Dziennik Gazeta Prawana logo

Jadą 145 km/h, a mandat nie przychodzi. Oto legalny sposób na najdłuższy odcinkowy pomiar prędkości

dzisiaj, 05:50
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Odcinkowy pomiar prędkości
Nowy odcinkowy pomiar prędkości na autostradzie A1 widzi więcej, niż nam się wydaje/Tomasz Sewastianowicz
Nowy, najdłuższy w Polsce odcinkowy pomiar prędkości już kontroluje kierowców na autostradzie A1. System CANARD jest skuteczniejszy od klasycznych fotoradarów, ponieważ sekunda po sekundzie liczy średnią prędkość z całego dystansu. Mimo to wielu kierowców mija żółte kamery i nie otrzymuje wezwań do zapłaty. Wyjaśniamy, kto jest "niewidoczny" dla OPP oraz jak fizyka i polskie prawo tworzą legalny margines, który chroni przed karą.

Odcinkowy pomiar prędkości skuteczniejszy niż fotoradary. Te liczby robią wrażenie

Odcinkowy pomiar prędkości, fotoradary, nieoznakowane radiowozy i system RedLight, którego kamery wyłapują przejazd na czerwonym świetle – to cztery typy rozwiązań wykorzystywanych w sieci CANARD. Przy czym za lwią część ujawnionych wykroczeń odpowiadają właśnie urządzenia OPP.

Żółte kamery przyłapały w 2025 roku na przekroczeniu limitów ponad 470 tys. zmotoryzowanych. Dlatego Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD) nie zwalnia tempa. Do 106 działających systemów odcinkowego pomiaru prędkości, które nadzorują przeszło 500 km dróg w Polsce, właśnie dołączyły kolejne kamery. I to w nie byle jakim miejscu…

Nowy rekordzista. Kamery na autostradzie A1 już odliczają czas. Gdzie uważać?

Nowy odcinkowy pomiar prędkości już kontroluje kierowców na autostradzie A1. Kamery pojawiły się między węzłami Mykanów i Radomsko. Pod nadzór trafiło aż 19 km trasy. To najdłuższy OPP w Polsce, w dodatku przecinający granicę dwóch województw: śląskiego i łódzkiego.

Zasady są jasne – limit dla samochodów osobowych wynosi 140 km/h, a dla ciężarowych 80 km/h. Czy teraz każda próba nadrobienia czasu na tym fragmencie trasy zakończy się automatycznym mandatem?

Dlaczego odcinkowe pomiary prędkości są coraz dłuższe? Łatwo się zapomnieć

Wydłużenie odcinków objętych pomiarem prędkości sprawia, że kierowcy mają coraz mniejsze szanse na "obejście" systemu. Wielu z nich wciąż traktuje OPP jak pojedynczy fotoradar i przyspiesza tuż po minięciu kamery. Jednak w tym przypadku liczy się średnia prędkość z całej trasy.

Część osób po prostu zapomina, że nadal znajduje się w strefie pomiarowej, co prowadzi do częstych wykroczeń. Długie dystanse są wyjątkowo skuteczne – wymuszają na kierowcach zachowanie dyscypliny przez wiele kilometrów, a nie tylko w jednym punkcie.

Jak działa system OPP? Nie wybacza kierowcom błędów

Odcinkowy pomiar prędkości automatycznie określa czas wjazdu i wyjazdu z kontrolowanego odcinka drogi. Na zdjęciu kierowca auta, który przekroczył limit, zobaczy szereg danych, takich jak:

  • miejsce, data i czas pomiaru,
  • długość odcinka pomiarowego,
  • maksymalna dozwolona prędkość.

Urządzenia zidentyfikują również pas ruchu, którym poruszał się samochód. Rozwiązania techniczne umożliwiają rejestrację wysokiej jakości zdjęcia także w nocy.

Kiedy samochód lub motocykl opuści kontrolowany odcinek, system wyliczy jego średnią prędkość na podstawie czasu przejazdu. Jeżeli trasa została pokonana zbyt szybko, kierowca zapłaci mandat. System funkcjonuje zatem zupełnie inaczej niż klasyczny fotoradar.

Magiczna granica 145 km/h. Dlaczego mandat nie przychodzi?

Wiele osób zastanawia się, dlaczego niektórzy kierowcy jadący sprawniej od innych nie otrzymują wezwań do zapłaty. Kluczem są przepisy oraz technologia:

  • Próg tolerancji: Zgodnie z polskim prawem systemy automatycznego nadzoru nad ruchem mają ustawiony margines błędu wynoszący 10 km/h. Jeśli pojedziesz 150 km/h przy ograniczeniu do 140 km/h – mandatu nie będzie.
  • Błąd licznika: Większość producentów samochodów kalibruje prędkościomierze tak, by pokazywały o 3-5 km/h więcej, niż wynosi rzeczywista prędkość mierzona przez GPS.

Wniosek: Ustawienie tempomatu na 144-145 km/h przy ograniczeniu do 140 km/h sprawia, że realna prędkość pojazdu to około 140-141 km/h. Mieścisz się więc nie tylko w ustawowym marginesie błędu, ale poruszasz się niemal idealnie z maksymalnym limitem. To właśnie dlatego mandat nie przychodzi. Pamiętaj jednak, że przekroczenie zweryfikowanej prędkości o 11 km/h i więcej oznacza już gwarantowaną karę.

Legalna jazda pod żółtymi kamerami. Oto prosty sposób na zachowanie czystego konta

Wielu kierowców stosuje ryzykowne techniki: najpierw jadą bardzo szybko, a potem drastycznie zwalniają lub stają na poboczu przed końcową bramką. Teoretycznie to działa, bo system liczy średnią, ale w praktyce to najkrótsza droga do kłopotów i mandatu za tamowanie ruchu. Jak zrobić to mądrze i zgodnie z prawem?

  1. Tempomat to klucz do sukcesu: To najskuteczniejszy sposób na OPP. Jednym przyciskiem ustawiasz wspomniane 145 km/h (lub odpowiednio 125 km/h na drodze ekspresowej) i zdejmujesz nogę z gazu. Auto samo pilnuje średniej, a końcowe kamery mijasz z czystym sumieniem.
  2. Aplikacje jako wsparcie: Mapy Google, Waze czy Yanosik pokazują w czasie rzeczywistym średnią prędkość z odcinka. Jeśli widzisz, że jest ona zbyt wysoka, masz czas na delikatną korektę bez gwałtownych manewrów.
  3. Krótki postój na MOP: Jeśli wewnątrz mierzonego odcinka znajduje się Miejsce Obsługi Podróżnych lub stacja paliw, zjazd na przerwę automatycznie wydłuży ogólny czas przejazdu i drastycznie obniży średnią prędkość.

Najprostsza rada? Przepisowa jazda na OPP to nie tylko brak mandatu, ale przede wszystkim święty spokój. Na 19-kilometrowym odcinku różnica między jazdą 120 km/h a 140 km/h to zaledwie kilkadziesiąt sekund zysku – gra zupełnie niewarta ryzyka i stresu.

Kto jest "niewidzialny" dla odcinkowego pomiaru prędkości?

Ze względu na specyfikę działania urządzeń oraz uwarunkowania techniczne sieci CANARD, nie każdy pojazd zostanie rozliczony ze średniej prędkości. Do grupy kierowców, których system z różnych powodów "nie widzi" lub nie może ukarać, należą:

  • Kierowcy przekraczający limit o nie więcej niż 10 km/h: Wynika to bezpośrednio z przepisów. Automatyczny system nadzoru ignoruje wykroczenia mniejszego kalibru. Oficjalna procedura uruchamia się od przekroczenia prędkości o 11 km/h.
  • Kierowcy omijający bramki wjazdowe lub wyjazdowe: Jeśli wjedziesz na autostradę przez węzeł zlokalizowany już za pierwszą bramką pomiarową lub zjedziesz z trasy przed końcowym punktem kontrolnym, system nie zarejestruje kompletu danych. Bez tego komputer nie wyliczy średniej.
  • Kierowcy osobówek z przyczepami: Na drogach szybkiego ruchu obowiązuje ich limit 80 km/h. Kamery OPP identyfikują jednak pojazd po przedniej tablicy jako standardową osobówkę i przypisują jej limit 140 km/h (na autostradzie). W efekcie jazda z przyczepą np. 100 km/h uchodzi na sucho.
  • Motocykliści: To jedna z najbardziej znanych luk w polskim systemie. Standardowe kamery OPP w sieci CANARD rejestrują pojazdy wyłącznie od przodu. Ponieważ motocykle posiadają tablicę rejestracyjną zamontowaną jedynie z tyłu, system nie ma technicznej możliwości automatycznego zidentyfikowania właściciela jednośladu.

Taryfikator mandatów w 2026 roku – ile kosztuje chwila pośpiechu?

Jeśli jednak przeszarżujesz, konsekwencje w 2026 roku są bardzo dotkliwe. Przekroczenie średniej prędkości o 11 km/h i więcej oznacza już gwarantowaną karę finansową oraz punkty karne.

Warto pamiętać o przepisach dotyczących tzw. recydywy. W przypadku popełnienia tego samego wykroczenia drogowego po raz drugi w ciągu dwóch lat, stawki mandatów od przekroczenia o 31 km/h w górę rosną dwukrotnie, drastycznie drenując portfel kierowcy.

Przekroczenie prędkości

Mandat

Punkty karne

do 10 km/h

50 zł

1 pkt

11–15 km/h

100 zł

2 pkt

16–20 km/h

200 zł

3 pkt

21–25 km/h

300 zł

5 pkt

26–30 km/h

400 zł

7 pkt

31–40 km/h

800 zł / 1600 zł (recydywa)

9 pkt

41–50 km/h

1000 zł / 2000 zł

11 pkt

51–60 km/h

1500 zł / 3000 zł

13 pkt

61–70 km/h

2000 zł / 4000 zł

14 pkt

ponad 70 km/h

2500 zł / 5000 zł

15 pkt

Odcinkowy pomiar prędkości
Odcinkowy pomiar prędkości
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Tomasz Sewastianowicz
Tomasz Sewastianowicz

Dziennikarz. W branży od czasów, kiedy w poszukiwaniu auta jechało się w niedzielę na giełdę samochodową, a radio z odtwarzaczem kasetowym było luksusem na równi z klimatyzacją. Dziś lubi auta elektryczne, ale ciągle szanuje silnik Diesla – nie tylko w czołgu. Testuje motoryzacyjne nowości i donosi o gorących premierach z prezentacji. Poza motoryzacją śledzi przepisy ruchu drogowego oraz wszystko, co związane z bezpieczeństwem. Uważa, że w pracy liczy się efekt i dopracowanie tematu.

Zobacz wszystkie artykuły tego autora83 proc. kierowców wybiera ten silnik. Nowy SUV z Polski to hit. Ile kosztuje? »
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj