Pamiętacie starego sportage? Solidna konstrukcja, dzielny napęd z reduktorem ale delikatnie mówiąc nijaki wygląd i siermiężne wnętrze. Mimo tego od roku 2004 znalazł on ponad 850 tys. nabywców na całym świecie. 

Patrząc na następcę można powiedzieć, że to samochód, który ma największe jaja wśród rywali. Obecny sportage to nie tylko silnik opakowany w ładny papierek - to wózek, który swoimi atutami skusił już ponad 3300 Polaków. Jak się dowiedzieliśmy Kia przyjmuje w Polsce 60 zamówień dziennie na ten samochód, a licznik ciągle nabiera prędkości… My sprawdziliśmy w teście jego wady i zalety...

Koreańczycy przyzwyczaili nas już do dużych zmian w kolejnych generacjach swoich modeli. Nie inaczej jest w przypadku nowej generacji sportage. Studio projektowe znów zasługuje na pochwały. Nowy crossover Kii jest przeciwieństwem starej myśli stylistycznej, a raczej jej braku. O ile poprzednik był chwalony przez ludzi praktycznych, ceniących użytkowa stronę auta, to nowy projekt wyraźnie skierowany jest do estetów i młodych. Krótko mówiąc sportage to wózek z ikrą…


Agresywny przód z dużym charakterystycznym dla nowych modeli grillem oraz ostro zarysowane lampy z diodami LED, wraz z wysoko poprowadzoną linią bocznych okien skutecznie przyciągają wzrok przechodniów, nawet płci pięknej. I to powinno być dobrym znakiem dla producenta z Seulu, wiadomo nie od dziś, że właśnie wśród pań crossovery cieszą się największym powodzeniem. 

Wnętrze auta też jest niczego sobie - na pewno nie jest nudne. W testowanym modelu rozweselone dodatkowo pomarańczowymi wstawkami w elementach tapicerki i plastikach (pakiet orange premium - 500 zł). Prędkościomierz tkwi w centralnym miejscu wskaźników, a w jego środku jarzy się okrągły wyświetlacz komputera pokładowego. Smaczki? Proszę bardzo - czarna podsufitka i podwójny szyberdach. Kierownicę, seryjnie zaopatrzoną w przyciski do sterowania radiem i telefonem obszyto dodatkowo skórą.

Wszystko by było idealnie jeśli z polotem zaprojektowane wnętrze nie ograniczało by funkcjonalności. Szerokie przednie słupki w połączeniu z nisko schodzącą ku przodowi linią dachu ograniczają widoczność kierowcy. W porównaniu do konkurentów Kia zadbała o dobrze wyprofilowane i obszerne fotele, które podtrzymują kierowcę na zakrętach.


Na środkowej konsoli zgrabnie wkomponowano wielofunkcyjny 7 calowy ekran dotykowy obsługujący m.in. radio, nawigację i… kamerę cofania . Niestety nawet w najbogatszej wersji tej bajer wymaga dopłaty 4500 zł. Jednak płacąc 96 900 zł za wersję XL z dwulitrowym turbodieslem to jedna z niewielu opcji wymagająca dopłaty.

Zaletą nowego sportage jest dobre prowadzenie na drogach asfaltowych, co było piętą achillesowa starej generacji. Precyzyjny układ kierowniczy do spółki ze sztywno zestrojonym zawieszeniem i mniejszym prześwitem nadają na tej samej fali kiedy droga zaczyna skręcać - jazda to frajda. Jednak w przyrodzie nie ma nic za darmo - przez to, że nowy sportage wisi niżej nad ziemią niż poprzednik (prześwit zmniejszył się ze 195 do 170 mm) sprawia, że lepiej nim nie zapuszczać na hardcorowe bezdroża. To wózek, który sprawdzi się przy pokonywaniu wysokich krawężników, dróg szutrowych i zaśnieżonych.


Nowego sportage sprawdziliśmy na trasach górskich. Kia zaskoczyła nas niskim średnim spalaniem, które wyniosło 6,1 litra na 100 kilometrów. Na setkę w mieście samochód potrzebował dodatkowe 1,5 l. Mimo ze wyniki są wyższe niż dane producenta, to biorąc pod uwagę duże gabaryty i zadowalająca dynamikę auta, wciąż jest nieźle.

Dwulitrowa jednostka wysokoprężna generuje 136 KM mechanicznych i 314 Nm momentu obrotowego. Przy masie auta wynoszącej 1600 kilogramów, wydaje się to niezbyt imponującym wynikiem, jednak w praktyce to możliwości wystarczające, by napięty gość w błyszczącej toyocie powąchał spaliny pomarańczowej rakiety. 

Mimo tej kuszącej perspektywy osobom które zamierzają poruszać się głównie po mieście radzimy rozważyć zakup wersji z podstawowa jednostką benzynową o pojemności 1, 6 litra o porównywalnej mocy. W ten sposób można zaoszczędzić ponad 16 tys. zł i kłopotów z zapychającym się filtrem cząstek stałych, co jest nagminną przypadłością nowoczesnych turbodiesli poruszających się wyłącznie w ruchu miejskim.