Czy starosta może wydać decyzję o odebraniu prawa jazdy kierowcy, który przy kontroli powiedział, że nie ma przy sobie dokumentu? - poinformowała dziennik.pl Elżbieta Kisil.
Rzeczniczka zaznaczyła, że obecne kierownictwo resortu nie jest autorem nieprecyzyjnych przepisów umożliwiającym odbieranie praw jazdy za przekroczenie prędkości o 50 km/h w terenie zabudowanym. usłyszeliśmy.
Czy w takim razie, zanim nowelizacja wejdzie w życie kierowca może się uchronić przed odebraniem prawa jazdy, mówiąc, że nie ma przy sobie dokumentu? Wtedy groziłoby mu co najwyżej 50 zł mandatu za brak dokumentu plus maksymalnie 500 zł za zbyt szybką jazdę plus 10 punktów karnych.
Prawnicy jednak ostrzegają kierowców, że tak to nie działa.- mówi dziennik.pl radca prawny Przemysław Ligęzowski z kancelarii Ligęzowscy i Partnerzy. wyjaśnia.
A co jeśli, nie przyjmiemy mandatu? Czy wtedy też możemy uchronić się przed odebraniem prawa jazdy? Ligęzowski wyjaśnia, że to też niczego nie zmieni.- tłumaczy prawnik.
Przypominamy, że wprowadzona wiosną 2015 roku zmiana w ustawie o kierujących pojazdami, umożliwia zatrzymanie prawa jazdy kierowcy, który przekroczył dopuszczalną prędkość o więcej niż 50 km/h. Zgodnie z nią policjant, w przypadku ujawnienia tego wykroczenia, zatrzymuje prawo jazdy za pokwitowaniem, a następnie na podstawie informacji od drogówki, starosta wydaje decyzję o zatrzymaniu dokumentu na trzy miesiące. Wprowadzone przez poprzedni rząd zaostrzone prawo od początku budziło wiele kontrowersji i wątpliwości.
Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że po roku (od połowy maja 2015) od wprowadzenia nowych przepisów pozwalających drogówce na zatrzymywanie prawa jazdy za tzw. 50+ w terenie zabudowanym uprawnienia na trzy miesiące straciło 33,5 tys. kierowców.