Lamborghini aventador na numerach rejestracyjnych z Dubaju opuściło już dozorowany parking Komendy Stołecznej Policji. Po samochód osobiście zgłosił się właściciel – wynika z nieoficjalnych informacji uzyskanych w KSP.
Chwilę po opuszczeniu bram luksusowy samochód widziano jak zadawał szyku w Warszawie m.in. pod pięciogwiazdkowym hotelem Intercontinental. Przypominamy, że właścicielem auta jest Abdullah Alfahim, influencer i celebryta ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Także on sam na Instagramie pochwalił się odzyskaniem lamborghini. Na jednym z ujęć widać, że w trakcie przejażdżki ekran wyświetla komunikat "fasten seatbelts", czyli "zapnij pasy".
Cała sprawa zaczęła się od tego, że Alfahim padł ofiarą oszusta, który na Instagramie założył fałszywe konto. Właściciel lamborghini umówił się z nim na przetransportowanie auta do Wielkiej Brytanii.
– powiedział Khaleej Times Alfahim, który ma zwyczaj zabierać ze sobą swoje auto na wakacje do Europy.
Próby skontaktowania się z "firmą" spełzły na niczym. Alfahim wreszcie zdał sobie sprawę, że jego lamborghini zostało skradzione. Zaalarmował Interpol, policję i ambasadę Zjednoczonych Emiratów Arabskich w Londynie, które rozpoczęły poszukiwania auta.
Post udostępniony przez AF♠ (@a_alfahim)
Z pomocą przyszły media społecznościowe. W internecie pojawiły się zdjęcia i nagrania egzotycznego lamborghini… na lawecie w Warszawie. Wcześniej niezwykły transport bez przykrycia mogli zobaczyć kierowcy jadący autostradą A4.
– powiedział dziennik.pl mł. asp. Antoni Rzeczkowski z wydziału prasowego Komendy Stołecznej Policji.
Zarzuty dla Nepalczyka
– powiedziała dziennik.pl prokurator Mirosława Chyr z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
– dodała przedstawicielka prokuratury i podkreśliła, że śledztwo pozostaje w toku.
Alfahim uważa, że jego auto mogło być skradzione na zamówienie z Rosji.
skwitował Abdullah Alfahim.
Lamborghini aventador należące do Alfahima to model przerobiony przez firmę tuningową Oakley Design. Ten egzemplarz ma napęd jedynie na tylną oś, jest lżejszy o około 130 kg. Zmodyfikowany silnik V12 produkuje aż 760 KM. Eksperci taki motoryzacyjny rarytas wyceniają na ok. 3 mln zł, być może policja potraktowała go jak "zwykłe lambo".