Europejski bat na kierowców. Akcja "Alcohol & Drugs" rusza w całej Polsce
Piłeś? Nie jedź. Hasło stare jak świat, ale wciąż aktualne. Jeśli ktoś jednak o nim zapomni, to od poniedziałku, 15 czerwca, policja szybko mu je przypomni. Właśnie wtedy w całej Europie, w tym również w Polsce, rusza masowa akcja "Alcohol & Drugs" organizowana przez ROADPOL (Europejską Organizację Policji Ruchu Drogowego).
Mundurowi przez siedem dni, aż do niedzieli, 21 czerwca, będą masowo kontrolować trzeźwość kierowców. Cel jest prosty: wyłapać z ruchu jak najwięcej osób prowadzących pod wpływem alkoholu lub substancji odurzających. Tym bardziej że dane przytaczane przez ROADPOL dają do myślenia. W Unii Europejskiej każdego roku na drogach ginie ponad 20 tys. osób, a jazda na podwójnym gazie wciąż pozostaje jednym z największych zagrożeń. Nietrzeźwi kierowcy odpowiadają za blisko jedną czwartą wszystkich wypadków. Szacuje się też, że nawet 2 proc. wszystkich kilometrów pokonywanych na europejskich drogach przejeżdżają osoby, które w ogóle nie powinny siadać za kierownicą.
Policja szykuje gęste sito. To będzie "czarny piątek" na drogach
Nic dziwnego, że policja nie przewiduje żadnej taryfy ulgowej. Najgęstsze sito mundurowi zastawią w piątek, 19 czerwca. To właśnie wtedy zaplanowano kumulację działań, a na drogi wyjedzie maksymalna liczba patroli wyposażonych w alkomaty i narkotesty.
Warto wiedzieć, że polscy policjanci na tle całej UE są w ścisłej czołówce pod względem intensywności takich działań. Statystyki zeszłoroczne robią wrażenie: w 2025 roku przeprowadzili rekordową liczbę niemal 18 milionów badań stanu trzeźwości. To wzrost o blisko 12 proc. w porównaniu do roku poprzedniego. W efekcie mundurowi ujawnili przeszło 95,2 tysiąca nietrzeźwych kierujących – o ponad 2900 więcej niż w 2024 roku.
Mocny raport KGP. Ofiary pijanych kierowców w Polsce
Z oficjalnego raportu Komendy Głównej Policji wynika, że w 2025 roku kierujący pod wpływem alkoholu spowodowali w Polsce 1174 wypadki. Zginęło w nich 137 osób, a 1450 zostało rannych.
To przekłada się odpowiednio na 5,6 proc. wszystkich wypadków i aż 8,3 proc. ogólnej liczby ofiar śmiertelnych na naszych drogach. Właśnie dlatego tak zmasowane kontrole są dla policji priorytetem.
Kary za jazdę po alkoholu w 2026 roku. Kiedy stracisz prawo jazdy?
Obowiązujące w Polsce przepisy należą do najbardziej restrykcyjnych w Europie. Choć warto pamiętać, że w krajach takich jak Czechy, Węgry, Rumunia czy Słowacja jest jeszcze ostrzej – tam obowiązuje absolutne zero tolerancji i całkowity zakaz prowadzenia po nawet najmniejszej ilości alkoholu.
U nas dopuszczalny limit to wciąż poniżej 0,2 promila. Co grozi za jego przekroczenie w 2026 roku?
Jeśli policyjne badanie wykryje stan po użyciu alkoholu (czyli od 0,2 do 0,5 promila), kierowca odpowiada za wykroczenie. Konsekwencje i tak są poważne: grozi za to areszt albo grzywna nie niższa niż 2500 zł. Na tym jednak nie koniec. Sąd obligatoryjnie odbierze prawo jazdy na okres od 6 miesięcy do 3 lat, a konto kierowcy zasili natychmiast aż 15 punktów karnych.
Powyżej 0,5 promila to przestępstwo. Więzienie i gigantyczne grzywny
Po przekroczeniu bariery 0,5 promila jazda na "podwójnym gazie" staje się już przestępstwem. W takim przypadku trzeba liczyć się z wyrokiem do 3 lat pozbawienia wolności, potężną grzywną, przymusową wpłatą na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz wieloletnim zakazem prowadzenia pojazdów. W przypadku recydywy sankcje są jeszcze surowsze.
Bezwzględna konfiskata. Policja odebrała ponad 15 tysięcy pojazdów
Kierowcy muszą też pamiętać o surowych przepisach dotyczących konfiskaty samochodów. Jeśli ktoś prowadzi pojazd, mając co najmniej 1,5 promila alkoholu we krwi, albo spowoduje wypadek, będąc pod wpływem co najmniej 1 promila alkoholu, sąd orzeka przepadek samochodu lub jego równowartości.
Przepisy te okazały się niezwykle skuteczne – od ich wejścia w życie w marcu 2024 roku do wiosny 2026 roku policja odebrała ponad 15,2 tysiąca pojazdów. Rozpoczynająca się akcja Roadpol to jasny sygnał, że w najbliższych dniach ryzyko wpadki jest wyższe niż kiedykolwiek.