Droga krajowa numer 5, okolice miejscowości Osiek w powiecie średzkim - ok. godziny 15.20 w lusterku wstecznym forda pojawia się radiowóz na sygnale, a tuż za nim audi Q7 osłaniające czarną limuzynę. Jak się okazuje to kawalkada BOR ochraniająca prezydenta Andrzeja Dudę podróżującego w opancerzonym BMW. Zwartą kolumnę jadącą agresywnie zamyka karetka pogotowia. Sznur rządowych samochodów znacznie przekracza dozwoloną prędkość, wyprzedza w niedozwolonych miejscach (np. na łuku drogi) zmuszając inne auta do zjechania na pobocze. Amatorskie wideo (niżej), które trafiło do sieci, powstało tuż przed wypadkiem opancerzonego BMW na autostradzie A4.

Dziennik.pl zapytał Komendę Główną Policji czy swoim zachowaniem kolumna BOR, z prezydentem Dudą w BMW, złamała przepisy ruchu drogowego?

- Pojazdy poruszały się w kolumnie pojazdów uprzywilejowanych zgodnie z art. 53 ust. 2 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 roku Prawo o ruchu drogowym (red. w ramce). Oznacza to, że kierujący pojazdami kolumny BOR mogą nie stosować się na zasadzie opisanego w prawie wyjątku do przepisów Prawa o ruchu drogowym - wyjaśnia nam mł. insp. Marcin Szyndler, rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji i dodaje, że przejazd kolumny odbywał się w sposób uprzywilejowany, a to oznacza, że inni uczestnicy ruchu mogą mieć ograniczoną swobodę przejazdu lub muszą się zatrzymać.

Kierujący pojazdem uprzywilejowanym może, pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności, nie stosować się do przepisów o ruchu pojazdów, zatrzymaniu i postoju oraz do znaków i sygnałów drogowych tylko w razie, gdy uczestniczy: w akcji związanej z ratowaniem życia, zdrowia ludzkiego lub mienia albo koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa lub porządku publicznego albo w przejeździe kolumny pojazdów uprzywilejowanych; w wykonywaniu zadań związanych bezpośrednio z zapewnieniem bezpieczeństwa osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, którym na mocy odrębnych przepisów przysługuje ochrona.

Nie baw się w nagrywanie kolumny BOR?

Zdaniem przedstawiciela KGP przejazd kolumny nie przyczynił się do powstania zagrożenia na drodze w postaci kolizji czy wypadku. A kierowcy BOR jak i policji są specjalnie szkoleni do jazdy z dużymi prędkościami.

Co ważne, zwykły kierowca za manewry widoczne na filmie poniósłby srogą karę. Policjant wyliczył nam, że funkcjonariusz drogówki złapanemu na gorącym uczynku wypisałby 15 punktów karnych, a maksymalny mandat za te wykroczenia według taryfikatora to 1000 zł. W najgorszym wypadku, mając już na koncie wcześniejsze punkty, straciłby prawo jazdy.

Policja zauważa też, że kierowca samochodu, z którego została sfilmowana prezydencka kolumna tuż przed wypadkiem na autostradzie A4, aby za nią nadążyć na ograniczeniu do 70 km/h, jechał ok. 140 km/h. Poza sławą w internecie dorobi się mandatu i punktów karnych?

- Pociągnięcie do odpowiedzialności sprawcy zależy od możliwości ustalenia osoby kierującej pojazdem - ucina rzecznik KGP.