Japończycy chwalą się, że jako pierwsi wprowadzili SUV-y do Europy. Jednak prawdziwą kolebką tego rodzaju aut jest USA. To tam rynek samochodowy był na tyle dynamiczny, że producenci w poszukiwaniu niszy mieszali typy nadwozia i łączyli cechy różnych pojazdów...

Najnowszym efektem walki o kieszenie europejskich kierowców jest druga generacja forda kuga. Przypominamy, że pierwsze wcielenie pojawiło się w 2008 roku - auto zachwycało świetnymi właściwościami jezdnymi i agresywnym wyglądem, mankamentem debiutanta było nudne i nieco ciasne wnętrze. 

Nowy model gra w zupełnie innej lidze - kuga drugiej generacji to wcielony Ford, dlatego większość stojących obok aut będzie wyglądać jak kapeć przy nowoczesnym bucie sportowym. Ma ostro wyciętą karoserię z wielkim wlotem z przodu. Na świat "patrzy" przez modne przymrużone reflektory. Poza tym to solidna, zwarta ale lekko narysowana sylwetka, mocno osadzona na dużych kołach. Trafione proporcje, wymuskane szczegóły.

Warto zaznaczyć, że nowa kuga jest znacznie większa od poprzedniczki - kabina pasażerska stała się przestronniejsza, a bagażnik bardziej pakowny - kufer zamiast 360 l oferuje w zależności od kąta pochylenia oparcia 481 lub 400 litrów; po złożeniu tylnej kanapy zmieścimy 1653 litry bagażu.

Producentowi udało się też zainstalować więcej bajerów, które wcześniej nie były dostępne. Fotele są wygodne i zapewniają dobre podparcie boczne. Tylna kanapa spokojnie zmieści trójkę pasażerów. Praktycznym rozwiązaniem jest gniazdo zasilania 230 V (150 W) - dzięki temu gadżetowi możemy podłączyć różne urządzenia takie jak lodówka turystyczna czy ładowarka do telefonu. 

Mając w rękach najnowsze osiągnięcie inżynierów Forda postanowiliśmy zestawić je z twórczością ich kolegów z końca lat 80. XX wieku. Długo nie trzeba było szukać - jeden telefon i na parking z bulgotem wtoczył się starszy kuzyn kugi, czyli ford bronco II wyprodukowany w 1988 roku w USA. 

Pod maską "jankesa" pracował benzynowy silnik V6 o pojemności 2,9 l, o mocy 150 KM. Wyposażenie? Napęd na cztery koła, automatyczna skrzynia biegów, tempomat, klimatyzacja, elektrycznie sterowane szyby, centralny zamek i pneumatycznie pompowane fotele to tylko kilka elementów seryjnie montowanych w USA w autach sprzedawanych ponad 25 lat temu. W tamtych czasach w Polsce produkowano fiata 125p i 126p, które mogły jedynie pomarzyć o podobnych bajerach. 

Kuga II przy bronco wyglądała jak baletnica przy czołgu M4 Sherman. Jednego "Bronisławowi" nie można odmówić - jest klasykiem z duszą nasączoną benzyną, ma to coś co sprawia, że już na pierwszy rzut oka krzyczysz "chcę go mieć!". A kuga? Życzymy jej by będąc w wieku bronco ludzie odprowadzali ją wzrokiem za horyzont tak jak dziś, kiedy błyszczy i cieszy świeżością…

Ale się rozmarzyliśmy :) Ok. wróćmy do teraźniejszości...


Ale się rozmarzyliśmy :) Ok. wróćmy do teraźniejszości - kuga II to idealny przykład ewolucji w motoryzacji. Kabina - genialnie wyciszona, przejrzyście i przytulnie zaprojektowana. Kierowca siedzi wysoko dlatego cały świat widzi jak na dłoni. Bogate wyposażenie 7 poduszek powietrznych w standardzie, system ABS z EBD (elektroniczny układ podziału siły hamowania) i ESP z TVC (poprawia stabilność na zakrętach), system ułatwiający ruszanie na wzniesieniach (HSA), system stabilizujący tor jazdy przyczepy i układ zapobiegający dachowaniu auta (RSC). 

Testowany egzemplarz był także doposażony w tempomat z układem regulowanego ograniczenia prędkości (ASLD), system ostrzegający i zapobiegający kolizjom przy małych prędkościach (ACS), system informujący o aucie znajdującym się w martwym polu (BLIS), a także system wspomagający utrzymanie auta w pasie ruchu. Dodatkowo kuga odczytuje znaki drogowe i monitoruje poziom zmęczenia kierowcy. Te bajery do niedawna były dostępne jedynie w luksusowych limuzynach. Krótko mówiąc - komfort przez wielkie "K".

Na drodze? Kuga wie, czego chce, i to już od 2 tys. obr./min - właśnie tak prędko 163-konny turbodiesel 2.0 pokazuje pazury. 340 Nm momentu obrotowego sprawia, że ford bez zadyszki połyka asfalt. Supersprawa przy wyprzedzaniu. Zanim szepniesz 10 jedziesz już 100 km/h. Naszym zdaniem ten silnik jest optymalnym wyborem do tego modelu. Zapas mocy i niutonometrów przydaje się niezwykle często w polskich warunkach drogowych. 

Wymienione wcześniej wspomagacze nie odbierają kierowcy frajdy z jazdy. Siedząc za kółkiem kugi masz wrażenie jakbyś prowadził zwinnego focusa. Nowość Forda zdaje się mieć ciągle napięte muskuły - świetnie prowadzi się nie tylko po gładkim asfalcie autostrady, ale także po dziurawych szosach o których zapomnieli drogowcy. Przed szutrami także nie pęka… 

Można pokusić się o stwierdzenie, że nowy ford w terenie coś tam potrafi - jednak o harcach na karkołomnych wertepach lepiej nie myśleć. Pod podłogą pracuje sterowany elektronicznie napęd 4x4 to system rozdziału momentu ze sprzęgłem Haldex. To urządzenie inteligentne, dlatego kierowca nie ma tu nic do gadania. Jak działa? Przy normalnej jeździe układ przekazuje 100 proc. momentu obrotowego na przód. Kłopoty? W mgnieniu oka następuje podział między koła przednie i tylne - od razu robi się pewniej. Słowem - samochód dobry na suche, mokre, grząskie, luźne, śliskie, zlodowaciałe, zaśnieżone i co tam tylko jeszcze.

Średnie zużycie paliwa podczas jazd testowych wyniosło około 6,5 litra na 100 kilometrów. Wynik jazd miejskich to średnia wynosząca około 7,5 litra oleju napędowego na 100 km, a trasa kosztuje niewiele ponad 5 litrów. Sześciobiegowa manualna skrzynia biegów współpracująca z jednostką napędową jest bardzo dobrze zestopniowana, a jej precyzyjna praca powinna być wzorem dla innych producentów (np. koreańskich). 

Rynkową konkurencją nowej kugi może być kia sportage, ale tylko w kategorii wyglądu zewnętrznego, ponieważ propozycja Koreańczyków nie dorówna fordowi możliwościami wyposażenia auta. Jeśli chodzi o właściwości jezdne, kuga może obawiać się mazdy CX-5. 

Jednak prawdziwym konkurentem rynkowym nowego wcielania kugi, jeśli chodzi o jakość jazdy, wykonania i wyposażenie jest tylko volkswagen tiguan. 

Ceny? Za walory najnowszego wydania kugi Ford nie żąda przesadnie dużych pieniędzy. Wersja titanium napędzana 163-konnym turbodieslem to ok. 120 tysięcy złotych. Maksymalnie wyposażone auto, czyli takie jak model testowany, kosztuje ponad 150 tysięcy złotych.