorzystywanych w sieci CANARD. Przy czym za lwią część ujawnionych wykroczeń odpowiadają właśnie urządzenia OPP.
Żółte kamery przyłapały 2025 roku na przekroczeniu limitów ponad 470 tys. zmotoryzowanych. Dlatego Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD) nie zwalnia tempa. Do 101 działających systemów odcinkowego pomiaru prędkości (OPP), które nadzorują blisko 500 km dróg w Polsce, właśnie dołączyły kolejne lokalizacje:
- Droga ekspresowa S7 (woj. pomorskie): Najdłuższy z nowych odcinków, zlokalizowany między węzłami Nowy Dwór Gdański a Dworek. Kamery monitorują tam aż 9,1 km trasy. Limit dla osobówek to 120 km/h, dla ciężarówek – 80 km/h.
- Droga ekspresowa S7 (woj. świętokrzyskie): Odcinek Barcza – Kielce Północ o długości 2,5 km (limit 120/80 km/h).
- Droga ekspresowa S6 (woj. pomorskie): Odcinek Gdańsk Matarnia – Owczarnia liczący 3,4 km (limit 120/80 km/h).
- Droga ekspresowa S5 (woj. kujawsko-pomorskie): Odcinek Zbrachlin – Trzeciewiec, gdzie na dystansie 6,8 km kierowcy aut osobowych muszą utrzymać średnią do 120 km/h.
Dlaczego system OPP wyłapuje niemal każdego?
Czy teraz każda próba nadrobienia czasu na tych trasach zakończy się automatycznym mandatem? Odcinkowy pomiar prędkości automatycznie określa czas wjazdu i wyjazdu z kontrolowanego odcinka drogi. Na zdjęciu kierowca auta, który przekroczył limit, zobaczy szereg danych, takich jak:
- miejsce, datę i czas pomiaru,
- długość odcinka pomiarowego,
- maksymalną dozwoloną prędkość.
Urządzenia zidentyfikują również pas ruchu, którym jechał samochód. Rozwiązania techniczne umożliwiają rejestrację wysokiej jakości zdjęcia także w nocy. Kiedy samochód lub motocykl opuści kontrolowany odcinek, system wyliczy jego średnią prędkość na całym dystansie na podstawie czasu przejazdu. Jeżeli trasa została pokonana zbyt szybko, kierowca zapłaci mandat. System funkcjonuje zatem inaczej niż klasyczny fotoradar – chodzi o mierzenie prędkości na dłuższych odcinkach drogi, a nie punktowo.
Magiczna granica 125 km/h. Wyjaśniamy, dlaczego mandat wtedy nie przychodzi
Wiele osób zastanawia się, dlaczego niektórzy kierowcy jadący sprawniej od innych nie otrzymują wezwań do zapłaty. Kluczem są przepisy i technologia:
- Próg tolerancji: Zgodnie z polskim prawem, systemy automatycznego nadzoru nad ruchem mają ustawiony margines błędu wynoszący 10 km/h. Jeśli pojedziesz 130 km/h przy ograniczeniu do 120 km/h – mandatu nie będzie.
- Błąd licznika: Większość producentów samochodów kalibruje prędkościomierze tak, by pokazywały o 3-5 km/h więcej niż wynosi rzeczywista prędkość mierzona przez GPS.
- Przekroczenie o 11 km/h i więcej oznacza już gwarantowaną karę.
Wniosek: Ustawienie przyciskiem tempomatu na 124-125 km/h przy ograniczeniu do 120 km/h sprawia, że realna prędkość to około 120-121 km/h. Mieścisz się więc nie tylko w ustawowym marginesie błędu, ale poruszasz się niemal idealnie z maksymalnym limitem. To właśnie dlatego mandat nie przychodzi.
Prosty sposób na obejście systemu. Jest skuteczny i legalny
Wielu kierowców stosuje ryzykowne techniki: najpierw jadą bardzo szybko, a potem drastycznie zwalniają lub stają na poboczu przed końcową bramką. Teoretycznie to zadziała, bo system liczy średnią, ale w praktyce to najkrótsza droga do kłopotów i mandatu za tamowanie ruchu. Jak zrobić to mądrze?
- Tempomat to klucz do sukcesu: To najskuteczniejszy sposób na OPP. Jednym przyciskiem ustawiasz wspomniane 125 km/h (lub odpowiednio 105 km/h na "setce") i zdejmujesz nogę z gazu. Auto samo pilnuje średniej, a końcowe kamery mijasz z czystym sumieniem.
- Aplikacje jako wsparcie: Mapy Google, Waze czy Yanosik pokazują w czasie rzeczywistym średnią prędkość z odcinka. Jeśli widzisz, że "średnia" jest zbyt wysoka, masz czas na jej delikatną korektę bez gwałtownych manewrów.
- Krótki postój na MOP: Niektórzy kierowcy decydują się na zjazd na Miejsce Obsługi Podróżnych lub stację paliw, jeśli znajdują się one wewnątrz mierzonego odcinka. Postój wydłuża czas przejazdu, co obniża średnią prędkość.
- Pamiętaj o progu tolerancji, ale nie ryzykuj: Systemy mają zazwyczaj 10 km/h marginesu, jednak jazda "na krawędzi" bywa zgubna – wskazania licznika w aucie nie zawsze pokrywają się idealnie z GPS-em.
Najprostsza rada? Przepisowa jazda na OPP to nie tylko brak mandatu, ale przede wszystkim święty spokój. Na 10-kilometrowym odcinku różnica między jazdą 120 km/h a 140 km/h to zaledwie kilkadziesiąt sekund zysku – gra zupełnie niewarta ryzyka i stresu.
Taryfikator mandatów – ile kosztuje chwila pośpiechu?
Jeśli jednak przeszarżujesz, konsekwencje w 2026 roku są bardzo dotkliwe. Przekroczenie średniej prędkości o 11 km/h i więcej oznacza już gwarantowaną karę. W przypadku tzw. recydywy (drugie to samo wykroczenie drogowe popełnione w ciągu 2 lat), stawki mandatów od 31 km/h w górę rosną dwukrotnie.
Przekroczenie prędkości | Mandat | Punkty karne |
do 10 km/h | 50 zł | 1 pkt |
11–15 km/h | 100 zł | 2 pkt |
16–20 km/h | 200 zł | 3 pkt |
21–25 km/h | 300 zł | 5 pkt |
26–30 km/h | 400 zł | 7 pkt |
31–40 km/h | 800 zł / 1600 zł (recydywa) | 9 pkt |
41–50 km/h | 1000 zł / 2000 zł | 11 pkt |
51–60 km/h | 1500 zł / 3000 zł | 13 pkt |
61–70 km/h | 2000 zł / 4000 zł | 14 pkt |
ponad 70 km/h | 2500 zł / 5000 zł | 15 pkt |
Dziennikarz. W branży od czasów, kiedy w poszukiwaniu auta jechało się w niedzielę na giełdę samochodową, a radio z odtwarzaczem kasetowym było luksusem na równi z klimatyzacją. Dziś lubi auta elektryczne, ale ciągle szanuje silnik Diesla – nie tylko w czołgu. Testuje motoryzacyjne nowości i donosi o gorących premierach z prezentacji. Poza motoryzacją śledzi przepisy ruchu drogowego oraz wszystko, co związane z bezpieczeństwem. Uważa, że w pracy liczy się efekt i dopracowanie tematu.