Radio ZET dotarło do opinii biegłych, którzy ustalili, że egzaminator z Szaflar mógł zatrzymać samochód przed torami. Eksperci mieli obliczyć, że samochód minął znak STOP przed przejazdem kolejowym z prędkością 17 km na godzinę. Odległość od tego znaku do pierwszej szyny to dokładnie 8 metrów 40 cm.
Według biegłych w tej sytuacji egzaminator mógł wyhamować przed torami, jeśli w odpowiednim momencie wcisnąłby pedał hamulca. Wiadomo, że hamulce w samochodzie były sprawne.
Szef nowotarskiej prokuratury Józef Palenik powiedział, że nagrania z wnętrza samochodu egzaminacyjnego zachowały się w bardzo dobrym stanie.
– twierdzi prokurator.
Eksperyment na torach
Zdaniem śledczych po przeprowadzonym w piątek w Szaflarach eksperymencie procesowym, egzaminator widząc że zdająca nie zatrzymała auta przed znakiem stop, mógł bezpiecznie zatrzymać pojazd jeszcze przed torami i uniknąć tragedii.
– mówił po przeprowadzonym eksperymencie prokurator Jan Ziemka.
Śledczy stwierdzili również, że kiedy auto już stanęło na torach i zgasł silnik, egzaminator mógł dać komendę do ucieczki. Wówczas kursantka zdążyłaby uciec z samochodu.
– mówił prok. Ziemka.
Eksperyment polegał na ustawieniu na torach samochodu, dokładnie w miejscu, w którym 23 sierpnia doszło do tragedii. W trakcie eksperymentu pociąg zbliżył się do pojazdu stojącego na torach.
Podejrzany uczestniczył w eksperymencie w sposób bierny. Prokurator dodał, że eksperyment utwierdził śledczych w dotychczasowych ustaleniach.
W wyniku zderzenia z pociągiem zmarła 18-latka zdająca egzamin. Egzaminator usłyszał zarzut nieumyślnego doprowadzenia do katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym. Nie przyznał się do winy. Za opisany czyn grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.