Nabiera tempa sprawa kradzionego lamborghini aventador na numerach rejestracyjnych z Dubaju, które odzyskała warszawska policja. Z naszych informacji wynika, że zatrzymany za kierownicą tego auta 29-letni obywatel Nepalu usłyszał zarzuty.
– powiedziała dziennik.pl prokurator Mirosława Chyr z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
– dodała przedstawicielka prokuratury i podkreśliła, że śledztwo pozostaje w toku.
Jak informowaliśmy wcześniej 29-letniego obywatela Nepalu podejrzewanego o udział w kradzieży lamborghini na numerach rejestracyjnych z Dubaju zatrzymano na ulicy Połczyńskiej. Policja oszacowała, że samochód jest wart ok. 1,5 mln zł.
powiedział dziennik.pl mł. asp. Antoni Rzeczkowski z wydziału prasowego Komendy Stołecznej Policji.
Lamborghini warte fortunę i oszust
Egzotyczny samochód należy do Abdullaha Alfahim, influencera ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Celebryta padł ofiarą oszusta, który na Instagramie założył fałszywe konto. Właściciel lamborghini umówił się z nim na przetransportowanie auta do Wielkiej Brytanii.
powiedział Khaleej Times Alfahim, który ma zwyczaj zabierać ze sobą swoje auto na wakacje do Europy.
Próby skontaktowania się z "firmą" spełzły na niczym. Alfahim wreszcie zdał sobie sprawę, że jego lamborghini zostało skradzione. Zaalarmował Interpol, policję i ambasadę Zjednoczonych Emiratów Arabskich w Londynie, które rozpoczęły poszukiwania auta.
Z pomocą przyszły media społecznościowe. W internecie pojawiły się zdjęcia i nagrania egzotycznego lamborghini… na lawecie w Warszawie. Wcześniej niezwykły transport bez przykrycia mogli zobaczyć kierowcy jadący autostradą A4.
Alfahim uważa, że jego auto mogło być skradzione na zamówienie z Rosji.
Lamborghini aventador należące do Alfahima to model przerobiony przez firmę tuningową Oakley Design. Ten egzemplarz ma napęd jedynie na tylną oś, jest lżejszy o około 130 kg. Zmodyfikowany silnik V12 produkuje aż 760 KM. Eksperci taki motoryzacyjny rarytas wyceniają na ok. 3 mln zł, być może policja potraktowała go jak "zwykłe lambo".