Ursus ELVI, czyli pierwszy polski elektryczny samochód dostawczy nabiera realnych kształtów, bliższych produkcji. W czasie Kongresu 590 spółka znana z traktorów odsłoniła drugie wcielenie tego auta - wygląda zupełnie inaczej w porównaniu do pojazdu pokazanego rok temu w Hanowerze.

- Wtedy kabina ELVI była wydrukowana w technice 3D. Dziś w Rzeszowie pokazujemy prototyp, którego karoseria została wytłoczona z blach - powiedział dziennik.pl Mariusz Lewandowski, rzecznik prasowy Ursus S.A.

Pojazd nabrał formy mniej futurystycznej, łatwiejszej w produkcji i późniejszej eksploatacji (utrzymanie w czystości, naprawy blacharsko-lakiernicze). Zamiast wąskich wysięgników z kamerkami zamontowano wielkie, tradycyjne lusterka. Ursus przewiduje, że pierwsze seryjne ELVI zjadą z taśmy zakładów w Lublinie w II kwartale 2018 roku.

Usiedliśmy za kierownicą elektrycznego Ursusa ELVI. Mimo zmian stylistycznych karoserii kabina pozostanie trzyosobowa (jak to zaprojektowano wcześniej).

Zamiast tradycyjnych zegarów przewidziano ekran, na którym będą wyświetlane takie parametry jak prędkość auta oraz poziom naładowania akumulatorów. Na środku kokpitu przewidziano tablet.  

Za kabiną na podwoziu będzie można np. zbudować małą ciężarówkę (skrzynia), chłodnię, plandekę lub inny samochód użytkowy.

- ELVI może służyć firmom zajmujących się wywozem odpadów, przewozem paczek, budownictwem czy dostawą żywności. Nic nie stoi na przeszkodzie, by taki pojazd skonstruować na potrzeby służb medycznych czy straży pożarnej - powiedział nam Lewandowski.

Ursus ELVI ma trafić na testy do Poczty Polskiej, więc można spodziewać się, że firma największe szanse dla pojazdu upatruje się w usługach kurierskich.

Zasięg 150 km. Ładowanie w 15 minut

Całkowita masa pojazdu to 3,5 tony, ładowność wynosi 1100 kg. Konstruktorzy zapewniają, że maksymalna prędkość to 100 km/h.

- Co ważne, nasz samochód został wyposażony w rewolucyjny system szybkiego doładowywania baterii w 15 minut do 90 proc. A akumulatory naładowane do pełna pozwolą przejechać do 150 km - zapewnił nas przedstawiciel Ursusa.