Resort infrastruktury wśród sposobów pobierania opłat od kierowców za jazdę autostradami po 2018 roku rozpatruje m.in. winiety.

W ocenie Sławomira Nowaka, byłego ministra transportu, klasyczne winiety, to powrót do prahistorii. - Od kilku lat toczą się prace nad powszechnym system elektronicznym. Najwyższy czas je zakończyć - mówi dziennik.pl.

Podkreśla, że w tej sprawie należy grać w otwarte karty. - Elektroniczny pobór opłat od aut osobowych powinien dotyczyć tylko autostrad. Trzeba rządzącym patrzeć na ręce, czy przypadkiem nie zechcą pod pozorem powszechności wprowadzić odpłatności na całej sieci dróg - zauważa były minister transportu.

Nowak wskazuje przy tym na potrzebę przygotowania przetargu na nowe rozwiązanie poboru opłat od aut ciężarowych. Jego zdaniem, najlepiej żeby był on kompatybilny z systemem dla osobówek.  Jednoczenie ostrzega, przed zbyt szybkim wprowadzeniem odpłatności od aut osobowych. - Pośpiech spowoduje powstanie luki finansowej na projektach realizowanych ze środków z Unii Europejskiej. A wtedy rząd będzie musiał zwrócić dotacje unijne z już wybudowanych dróg. I co wtedy? - pyta retorycznie.

Winiety wprowadził w Polsce Marek Pol, minister infrastruktury w rządzie Leszka Millera. System obowiązywał do czerwca 2011 roku i… był dziurawy.

Były szef resortu transportu wypomina też obecnemu rządowi, że nie ogłasza nowych przetargów. - Zamiast dyskutować o odpłatności za drogi rząd powinien zacząć te drogi budować! Pieniędzy jest w bród! Na razie zamroził plan drogowy. Wszystko co dzisiaj powstaje, to zadania zainicjowane przez poprzedni rząd - zauważa Nowak i przewiduje, że taka bierność wpędzi branżę budowlaną  w dziurę inwestycyjną około 2018 roku.

- Nawet po zmianie ekipy w 2019 roku, gdy nowy rząd rozpocznie na nowo budowę dróg, to może zabraknąć czasu na ich zakończenie i rozliczenie projektów do 2022 roku. Wówczas trzeba będzie zwracać pieniądze unijne. To byłaby katastrofa! - kwituje.