Dziennik.pl: Jak wynika z danych Kancelarii Sejmu jest Pan posłem, który najczęściej łamie przepisy ruchu drogowego. Aż 7 wniosków o uchylenie immunitetu za wykroczenia drogowe dotyczy Pana wybryków.

Wojciech Penkalski, poseł "Twojego Ruchu": Nie są to wybryki ani celowe działanie - zdarzało się przekroczyć prędkość. Jako poseł robię rocznie ponad 100 tys. kilometrów.

Na czym Pana przyłapali? 

Standardowo - przekroczenie prędkości.

Zamierza Pan zapłacić mandaty?

Za każdym razem składałem stosowne dokumenty o uchylenie mi immunitetu. Raz poszedłem na skróty i przyjąłem mandat. Miałem przez to później przesłuchania, sprawy w sądzie. Wszystko po to, bo okazało się że nie mogę przyjąć mandatu. Ustawodawca powiedział jasno - posłowie mają obowiązek informować wszelkie służby, że posiadamy immunitet. W czasie kontroli drogowej dwa razy powiedziałem, że jestem posłem. A wynikało to z tego że chciałem uniknąć znowu niepotrzebnych postępowań w celu anulowania mandatu.

Ale święty Pan nie jest…

Jestem łatwym celem. Na początku poruszałem się samochodem, który rzucał się w oczy, a na trasie Elbląg-Warszawa wielu patrolujących policjantów przekazywało to później swoim kolegom ze zmian. Miałem odczucie, że policjanci robią między sobą konkursy i bawią się w statystyki.

Cóż, po sytuacji, która miała miejsce na początku stycznia (policja oskarżyła posła, że nie zatrzymał się do kontroli i wulgarnie odnosił się do funkcjonariuszy - przyp. red.) zdaję sobie sprawę, że moja osoba wzbudza kontrowersje. Przyznaję uczciwie, prędkość przekroczyłem - to, co było później w notatce służbowej policji, jest już poza mną. Zwróciłem się do komendy wojewódzkiej o upublicznienie zapisów rozmowy ze mną w trakcie kontroli - odmówiono mi. Jeśli jednak okaże się, że wyzywałem, groziłem, używałem wulgarnych słów, wówczas zdaję swój mandat.

Nie może być tak że policjant kontroluje mnie, następnie puszcza, a po 12 godzinach komenda powiatowa informuje media o zdarzeniu, rzucając kłamstwa i kalumnie. Chcę, żeby upubliczniono nagranie z mojego zatrzymania, a nie opierano się na bredniach, które są w notatkach policyjnych.

Jaki ma pan pomysł na zmiany w przepisach, które sprawią, że immunitet nie będzie chronił przed wykroczeniami drogowymi?

Immunitet w obecnej formie to utrudnienie. Nie może być świętych krów - bez względu czy jest to poseł, sędzia czy prokurator. Wolałbym zapłacić mandat i mieć to z głowy. Czy mnie stać, czy mnie nie stać, muszę ponieść karę. Teraz ścieżka prowadząca do ukarania jest bezsensownie długa - notatka do komendy wojewódzkiej, potem do komendanta głównego policji, do prokuratora, do marszałkini Sejmu, komisja… A wszystko po to, by mnie ukarać mandatem na przykład w wysokości 200 zł. 

Czyli immunitet powinien zniknąć?

Tak. Ja jestem w 100 procentach za tym, żeby zniknął ten problem. Hipotetycznie - wolę zapłacić 200 zł, 300 zł czy 500 zł i mieć to z głowy niż gdyby media miały mnie non stop pokazywać albo robić prowokacje. 

Pytanie z innej beczki - czy wybiera się Pan do Parlamentu Europejskiego?

Nie wiem. Jestem szefem regionu odpowiedzialnym za listy Twojego Ruchu - jest jeszcze trochę czasu zarejestrujemy je i będzie wiadomo, kto jaką ma na niej pozycję. Chciałbym wszystkim malkontentom udowodnić, kto jakie ma poparcie - nieważne, czy jest to mój przeciwnik polityczny w moim regionie, czy rywal z ławy sejmowej. Uważam że Europa Plus Twój Ruch ma regionie warmińsko-mazurskim i podlaskim poparcie ponad 14 proc. i o to będziemy zabiegać. Lubię mieć pewne zadania, to będzie znakomity czas zweryfikować się po ponad 2,5 latach pracy w regionie. Sądzę, że jasno wskazałem oczekiwania od siebie… 

Idąc tym tropem… W krajach UE mandaty są znacznie wyższe i policja bardziej surowa? Nie boi się Pan?

Każdy powinien odpowiadać za swoje błędy i ponosić konsekwencje. Musimy się dostosować - zaznajomić się z wysokościami kar i przyjąć do wiadomości. Jeśli mandaty za wykroczenia drogowe w Unii Europejskiej są wyższe, to nie robi to na mnie żadnego wrażenia - prawo jest prawem i trzeba je respektować.