Z zawalonej stodoły prosto na salony. Biały kruk motoryzacji trafił do Szczecina
Ciężarówka Star 20 właśnie trafiła na ekspozycję Muzeum Techniki i Komunikacji (MTiK) w Szczecinie. Historia tego białego kruka motoryzacji PRL to gotowy scenariusz na odcinek Polskiej Kroniki Filmowej.
– Jest to pierwszy powojenny samochód polskiej konstrukcji – wyjaśnia kustosz w MTiK Jacek Ogrodniczak, cytowany przez PAP. – Nasz egzemplarz to bardzo rzadka maszyna z kilku powodów: ma oryginalne części, kanciastą kabinę, co już wywołało emocje w sieci, i dokładnie wiemy, gdzie pełnił służbę – dodaje.
Napis na drzwiach zdradził tajemnicę
Okazuje się, że na drzwiach szoferki, otwieranych "pod wiatr", wciąż widać resztki oryginalnego napisu: "Okręgowy Zarząd Kin w Szczecinie". Przez lata samochód z 1954 roku był wykorzystywany do transportu sprzętu kinowego oraz węgla i koksu do ogrzewania sal projekcyjnych.
Pod koniec lat 60. odkupiła go rodzina spod Stargardu. Star 20 zmienił branżę i zaczął wozić drewno do tartaku. Gdy ostatecznie zakończył służbę, zaparkowano go w stodole. Budynek po latach się zawalił, a samochód spędził dekady pod gołym niebem, chłostany przez kaprysy pogody
Kanciasta szoferka wywołała burzę w sieci. Skąd ta zmiana?
Wreszcie samochód uratowano od zapomnienia. Trafił do szczecińskiego muzeum, co wywołało sensację wśród pasjonatów techniki z okresu PRL. Wszystko przez kabinę. Pierwsze modele Starów miały obły kształt, jednak z czasem – by przyspieszyć i uprościć produkcję poprzez łatwiejsze tłoczenie blach – wprowadzono uproszczoną wersję z płaską przednią ścianą (typ N23).
Ogrodniczak wylicza, że w 1954 roku w Starachowicach powstało ok. 7,5 tys. takich samochodów. Prace nad pierwszą powojenną ciężarówką ruszyły już w 1946 roku. Produkcja seryjna rozpoczęła się w 1948 roku, a do 1957 roku hale montażowe opuściło łącznie około 50 tys. egzemplarzy tego modelu.
Konstruowali przedwojenne legendy, dali Polakom Stara i Syrenę
Star 20 to dzieło przedwojennych inżynierów z dawnych Państwowych Zakładów Inżynierii w Warszawie (PZInż). Tych samych ludzi, którzy po wojnie pracowali m.in. w Centralnym Biurze Badań i Konstrukcji Przemysłu Motoryzacyjnego nr 5 w Łodzi.
– O motocyklach, chociażby Sokół, słyszało wielu, natomiast o samochodach CWS już nie. Ci inżynierowie, którzy projektowali w Międzywojniu, przyłożyli rękę do tego Stara – zaznacza kustosz szczecińskiego muzeum
Kabinę Stara, produkowaną w zakładach SHL w Kielcach, oraz skrzynię ładunkową zaprojektował Stanisław Panczakiewicz, najsłynniejszy designer polskiej motoryzacji w XX w. W okresie międzywojennym stworzył m.in. karoserię ciężarówki CWS T-1 oraz aerodynamiczną bryłę Lux-Sport (limuzyny nazywanej polskim Maybachem), wreszcie po wojnie narysował nadwozie Syreny.
Benzynowe serce pod maską. Ten silnik wprost pożera paliwo
Masa samochodu nieznacznie przekracza 3,3 t. Ładowność określono na 3,5 t. Ciężarówkę napędzał polski, sześciocylindrowy silnik typu S42. Moc 85 KM pozwalała rozpędzić się do ok. 85 km/h.
– Co ciekawe, był to silnik benzynowy. Współczesne ciężarówki mają silniki Diesla – zauważa Damian Tarnowski z działu techniki MTiK. – Według książki Star 20 palił średnio 26 litrów na 100 km – wyjaśnia.
Ogromny koszt renowacji Stara 20. Lepiej żeby jednak został w stodole?
Koszty pełnej renowacji Stara 20 muzeum w Szczecinie oszacowało na ponad 100 tys. zł. Kiedy konserwatorzy wezmą ciężarówkę na warsztat? To pytanie na razie pozostaje otwarte, a pośpiechu nie ma z jeszcze jednego powodu.
– Kiedy robi się rekonstrukcje pojazdów, dużo części trafia na złom. Substancji oryginalnej, niestety, nie zostaje wiele – podsumowuje Jacek Ogrodniczak.
Właśnie dlatego pokazanie zardzewiałego auta w surowym stanie to świadomy ruch muzeum. Dla pasjonatów to jedyna okazja, by zobaczyć stuprocentowego, dotkniętego zębem czasu Stara, a nie błyszczącą replikę. Unikat można oglądać w głównej hali MTiK do połowy września.
Dziennikarz. W branży od czasów, kiedy w poszukiwaniu auta jechało się w niedzielę na giełdę samochodową, a radio z odtwarzaczem kasetowym było luksusem na równi z klimatyzacją. Dziś lubi auta elektryczne, ale ciągle szanuje silnik Diesla – nie tylko w czołgu. Testuje motoryzacyjne nowości i donosi o gorących premierach z prezentacji. Poza motoryzacją śledzi przepisy ruchu drogowego oraz wszystko, co związane z bezpieczeństwem. Uważa, że w pracy liczy się efekt i dopracowanie tematu.